Hej
Wycieczka, na którą montowałem ekipę w innym wątku doszła do skutku, udała się nadzwyczaj dobrze, niżej zapodaję relację.
Uczestnicy: Makenzen, Storm, Dziasiek i moja skromna osoba.
W sobotę dotarliśmy w okolice Siemiatycz (konkretnie stacja Sycze). Wypakunek rowerów i bagaży z pociągu, krótkie przygotowanie do jazdy, pamiątkowa fotka i jedziemy.
(http://img1.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917323_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
Dziaśka nie ma na zdjęciu, bo dołączył do nas pod koniec dnia, jadąc rowerem od siebie z Wilgi (180km- nieźle!). Z Sycz uderzyliśmy do Klasztoru Grabarka. Szczerze- miejsce fajne, ale jak na najważniejsze miejsce prawosławia w Polsce, jest takie trochę... kameralne.
(http://img2.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917325_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
(http://img2.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917327_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
(http://img2.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917329_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
(http://img3.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917333_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
Cerkiew w środku i na zewnątrz wygląda super- niestety w środku nie wolno było robić zdjęć, więc musicie wierzyć na słowo.
(http://img4.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917335_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
Przy cerkwi znajduje się źródło, którego woda ma podobno cudowne właściwości, leczy wszystko i wszystkich. No to fotka, parę łyków z wspólnego kubka i ruszamy dalej.
(http://img1.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917341_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
(http://img1.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917343_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
Następny przystanek- Mielnik. Nazwa wzięła się podobno od miełownika, czyli człowieka mielącego kredę. Punkt widokowy kopalni kredy, zakupy, obiad i szukamy miejsca na nocleg.
(http://img2.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917347_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
Storm z miną typu "co ja właśnie paczałem" :)
(http://img2.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917349_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
Znaleźliśmy miejsce namiotowe nad samym Bugiem. Szału nie było, ale miejsce na namioty, kran z wodą i rzeka pod bokiem się znalazły. W międzyczasie dołączył Dziasiek.
(http://img4.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917355_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
W Mielniku przeprawa promowa na drugą stronę...
(http://img4.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917359_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
(http://img1.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917363_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
(http://img2.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917367_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
... i wbijamy się na trasę nr 811. Cel- Janów Podlaski. Po drodze penetrujemy stary wiatrak:
(http://img1.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917381_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
(http://img3.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917373_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
(http://img4.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917377_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
(http://img4.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917379_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
Gdy dojechaliśmy do Janowa Podl. spadł krótki, ale intensywny deszcz. Na szczęście wyczuliśmy pismo nosem i zdążyliśmy schować się przed deszczem. Na rynku- stacja benzynowa i dystrybutory z 1928r.
(http://img2.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917387_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
(http://img3.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917391_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
Po deszczu zawitaliśmy do słynnej stadniny koni. Stadnina ta nie mieści się w samym Janowie Podlaskim, ale parę kilometrów dalej we wsi Wygoda. Akurat odbywała się tam doroczna aukcja koni Pride of Poland.
(http://img4.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917397_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
(http://img4.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917395_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
(http://img4.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917399_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
(http://img2.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917405_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
(http://img2.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917407_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
(http://img1.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917401_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
Z Janowa Podlaskiego pojechaliśmy dalej ( kierunek na Terespol). Po drodze odwiedziliśmy Szwajcarię Podlaską- kompleks wąwozów dochodzących do płynącego w parowie Bugu.
Słup graniczny Polski
(http://img4.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917417_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
A po drugiej stronie już Białoruś
(http://img3.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917411_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
Generalnie widoki bardzo ładne:
(http://img2.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917409_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
(http://img1.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917423_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
(http://img1.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917421_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
W Terespolu przenocowaliśmy w schronisku młodzieżowym. Następnego dnia ruszyliśmy dosyć wcześnie, bo mieliśmy w planach dotrzeć do Łukowa, zawadzając po drodze o Kodeń. Na samym początku miała miejsce jedyna awaria rowerowa jaka nam się przydarzyła. Mocarne udo Makenzen przy ruszaniu spowodowało krytyczne naruszenie ciągłości materiałowej elementu przekazującego moc napędową z korby na koło. :) Mówiąc po ludzku- zerwała łańcuch. Na szczęście miałem skuwacz, parę minut i mogliśmy jechać.
