Forum miłośników rowerów poziomych

Rowery poziome - forum dyskusyjne => Różności => Wątek zaczęty przez: natalka w Wrzesień 11, 2024, 04:31:54 PM

Tytuł: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: natalka w Wrzesień 11, 2024, 04:31:54 PM
Tehen w swoim podpisie ma ciekawe i jakże prawidzwe słowa:
Cytat
Albo poziom i wygoda albo wydasz w cholerę kasy na różne kierownice i siodełka tylko po to żeby w końcu i tak kupić sobie rower poziomy.

A jak to się ma do rzeczywistości? Kto czytał o treningu ultramaratonistów kolarskich ten na pewno to widział albo tylko o tym czytał.
Kto ich widział na postojach i punktach ten na pewno zauważał jak się poruszają i co noszą w gaciach i czym się smarują aby ich... nie bolało.

W tym miejscu: https://ultratrack.pl/trening-do-ultra-kolarstwa-cz2 znalazłam ciekawe kolejne opisy...
(pamiętajcie, że kolarze noszą pieluchy bo bez nich nie przejechaliby pewnie nawet 10 kilometrów...)
Cytat
Niewłaściwa dieta, do tego połykane przez kolarzy powietrze prowadzi do nadmiernego powstawania gazów i gromadzenia ich w okrężnicy. Większość tych gazów jest absorbowana do krwioobiegu i wydalana. Pozostała część jest wydalana przez odbyt. Oddawane gazy mają w swoim składzie m.in. azot, dwutlenek węgla, ale również metan i siarkowodór. I te dwa ostatnie mogą mieć znaczny wpływ na jakość skóry w okolicy krocza i odbytu. Zwłaszcza w sytuacjach, kiedy oprócz spodenek kolarskich mamy na sobie dodatkowe spodnie przeciwdeszczowe. Odprowadzanie gazów ze spodenek jest utrudnione, a w warunkach kilkunasto czy kilkudziesięciogodzinnej jazdy rowerem następuje poważne podrażnienie skóry, często z postępującym stanem zapalnym. Kiedy już stan zapalny powstanie, leczenie w trakcie wyścigu jest tylko objawowe i przeciwbólowe, dlatego warto odpowiednio wcześniej zaplanować jadłospis lub ewentualnie wyposażyć ekwipunek w środki przeciw wzdęciom.

Cytat
Należy również przyjrzeć się spodenkom. Różna ?rozmiarówka? u różnych producentów może wprowadzić w błąd. Pozornie dopasowane spodenki mogą mieć tak wyprofilowaną wkładkę, że odprowadzanie gazów będzie utrudnione lub wręcz niemożliwe.

To jednak nie koniec. Podczas wielodniowych wyciągów bez wsparcia, gdzie zawodnik jest zdany tylko na siebie i swoje umiejętności, w ekwipunku powinny znaleźć się zapasowe spodenki. Ważne przy tym, by pochodziły od innego producenta niż te, które ma na sobie. Dlaczego? Podczas długiej jazdy miejsca łączenia materiału potrafią skaleczyć skórę. Do tego stopnia jest to nieprzyjemne, że szew spodenek potrafi zaschnąć w ranie. Dlatego alternatywa w postaci innych spodenek, inaczej szytych, z innym układem szwów w takich sytuacjach przyniesie ulgę. Oprócz tego należy posiadać ze sobą np. opatrunek hydrokoloidowy, zwany popularnie sztuczną skórą. Powinien być stosowany równocześnie ze zmianą spodenek. Ale zanim zastosujecie taki środek w warunkach wyścigowych, spróbujcie wcześniej, albo zapytajcie kogoś kto co najmniej przez dwie doby nosił to w kroczu.

Cytat
Szyja Shermera - należy się bać !!!
Co to jest? Znacznie upraszczając to nic innego jak niezdolność trzymania głowy. Mięśnie szyi nie potrafią przeciwstawić się grawitacji, która ciągnie głowę do dołu. Zwykle poprzedzone diplopią, czyli podwójnym widzeniem i zaburzeniami funkcji motorycznych szyi. Pojawia się zwykle w okolicach 1000 kilometra. Regeneracja do pełnej sprawności trwa około 1-2 tygodni.
Ale jakie są przyczyny? Najczęściej ?Shermer Neck? pojawia się, gdy zawodnik spędza zbyt dużo czasu w oparciu o przystawkę czasową. Często sama pozycja czasowa źle ustawiona podczas fittingu może być jednym z czynników przyspieszających tą kontuzję.

(https://ultratrack.pl/lib/gzdwgd/szyja-kktwflyv.jpg)


Dlaczego to cytuję i o tym piszę?
Bo ja tym ludziom WSPÓŁCZUJĘ. Ale nie jestem w stanie pojąć jak moga być zdolni do tak wielkiej autodestrukcji jakiej dokonują oni sami aby tylko przejechać X kilometrów, aby tylko przejechać te XY kilometrów.
JAK oni są w stanie sami robić sobie tyle krzywdy, tak strasznie deformować swoje ciała, aby tylko coś takiego osiagnąć jak kawałek metalu na jakiejś wstążce.
Mało tego. Jest międzynarodowa organizacja sadystów-masochistów zwana "UCI", która absolutnie i absurdalnie niezgodnie z prawdą regulując czym jest rower ZMUSZA tych kolarzy do takiego poświęcenia i niszczenia ich ciał. I teraz pytanie: czy po to powstało kolarstwo aby wspierać działania sadystyczne i masochistyczne? Albo czyjeś chore fanaberie, zmierzające ku temu aby ktoś sam zrobił sobie krzywdę? Czy uprawianie sportu ma powodować kalectwo? Czy ma powodować trudne do zniesienia uszkodzenia ciała gojące się przez wiele dni i tygodni?
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: Jacekddd w Wrzesień 11, 2024, 08:36:36 PM
Cytat: natalka w Wrzesień 11, 2024, 04:31:54 PM
Tehen w swoim podpisie ma ciekawe i jakże prawidzwe słowa:
Cytat
Albo poziom i wygoda albo wydasz w cholerę kasy na różne kierownice i siodełka tylko po to żeby w końcu i tak kupić sobie rower poziomy.

A jak to się ma do rzeczywistości? Kto czytał o treningu ultramaratonistów kolarskich ten na pewno to widział albo tylko o tym czytał.
Kto ich widział na postojach i punktach ten na pewno zauważał jak się poruszają i co noszą w gaciach i czym się smarują aby ich... nie bolało.

.......znalazłam ciekawe kolejne opisy...
(pamiętajcie, że kolarze noszą pieluchy bo bez nich nie przejechaliby pewnie nawet 10 kilometrów...)

Dlaczego to cytuję i o tym piszę?
Bo ja tym ludziom WSPÓŁCZUJĘ. Ale nie jestem w stanie pojąć jak moga być zdolni do tak wielkiej autodestrukcji jakiej dokonują oni sami aby tylko przejechać X kilometrów, aby tylko przejechać te XY kilometrów.
JAK oni są w stanie sami robić sobie tyle krzywdy, tak strasznie deformować swoje ciała, aby tylko coś takiego osiagnąć jak kawałek metalu na jakiejś wstążce.
Mało tego. Jest międzynarodowa organizacja sadystów-masochistów zwana "UCI", która absolutnie i absurdalnie niezgodnie z prawdą regulując czym jest rower ZMUSZA tych kolarzy do takiego poświęcenia i niszczenia ich ciał. I teraz pytanie: czy po to powstało kolarstwo aby wspierać działania sadystyczne i masochistyczne? Albo czyjeś chore fanaberie, zmierzające ku temu aby ktoś sam zrobił sobie krzywdę? Czy uprawianie sportu ma powodować kalectwo? Czy ma powodować trudne do zniesienia uszkodzenia ciała gojące się przez wiele dni i tygodni?

Twoje argumenty brzmią tak jak kogoś kto czegoś nie robił ale o tym pisze. Nie pojechał na zwykłym rowerze 200km+ nie jeździł na takim rowerze dzień w dzień, nie jeździł w terenie w tym się nie ścigał czyli nie było sytuacji kiedy bardzo chcemy coś zrobić bez względu na przeszkody.
Nie masz więc jak widać pojęcia o tym jak to jest, jakie są motywacje i jakie są trudności w przypadku takich rowerów.


Rzeczywistość jest taka, że na rowerze zwykłym pionowym zachodzi adaptacja tak jak w  każdym rodzaju aktywności fizycznej. Nie znam ludzi, którzy by nie byli w stanie się zaadoptować do powiedzmy tych 50km MTB z przewyższeniami i technicznymi fragmentami oraz ponad 100km na szosie. Może ktoś kto ma jakieś problemy zdrowotne. To może być argument ale trzymajmy się ogółu populacji bo na przykładzie można wszystkiego dowieść również absurdu.

W szosie sportowej używa się dość twardych siodełek bo inaczej marnują się waty i się zmniejsza szanse na wygraną.
W zwykłej jeździe szosowej wybiera się bardziej wygodne siodełka ale po pewnym okresie adaptacji okazuje się, że bardziej miękkie i większe siodełko przestaje już być tym najwygodniejszym i pasuje przestawić się na takie bardziej minimalistyczne i trochę twardsze bo jest lepiej dopasowane i lepiej się na nim jedzie.
Kiedy się trenuje i produkuje spore waty a pozycja szosowa jest dość płaska nacisk na siodełko maleje a adaptacja rośnie i robienie tras po 150km staje się wysiłkiem, który jest przyjemnym treningiem i tyle nie ma żadnego cierpienia, bólu, wyrzeczeń itd.
Czasem, rzadko zdarzy się człowiek, który ma faktycznie problemy w przypadku szczególnej budowy ciała i coś mu nie chce spasować. Do tego pojawiły się coraz bardziej specjalistyczne systemy fitowania do danych typów rowerów wraz z siodełkami rejestrującymi uciski itp.