Po drodze stanęliśmy na chwilę w Kostomłotach- bardzo fajna cerkiewka, studnia i pamiątkowy krzyż:
(http://img3.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917431_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
(http://img2.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917429_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
(http://img2.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917425_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
(http://img2.garnek.pl/a.garnek.pl/031/917/31917427_800.0.jpg/zdjecie.jpg)
W Kodniu akurat był odpust i koronacja Matki Boskiej Kodeńskiej, ale nie zabawiliśmy długo, bo daleka droga była przed nami. Później długa jazda na zachód, przez Wisznice i Radzyń Podlaski- w Łukowie byliśmy około 21 wieczorem. W pierwszym pociągu na Warszawę ludzi w opór, musieliśmy poczekać około 1,5 godziny na następny. Dziasiek został w Łukowie na noc, żeby następnego dnia samodzielnie popedałować z powrotem do Wilgi ( znowu szacun!).
Na koniec:
Bardzo fajnie spędziłem czas. Tu dziękuję pozostałym towarzyszom i towarzyszce za wspólną wycieczkę. Pogoda dopisała, tylko raz złapał nas w trasie przelotny deszcz, nie było ani za zimno, ani za gorąco. Trochę równiej mogliśmy rozłożyć dystanse na poszczególne dni- pierwszego dnia zrobiliśmy nie więcej jak 30- 40km, co skutkowało tym, że ostatniego dnia musieliśmy pyknąć ponad 150. Całkowity dystans- około 230- 240 km.
;D
Fajna wycieczka
Zaświadczam, tak było.
Dzięki Tomo, że zainspirowałeś nas do wycieczki w fajne tereny. Myślę, że będziemy tam nieraz wracać.
Dzięki Makenzen i Storm za super atmosferę, jak zwykle.
Relacja Tomka świetna - tak było, a nawet więcej.
Cytat: Dziasiek w Sierpień 21, 2016, 05:56:16 PM
Dzięki Tomo, że zainspirowałeś nas do wycieczki w fajne tereny. Myślę, że będziemy tam nieraz wracać.
Takie jest i moje zdanie. Zwłaszcza, że asfalty w przeważającej części dobre/b.dobre. No i płasko jak stół- przez 3 dni trafiliśmy tylko na jeden konkretniejszy podjazd.
Albo jeszcze inaczej: dojechać tak jak wcześniej w okolice Czeremchy i zamiast w dół mapy uderzyć w górę? Puszcza Białowieska rzut beretem i raptem 50 km do granicy z Litwą. A tam panie to na dowód wpuszczają.
@Tomo - jestem ZA :)
Niestety jak się okazało, za tydzień jest Kociewie Kołem - może dołączysz do Fraca i mnie, a Puszczę obskoczymy za 2 tygodnie? ;)
Cytat: tomo w Sierpień 19, 2016, 01:21:18 PM
Akurat odbywała się tam doroczna aukcja koni Pride of Poland.
To już wiem kto podbijał cenę na licytacji ;) W sumie mieliście rację. Konia mogliście kupić za drobne tylko czy dałby radę wlec się za wami resztę wycieczki ;)
@Szydziu - oj nie wiem czy wlec się ;) Ja tam poniedziałkową średnią miałem bardzo przyzwoita jak na obładowanie w stylu "super-ciężki" - 22.35 km/h ze 149 km ;)
Aż pogooglowałem z ciekawości:
Cytat
Mam bardzo dobrze przygotowanego kondycyjnie konia. Poświęciłam na to ponad 6 miesięcy by ją przygotować do rajdu. Może prędkości nie miałyśmy rewelacyjnej (patrząc na wyniki rajdowiczów długodystansowych) ale dystans 45 km pokonałyśmy w 4,5 godziny z półgodzinnym odpoczynkiem w trakcie.
Także teges... Ten konik po 50 kilometrze miałby nas serdecznie dosyć.
A swoją drogą... Rower lepszy od konia? To czym i jak oni jeździli po świecie w XIX wieku i wcześniej? Przecież te konie to strasznie wolne są ;)
Uwielbiam jeździć konno i 6 lat temu byłam na rajdzie konnym po Beskidzie Niskim - było super :) Uczucie podczas galopu jest porównywalne z tym, jakiego doznajesz, tnąc fale pod żaglami na morzu :) Tak więc Stormie, jak tylko będziesz miał okazję dosiąść konia, to korzystaj, zajebista sprawa!
@Makenzen - ja bardzo chętnie, tylko widzę pewien problem... Kadłub jachtu/statku nie może złamać kopyta albo coś, czy się potknąć... A koń - owszem może. I jak mu się opytko omsknie przy >20 km/h to.... "ajkenflaj!!!" ;) Nawet z poziomką jest bezpieczniej bo jak złapie gumę na przednim kole przy 30 to tylko drastycznie i szybko zwalnia do zera. Ale to tez nie jest "ajkenflaj!!!" i lądowanie pod koniem ;)
Ale ok, może to tylko moja obawa wynikająca z braku znajomości tematu ;)
He he... Zdarzyło mi się kiedyś zaliczyć "OTB" na koniu ;)
Łee tam, mi kiedyś w galopie trzasnął popręg, zwaliłem się z konia koncertowo, a siodło spadło mi na głowę. Łęki oparły się o ziemię po obu stronach głowy, a siedzisko delikatnie trzepnęło w czoło. Mówię wam- na miękkich nogach wstawałem.
Moja galeria zdjęć.
Niestety cosik mi się kolejność zdjęć poprzestawiała :[
https://get.google.com/albumarchive/110009128870960330317/album/AF1QipNSY7kvDRb23Gdq77LgIpVbmi9TtvshZ63KVBxS
Ściana Wschodnia. Litwa. Mazury Garbate..
Przed Grabarką.. zawsze "bunkruje" się na górce tam gdzie jest ta studnia: super miejscówka i dostęp do wody (w okolicy sklepów za wielu to nie ma).
Jak widzę.. spora część poziomych lubuje się również w wysokich "pojazdach" :)
Swoją drogą, jak czasami jeździłem na rajdy, to średnia potrafiła bywać w okolicy 30km/h na krótkich trasach (40minut na 20km). Młoda klaczka i stary wałach, nakręcały się wzajemnie jak szalone (ba wystarczało potknięcie jednego, a już oba galopowały, by za chwilę przejść w cwał, po "zwrotce" należało liczyć się z galopem non-stop). W galopie 40km/h, cwał to pod 60km/h..
Są konie szkolone do maratonów, najdłuższy dystans to 140-160.. rekordziści pokonują w ciut ponad 6h! W Polsce są maratony konne (głównie na 80km), tu średnie dobijają do 15km/h.
Właściwie to średnie podchodzą pod rowerowe. A jak ktoś by z taką średnią pojechał na rowerze np. na piachach w "zakolach Bugu" albo po innych lasach to gratulacje. A konne imprezy to głównie taki teren (max 10% utwardzonej nawierzchni)
Może by tak BBT konne? ;)
Cytat: Makenzen w Wrzesień 11, 2016, 08:29:20 PM
Może by tak BBT konne? ;)
Daliśmy radę na poziomach, to i konno jest to możliwe. A może BBT w... np. kajaku?
Znam gościo, który też by to zrobił, mowa o kajakut Ze słyszenia gościa znam.