Dobrze, że im współczujesz. Styranemu człowiekowi po 8h w błocie i zimnie na jakimś giga w górach można współczuć. Może nie ma już hamulców, napęd nie zaciąga mu już tylko na dwóch biegach, błoto ma wszędzie nawet w zadku, zębach i oczach, śmierdzi odchodami krów z polnych wciętych dróg. Na pewno należy mu się współczucie ale nie z tego powodu, że pokonał swoje własne słabości. Kawałek metalu wzamian za lata treningu, zniszczony sprzęt za tysiące, wyczerpanie. Tylko kilkudziesięciu a może tylko kilku ludzi w Polsce w ogóle wraz z nim będzie wiedzieć, że podołał temu wyzwaniu. Nie ważne. Wszystkie lenie które nic nie robią i są z tego dumne są bez znaczenia i mogą kontynuować swoje życie bez wyrzeczeń i poświęceń. Współczucie i podziw kiedy się rozumie co się dzieje jak Cię gdzieś na szlaku mija taki człowiek to prawidłowe ludzkie odczucia. Pukać po głowie można się w zakłopotaniu nad całą resztą populacji, która nie może zdobyć się na żaden w ogóle wysiłek.
To nie jest autodestrukcja tylko budowanie silnego charakteru, który wykuwa się wobec wyrzeczeń i walki o przetrwanie. Cała reszta jak długo żyjesz może się zregenerować.
Ogólnie w dzisiejszych czasach ludzie nie zdają sobie zwykle sprawy do czego są zdolni ale nigdy nie spróbują bo życie stało się zbyt łatwe i wygodne.

Co do UCI to się z Tobą zgadzam. Dawno można byłoby zmienić warunki sprzętowo techniczne rywalizacji i obalić monopol producentów na konstrukcje stuletnie ale wyobraź sobie, że UCI w 2025r. dopuszcza dowolne rowery w czasówkach wyścigów zawodowych. Z całą pewnością z wielkim poświęceniem i ryzykiem życia na nowych znacznie dłuższych etapach zawodowi kolarze walczyli by w odwodnieniu, ściśnięciu, zupełnym zamknięciu i ciemności w nowych w pełni obudowanych streamlinerach bo tylko tak mieli by szansę na zwycięstwo. Idąc za ich przykładem setki tysięcy młodych ludzi na całym świecie robiły bo to samo w amatorskich wyścigach. Tego procesu walki i poświęcenia nie da się wyeliminować. Jest trwale przypisany do sportu.

W rekreacyjnym amatorskim zastosowaniu rower poziomy jest wygodny, przyjemny, dość szybki z potencjałem ale w takim zastosowaniu rower klasyczny nie jest tragiczny, nieużyteczny.
Od dwóch lat kiedy kupiłem Questa nie siadłem na szoskę. Co jakiś czas jadę niewielkie dystanse do 40km z rodziną na mtb. Czuję się jakby siodełko chciał przepołowić mi siedzenie. Tragedia. Utrata wieloletniej adaptacji. Ale ona kiedyś była. Można ją mieć. Natomiast rower poziomy jest od startu wygodniejszy choć faktycznie oddwawanie na nim sensownych mocy też wymaga sporej adaptacji.

Stonowałem moją wypowiedź bo na początku była dużo bardziej bezkompromisowa.
Jest mnóstwo zwykłych rowerzystów a nas poziomych jest bardzo niewiele.
Lepiej byłoby żebyśmy próbowali zrozumieć dominującą większość zamiast kręcić kółka na ich widok na czole. Większość z nich nic przecież nie wie o poziomie i myśli, że to jakiś przekręt. Znam mnóstwo młodych ludzi, którzy siedli by na poziom ale znajomi z 2o by ich wyśmiali i boją się odrzucenia.
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: hansglopke w Wrzesień 11, 2024, 10:04:56 PM
"Co trapi rowerzystów pionowych" to pytaj pionowych.

Mają fan z jazdy na pionowcach to niech jeżdżą.

Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: Maciej K w Wrzesień 12, 2024, 12:18:45 PM
Z jackiem tu  się bezdyskusyjnie  zgadzam, ale i w tych gazotwórczych opisach natalki jakieś ziarenko prawdy chyba jest.
Nie raz już bowiem pisałem, że kaliscy rowerzyści jakich - codziennie jeżdżąc Cabem - spotykam,
to gęby najczęściej wściekłe i jakoś dziwnie udręczone mają.
Uśmiechniętych i przy tym widzących mnie w Cabie na palcach policzyć można.   
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: hansglopke w Wrzesień 12, 2024, 12:27:07 PM
Ci uśmiechnięci i radośni przestali zwracać uwagę na fałmaksy i maksima roczne zmarnowanego czasu by polepszyć pozycję w peletonie

tonie

tonie...
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: natalka w Wrzesień 13, 2024, 11:30:40 PM
Cytat: Jacekddd w Wrzesień 11, 2024, 08:36:36 PM
Twoje argumenty brzmią tak jak kogoś kto czegoś nie robił ale o tym pisze. Nie pojechał na zwykłym rowerze 200km+ nie jeździł na takim rowerze dzień w dzień, nie jeździł w terenie w tym się nie ścigał czyli nie było sytuacji kiedy bardzo chcemy coś zrobić bez względu na przeszkody.
Nie masz więc jak widać pojęcia o tym jak to jest, jakie są motywacje i jakie są trudności w przypadku takich rowerów.

Faktycznie, mój max dystans pokonany na sado-maso pionowym rowerze wyniósł bodaj coś koło 100? 120 kilometrów? Więcej nie musiałam się testować ani utwardzać swoich pośladków bo zmieniłam rower na normalny. Natomiast "w terenie" na takowych pionowatych jeździłam, próbowałam swoich sił na MTB nawet i niestety mi to nie podeszło. Aktualnie w moim posiadaniu jest nawet MTB, a wcześniej miałam i krosa i trekkinga i nawet były 2 szosówki :P
Więc nie, nie masz pojęcia o mnie i o moich doświadczeniach - i nie wypowiadaj się o mnie :P

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 11, 2024, 08:36:36 PM
Rzeczywistość jest taka...

Nie o tym jest w tym wątku.
Tu jest o tym, jak ludzie są tresowani przez producentów rowerów sado-maso aby jeździć na czymś co potocznie nazywa się rowerem a co de facto jest maszyną tortur. Po której użyciu człowiek zsiada połamany, z bolącymi mięśniami i ścięgnami wcale nie kończyn, które pracowały - ale części ciał, które zmuszane były do absolutnie nieergonomicznej pozycji, niezgodnej z anatomią człowieka.

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 11, 2024, 08:36:36 PM
Co do UCI to się z Tobą zgadzam. Dawno można byłoby zmienić warunki sprzętowo techniczne rywalizacji i obalić monopol producentów na konstrukcje stuletnie ale wyobraź sobie, że UCI w 2025r. dopuszcza dowolne rowery w czasówkach wyścigów zawodowych. Z całą pewnością z wielkim poświęceniem i ryzykiem życia na nowych znacznie dłuższych etapach zawodowi kolarze walczyli by w odwodnieniu, ściśnięciu, zupełnym zamknięciu i ciemności w nowych w pełni obudowanych streamlinerach bo tylko tak mieli by szansę na zwycięstwo. Idąc za ich przykładem setki tysięcy młodych ludzi na całym świecie robiły bo to samo w amatorskich wyścigach. Tego procesu walki i poświęcenia nie da się wyeliminować. Jest trwale przypisany do sportu.

Ale dlaczego aż tak? Po co streamlinery? Czy widziałeś gdzieś w jakimś "Tour de [cośtam]" obudowane rowery pionowe? Nie? No to o co chodzi?
Dać im "zwyczajne" NoComy [http://www.recumbents.com/WISIL/misc/nocom.htm] i niech się ścigają normalnie.
Czy wyobrażasz sobie jak w TV by wyglądał peleton >100 takich NoComów lub podobnych im rowerów? Wchodzącymi w zakręt przy takich prędkościach i takich pochyleniach, przy których sado-maso robią masowo wywrotki szlifując swoich jeźdzców? :D
A jeśli nie NoComy to jakieś Zox/Tox czy inne Raptobike.
Media bardzo szybko zauważą, ze na szosie te rowery poziome o których tak niewiele było i jest są:
+ szybsze
+ bardziej medialne
+ znacznie bardziej zaawansowane technologicznie (ciekawsze!!!)
+ i że wyścigi ich przyciągają znacznie większą widownię a co za tym idzie reklamodawców

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 11, 2024, 08:36:36 PM
W rekreacyjnym amatorskim zastosowaniu

Chwila, moment. A to na rower pinowy nie wsiada się dla rekreacji?
Dlaczego owa rekreacja ma się kojarzyć z tortuami? Kto to wymyślił? Kto na to pozwala? Dlaczego ktokolwiek zmusza przeciętnych Kowalskich i Nowaków, aby wsiadali na coś co ich przekraja na pół kiedy tylko chcą przejechać się do parku?
Rower ma zachęcać do jazdy. A nie zniechęcać. A będzie zniechęcał po każdej jeździe po której jadący będzie zsiadał z bólem czegoś więcej niż tylko nóg. Czyli po prawie każdej.

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 11, 2024, 08:36:36 PM
Od dwóch lat kiedy kupiłem Questa nie siadłem na szoskę. Co jakiś czas jadę niewielkie dystanse do 40km z rodziną na mtb. Czuję się jakby siodełko chciał przepołowić mi siedzenie. Tragedia. Utrata wieloletniej adaptacji. Ale ona kiedyś była. Można ją mieć. Natomiast rower poziomy jest od startu wygodniejszy choć faktycznie oddwawanie na nim sensownych mocy też wymaga sporej adaptacji.

Takiej samej adaptacji jaka jest potrzebna przy korzystaniu z roweru sado-maso. Nie wmówisz mi niczego innego. Wiem, bo w 2007 roku zanim się przesiadłam na poziomkę "made in warsztat" jeździłam na Kellysie Saphixie i wiem jakie prędkości osiągałam na nim i wiem że takie same po takim samym okresie czasu miałam na poziomce. I o ile początkowo sado-maso był jak tortury, o tyle poziomka była zawsze wygodna.

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 11, 2024, 08:36:36 PM
Jest mnóstwo zwykłych rowerzystów a nas poziomych jest bardzo niewiele.

A dlaczego tak jest?
Dlaczego w dowolnie wybranym sklepie z rowerami nie mogę kupić niczego co jest rowerem, a tylko sado-maso podróbki rowerów?