Jeden mój znajomy pocisnął kajakiem po Wiśle od źródła do ujścia. spodobało mu się tak bardzo, że po dopłynięciu do Bałtyku powiosłował jeszcze 300 km wzdłuż wybrzeża :o
@Tomo - czy Ty chcesz zaproponować jakiś spływ kajakowy? ;) Ja nie mam nic przeciwko temu jakby co i chętnie bym spróbował swoich sił :D
Ja wiem? W sumie opcja do rozważenia...
Daleko nie patrząc- wczoraj 3,5 h się Liwcem spławiałem. Ale chyba wolę rower.
Jeśli już to spróbowałbym tego:
http://www.dolinabiebrzy.pl/index.php?page=splywy-tratwa (http://www.dolinabiebrzy.pl/index.php?page=splywy-tratwa)
Cytat: tomo w Wrzesień 12, 2016, 02:54:59 PM
Jeśli już to spróbowałbym tego:
http://www.dolinabiebrzy.pl/index.php?page=splywy-tratwa (http://www.dolinabiebrzy.pl/index.php?page=splywy-tratwa)
Ja też ja też :)
Może w styczniu - wszyscy będą mieli wolne weekendy - można wtedy pośmigać na kajaczkach ;)
https://youtu.be/MRgdCGraw9E?list=PLD98F110310A54341 ;)
Dzisiaj mija rok od naszej pamiętnej wycieczki na Wschód :)
Ano właśnie... Moze jakiś ciąg dalszy? @Tomo? @Makenzen, @Dziasiek, inni? ;)
Prawdopodobnie jadę do Poznania 28 września. Na kółkach. Na miejscu atrakcje: wystawa malarstwa Fridy Kahlo i Termy Maltańskie. Ktoś chce się przyłączyć? Powrót pociągiem 1 piź... ee... października.
W Poznaniu rowerkiem jeszcze nie byłem....Chyba możesz na mnie liczyć, jakby co ;)
Na nocleg zapraszam :) Naprawdę wrześniowych poziomkowców odwiedzających Poznań, chętnie przygarnę pod swoim dachem. :)
Dzięki, Woojtku! Ja co prawda mam nocleg zaklepany u kumpeli pod Poznaniem, ale możesz przygarnąć na noc Dziaśka i innych chętnych, jeśli tacy się znajdą, a za dnia możemy gdzieś wszyscy razem popedałować :)
Ale to może osobny wątek założę. ;)
Jak najbardziej jestem chętny :)
Cytat: Makenzen w Sierpień 14, 2017, 02:42:28 PM
Powrót pociągiem 1 piź... ee... października.
W niedziele z Księstwa Kwitnącego Ziemniaka macie dwa wieczorne (tańsze) pociągi, w których są wieszaki na rowery (typ wagonu z wieszakami przy wejściu)
IC 71104 Paderewski 16:33 - Cena jak w TLK ale w miarę nowe wagony bez przedziałowe
Mankament to to, że jedzie 4,40godz (20minut stoi w Kłodawie a potem w Kutnie - bo remonty)
TLK 81108 Gałczyński 17:42 4godz - ma dwa bez przedziałowe wagony (15 i 16) 16 starszy ale wygodniejszy. Jedzie ze Szczecina i jest bardziej zatłoczony niż Paderewski, więc polecam bilety kupić w dużym wyprzedzeniem, bo pierwsze schodzą bilety w bez przedziałowych a tylko tam możecie przewieść rowery.
Paderewskiego podstawiają dość wcześnie a Gałczyńskiemu przepinają lokomotywę i podpinają wagony z Zielonej Góry, więc obydwa pociągi stoją dość długo i można się bardzo spokojnie z rowerami załadować.
Obecnie wszystkie pociągi jadą przez Gniezno i Inowrocław, stąd dłuższe czasy przejazdu ::)
Super, dzięki! :)
(Jakby co, to temat wyprawy na zachód ma osobny wątek :) --> http://forum.poziome.pl/index.php?topic=3700.0 )