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 11, 2024, 08:36:36 PM
Lepiej byłoby żebyśmy próbowali zrozumieć dominującą większość zamiast kręcić kółka na ich widok na czole. Większość z nich nic przecież nie wie o poziomie i myśli, że to jakiś przekręt. Znam mnóstwo młodych ludzi, którzy siedli by na poziom ale znajomi z 2o by ich wyśmiali i boją się odrzucenia.

Jasne, musimy spróbować zrozumieć dominującą większość much podżerającą wiesz co ze śmietników ;)
OJej! Co powie pani Krysia, a co powie Tomek i Piotrek z naprzeciwka??? OJEJ?! Co to będzie?! ;)
Jak nie wiedzą nic o rowerach to niech poszperają w Internecie.
Ja w 2002 roku jak przymierzałam się do kupna roweru to kiedy poczytałam jakie są to w I kolejności chciałam kupić poziomkę, ale takich nigdzie w sklepach nie było. A już wtedy wiedziałam, że to by było i najszybsze i najbardziej wygodne rozwiązanie. Najbardziej efektywne. I ponieważ nic takiego nie mogłam nigdzie dostać to kupiłam gó...no takie jakie kupowali inni - MTB. Które absolutnie nie nadawało się do dojazdów do pracy. Ale było modne! Wszyscy mają gó...no - miej i ty! Prawda?
Gdyby świat miał się tak dalej toczyć to... Nadal marzylibyśmy o samolotach, a komputery to by była dalej jakaś bajka. Bo a nuż ktoś_tam by zobaczył, że ktoś chce latać jak ptak?! I co by to było?! ;)
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: klubowy w Wrzesień 14, 2024, 08:38:08 AM
natalka, tych o których piszesz że są sado-maso, to jest ledwie kilka procent. Czyli Ci jeżdżący na szosach, grawelach i góralach.
Kilka luźnych spostrzeżeń:
1. Nie pisz że rowery poziome są szybsze, bo to straszne uproszczenie. Wolę terminologię samochodową - mniej palą  :) Na Batavusie Relaxxie nie byłem szybszy niż na szosie, mimo że schodziłem z niego mniej zmęczony po porównywalnej trasie.
2. W 2002, zamiast ulegać modzie i kupować "MTB" trzeba było sobie sprawić rower w stylu holenderskim - byłoby wygodnie i bez bólu. Zresztą do dziś uważam że taki jest najlepszy do ogółu populacji. Ten rower też jest normalny. Do tego w miarę tani i ogólno dostępny.
3. Jesteśmy w internecie, więc każdy może wypowiadać się o Tobie i Twoich doświadczeniach - zwłaszcza w Polsce.
4. Nie we wszystkim poziomy są najlepsze - do downhillu się nie nadają, do przełajów też.
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: Maciej K w Wrzesień 14, 2024, 10:31:14 AM
Sie wtrącę.
Jako ten dość precyzyjny konstruktor Poziomów ( w przeciwieństwie do kilku znanych zachodnich moje jeden ślad trzymały), tudzież producent dziesiątek  dość precyzyjnych karoserii, kufrów, siodeł i wielu innych produktów,
także w tej dyskusji precyzyjnym przykładem się posłużę.

Nie raz pisałem, że w latach 90tych Kalisz największą w Europie (w przeliczeniu na 100tys mieszkańców) liczbę rowerów poziomych posiadał. Czyli ok. 60.
Na ciasnych ulicach Kalisza widoczne były.
Po kilku (kilkunastu) latach zniknęły.
Od jesieni 2017 nawet ja przestałem ich używać (mam ponad 10). Obecnie jeżdżą 3 lub 4.  I to też rzadko.
Jedyna Aśka, podobnie jak ja nie ma prawka i jeździ częściej.
Reszta na piony się przesiadła. Dlaczego?
Ano ogromna większość "tygrysów" pod wpływem żon lub partnerek.
Jest to żenujące i o testosteronie tudzież "męskości" kaliskich fanów poziomowania nie najlepiej świadczy.
Tłumaczenia, że na wsi ludzie się dziwują i  śmieją były najlepsze.
A partnerki "tygrysów"  tłumaczyć się musiały. No i był obciach.
Wielu upasło się, autami dupy wożąc.
Moi forumowi "Fani" najpewniej napiszą, że gówniane Poziomy budowałem i dlatego większość z nich piwnice okupuje.
(Choć na Zlocie w Łodzi trochę ich było).

Sprzedaż i produkcja siodeł (w mojej firmie) do jednośladów z kilkuset, a nawet do 2 tys. rocznie,
do kilkunastu sztuk spadła.
Większość firm produkujących jednoślady, które w siodła zaopatrywałem padło.
Coś w tym musi być.
I jak napisał Kuba poziomy są fajne, ale bez przesady.

Firmy produkujące Trajki na zachodzie, z produkcją nie nadążają (choćby ICE) co dowodzi,
ze ludność zachodnia wciąż pragnie w poziomie  się ruszać, ale z wygodą jaką Trajka daje.
Ja też moje "życie poziome" od Trajki zacząłem i mając garaż od 15 lat Trajkami raczej śmigałem.
A od 2017 obudowanymi.
Nasi rodacy, Polacy (a zwłaszcza młode i średnie pokolenie) męczeństwo, martyrologię i wszelkiej maści inne cierpiętnictwo
od setek lat mają niejako w DNA wklepane.
Wszak król Polski na krzyżu umarł, a cierpienie każdego Polaka uszlachetnia i zbawia.
I stąd pewnie ta przesiadka na piony i skłonność do katowania się.
Sorry.  SPRAWDZANIA  SIĘ.
Czy to w supermaratonach czy innych super Iron menach.

Z tych kaliskich Poziomaków tylko dwóch lub trzech na "holendrach" widziałem.
Reszta te bardziej "męczeńskie piony" ujeżdża lub w autach tyje.
To, że tak mało poziomów w Polsce jest, także z braku producenta takowych wynikać może.
Zachodnie nowe są bardzo drogie.
Pozostaje więc ściąganie zachodnich używek.
Ale najczęściej jakichś remontów one wymagają, a nie wszyscy chętni zdolne łapy do majsterkowania mają.
Jest kilku "zawodowych" ściągaczy poziomów, ale z ich relacji wiem, że polscy potencjalni nabywcy
(najczęściej roszczeniowi) więcej wymagań niż kasy mają.
A to do rozszerzenia importowej działalności bardzo zniechęca.
Ja też swoje w tej materii przeżyłem.
Pozostaje więc mieć nadzieję, że dotychczasowa dominacja i rządy pasterzy osłabną,
a wraz z tym i skłonność Ciemnego Ludu do katowania się.
Lud na oczy przejrzy i częściej za poziomami oglądać się zacznie.
Choć wygodnictwo i taniość pionów wciąż mogą dominować.

Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: Jacekddd w Wrzesień 14, 2024, 10:33:29 AM
Cytat: natalka w Wrzesień 13, 2024, 11:30:40 PM

Faktycznie, mój max dystans pokonany na sado-maso pionowym rowerze wyniósł bodaj coś koło 100? 120 kilometrów?
Więc nie, nie masz pojęcia o mnie i o moich doświadczeniach - i nie wypowiadaj się o mnie :P

Nie o tym jest w tym wątku.
Tu jest o tym, jak ludzie są tresowani przez producentów rowerów sado-maso aby jeździć na czymś co potocznie nazywa się rowerem a co de facto jest maszyną tortur. Po której użyciu człowiek zsiada połamany, z bolącymi mięśniami i ścięgnami wcale nie kończyn, które pracowały - ale części ciał, które zmuszane były do absolutnie nieergonomicznej pozycji, niezgodnej z anatomią człowieka.

Ale dlaczego aż tak? Po co streamlinery? Czy widziałeś gdzieś w jakimś "Tour de [cośtam]" obudowane rowery pionowe? Nie? No to o co chodzi?
Dać im "zwyczajne" NoComy [http://www.recumbents.com/WISIL/misc/nocom.htm] i niech się ścigają normalnie.
Czy wyobrażasz sobie jak w TV by wyglądał peleton >100 takich NoComów lub podobnych im rowerów? Wchodzącymi w zakręt przy takich prędkościach i takich pochyleniach, przy których sado-maso robią masowo wywrotki szlifując swoich jeźdzców? :D
A jeśli nie NoComy to jakieś Zox/Tox czy inne Raptobike.
Media bardzo szybko zauważą, ze na szosie te rowery poziome o których tak niewiele było i jest są:
+ szybsze
+ bardziej medialne
+ znacznie bardziej zaawansowane technologicznie (ciekawsze!!!)
+ i że wyścigi ich przyciągają znacznie większą widownię a co za tym idzie reklamodawców

Chwila, moment. A to na rower pinowy nie wsiada się dla rekreacji?
Dlaczego owa rekreacja ma się kojarzyć z tortuami? Kto to wymyślił? Kto na to pozwala? Dlaczego ktokolwiek zmusza przeciętnych Kowalskich i Nowaków, aby wsiadali na coś co ich przekraja na pół kiedy tylko chcą przejechać się do parku?
Rower ma zachęcać do jazdy. A nie zniechęcać. A będzie zniechęcał po każdej jeździe po której jadący będzie zsiadał z bólem czegoś więcej niż tylko nóg. Czyli po prawie każdej.

Takiej samej adaptacji jaka jest potrzebna przy korzystaniu z roweru sado-maso. Nie wmówisz mi niczego innego. Wiem, bo w 2007 roku zanim się przesiadłam na poziomkę "made in warsztat" jeździłam na Kellysie Saphixie i wiem jakie prędkości osiągałam na nim i wiem że takie same po takim samym okresie czasu miałam na poziomce. I o ile początkowo sado-maso był jak tortury, o tyle poziomka była zawsze wygodna.

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 11, 2024, 08:36:36 PM
Jest mnóstwo zwykłych rowerzystów a nas poziomych jest bardzo niewiele.

A dlaczego tak jest?
Dlaczego w dowolnie wybranym sklepie z rowerami nie mogę kupić niczego co jest rowerem, a tylko sado-maso podróbki rowerów?

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 11, 2024, 08:36:36 PM
Lepiej byłoby żebyśmy próbowali zrozumieć dominującą większość zamiast kręcić kółka na ich widok na czole. Większość z nich nic przecież nie wie o poziomie i myśli, że to jakiś przekręt. Znam mnóstwo młodych ludzi, którzy siedli by na poziom ale znajomi z 2o by ich wyśmiali i boją się odrzucenia.

Jasne, musimy spróbować zrozumieć dominującą większość much podżerającą wiesz co ze śmietników ;)
OJej! Co powie pani Krysia, a co powie Tomek i Piotrek z naprzeciwka??? OJEJ?! Co to będzie?! ;)
Jak nie wiedzą nic o rowerach to niech poszperają w Internecie.
Ja w 2002 roku jak przymierzałam się do kupna roweru to kiedy poczytałam jakie są to w I kolejności chciałam kupić poziomkę, ale takich nigdzie w sklepach nie było. A już wtedy wiedziałam, że to by było i najszybsze i najbardziej wygodne rozwiązanie. Najbardziej efektywne. I ponieważ nic takiego nie mogłam nigdzie dostać to kupiłam gó...no takie jakie kupowali inni - MTB. Które absolutnie nie nadawało się do dojazdów do pracy. Ale było modne! Wszyscy mają gó...no - miej i ty! Prawda?
Gdyby świat miał się tak dalej toczyć to... Nadal marzylibyśmy o samolotach, a komputery to by była dalej jakaś bajka. Bo a nuż ktoś_tam by zobaczył, że ktoś chce latać jak ptak?! I co by to było?! ;)

Rozbierzmy to na części pierwsze bo przedstawiasz dobrze wymieszaną szczerą prawdę i wierutne bzdury ze sobą a tak do czegoś sensownego nie dojdziemy. A jeśli my poziomi nie potrafimy ze sobą na te tematy rozmawiać i wypisujemy rzeczy, które ludzie co dużo jeżdżą (nie ja) w oczywisty sposób uznają za absurd to strzelamy sobie gola do własnej bramki. Chodzi mi o to, że z tym co piszesz do poziomu zniechęcasz pionowych, którzy coś porządnie pojeździli a realnie myślących poziomych doprowadzasz co najmniej do wysokiego uniesienia brwi w zdziwieniu i może niezdrowej fascynacji.

Powtórzę się rozszerzając tym razem również na poziome. Przy regularnej jeździe każdym rowerem w tym nawet kompletnym absurdem konstrukcyjnym dochodzi do adaptacji. Wiele rowerów pionowych jest najlepszych do tego do czego zostały stworzone. Zastosowania dla rowerów pionowych bywają bardzo wąskie zauważam, że częściej zastosowania dla rowerów poziomych bywają wąskie. Dla rekordowych rowerów poziomych wydaje mi się, że zastosowania są węższe niż dla pionowych (stąd ten przykład ze streamliner'ami). Kiedy jednak ta specjalizacja zagra no to rower szczególnie poziomy błyszczy.

Podam mój przykład moje avg są 10km/h wyższe niż na szosce ale zmieniłem trasę dojazdu do pracy bo po tej samej byłoby podobnie. Ale znowu trzeba uwzględnić że velo wymaga szosy czyli jest bardziej specjalizowane do prędkości w dobrych warunkach niż otwarty poziom.

Nie wiem o czym piszemy w tym wątku. Czy ludzie są masochistami czy producenci i UCI są sadystami ? To mają być tezy ? Ludzie potrzebują czegoś co jest proste, do ich celów, co znają, na co ich stać. Jeśli po drodze mają krawężniki i wertepy to nawet jakby w sklepie stał poziom nie kupią go kiedy się użytecznością zainteresują. Kiedy się nie zainteresują to na pewno nie kupią bo na niepewną nieznaną rzecz nikt pieniędzy nie wyda. Co do tego problemu poznawczego to prowadzę dyskusje z pionowymi od dłuższego czasu w różnych miejscach na te tematy pionowo poziome i tam nie można wypisywać peanów poziomych bez zdrowych argumentów bo cię zjedzą, wezmą za handlarza co chce upchnąć i to zadziała wszystko dokładnie przeciwnie do misji poziomej.
Co do producentów i sprzedawców to oni dostosowują się do rynku. Jeśli jesteś przekonana to zleć budowę 10ciu poziomów, które Ty sama uważasz za dobre rowery wstaw do sklepów i zobacz jak pójdzie sprzedaż. To jest do zrobienia. Natomiast powinnaś być przygotowana, że sklepy mogą sobie zażyczyć kasy za przestój miejsca po jakimś czasie jeśli sprzęt nie pójdzie i nie będzie wpływać dla nich kasa z prowizji.
Jesteś jak widzę pewna swoich racji co do absurdu pionów, chłonności rynku na poziom. Nic tylko spróbować. Dużo kasy to nie będzie w zależności od koncepcji może wystarczy 50tys zł na coś prostego może mniej.

Dlaczego streamlinery czemu nie coś "zwyczajnego".
To co, chcesz teamom sportowym znowu dyktować jaki rower jest rowerem i wolno nim się ścigać czy mogą wziąć a w konsekwencji na co ma patrzeć rynek jako przykład dla wszystkich czy też mogą się ścigać na czym chcą. Obejrzyj sobie co wygrywa na torze zamkniętym w wyścigach poziomych. Tylko obudowane. Jedyny sposób by temu zaradzić to ustawić krętą trasę z mnóstwem stromych podjazdów od zera. W czasówce taka nie będzie zgodna ze standardem bezpieczeństwa i wszyscy zobaczą, że jest tendencyjna i znowu ktoś komuś narzuca.
Tylko zdrowa rywalizacja może wyłonić najszybszy rower i zawodnika. W normalnych szosowych warunkach będzie streamliner. Albo to albo skrzywione zasady jak w UCI przez 100lat.
Czemu oni nie ścigają się z owiewkami. Wysoko położona obudowa na klasycznym rowerze to recepta na wypadek w różnych warunkach drogowych. Dawno się nad tym zastanawiano i ten sam argument w kółko był wałkowany. Tą drogą zmiany nie przejdą.
Przyznaję w telewizji super by wyglądał peleton złożony z każdych rowerów innych niż szoski ale jeśli wynik ma być nieuprzedzony i fizyka a nie jakiś urzędnik sportowy ma decydować o przebiegu rywalizacji to pewne rodzaje rowerów poziomych możesz wykreślić.

Rower poziomy jest zwykle wygodny, częściej od pionowego, mogę przytoczyć przypadki kiedy nie jest ale to znowu byłoby złośliwe.
Znowu powtórzę rower pionowy to są tortury dla lenia, który powtarza, że tak bardzo chciałby pojeździć ale mu się nie chce. Siada od strzała próbując za długą, za ciężką dla siebie trasę przejechać a potem z zapałem opowiada głupoty jak to cierpiał. Idź na siłkę i podnieś 100kg, nie da się ? sorry ale trzeba poćwiczyć. Adaptacja. Dotyczy to wszystkieo w życiu przyswajania wiedzy również.
Jest forum poziome, wiedza powszechnie dostępna, każdy może się zainteresować i dowiedzieć o tych innych rowerach ale ludzie są wygodni i leniwi i tego nie robią. To czyja jest wina, że jest tak jak jest ? Tych co nie chcą ryzykować finansowo rzucając nieznany produkt na rynek czy tych co nic o nim nie wiedzą. To są wszystko naczynia połączone.
Oczekiwanie, wobec tego wszystkiego, że w dowolnym sklepie rowerowym masz mieć wszystkie możliwe typy rowerów jest roszczeniowe. Jak czegoś takiego można oczekiwać od kogoś kto chce zarobić bo musi utrzymać siebie i zatrudnionych ludzi i ponieść wszystkie opłaty? Czy Tobie ktoś narzuca, że masz inaczej pracować bo on nie ma z tego korzyści ? To przecież jakiś absurd.

Kiedyś tam przeszłaś swoją drogę do najlepszego dla Ciebie roweru. Ja też to przeszedłem. Super, że nam się udało. Mi też czasem brakuje cierpliwości w trasie jak jestem zmęczony a ktoś zadaje głupie, tendencyjne pytanie a na ustawce z szosowcami sypią się żarty naraz od dziesiątek osób. Ale tą drogę każdy musi przejść sam. My możemy tylko pomóc jeśli mieć będziemy po temu cierpliwość.

Masz cierpliwość do tego wszystkiego ?
100lat braku rozwoju roweru w głównym nurcie trudno odkręcić.
?


Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: Maciej K w Wrzesień 14, 2024, 10:47:47 AM
Sam sobie się dziwię, ale po raz kolejny z Jackiem się zgadzam.
Ja swoje uzasadnienie napisałem kaliski grajdoł w sercu mając.
Jacek ujął to szerzej i lepiej. Szacun.
A te pełne przeszkód ddr i wciąż dominujące wysokie krawężniki wciąż sporą przewagę w ruchu miejskim pionom dają.
Tylko ja, jako ten codziennie poziomo jeżdżący nie mogę się nadziwić, że pomimo tej ADAPTACJI,
o której Jacek napisał, ci kaliscy pionowcy w większości gęby wściekłe i zawzięte mają.
I na mnie z niechęcią (często z obrzydzeniem) patrzą.
Zaś młodzież widząc Caba idiotycznie kwiczy.
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: Jacekddd w Wrzesień 14, 2024, 11:23:50 AM
Cytat: Maciej K w Wrzesień 14, 2024, 10:47:47 AM
Sam sobie się dziwię, ale po raz kolejny z Jackiem się zgadzam.
Ja swoje uzasadnienie napisałem kaliski grajdoł w sercu mając.
Jacek ujął to szerzej i lepiej. Szacun.
A te pełne przeszkód ddr i wciąż dominujące wysokie krawężniki wciąż sporą przewagę w ruchu miejskim pionom dają.
Tylko ja, jako ten codziennie poziomo jeżdżący nie mogę się nadziwić, że pomimo tej ADAPTACJI,
o której Jacek napisał, ci kaliscy pionowcy w większości gęby wściekłe i zawzięte mają.
I na mnie z niechęcią (często z obrzydzeniem) patrzą.
Zaś młodzież widząc Caba idiotycznie kwiczy.

Jestem trochę zszokowany Twoją relacją Macieju co do Kalisza. 60 rowerów w szczycie i 3-4 teraz.
Widziałem pokoleniowe odejścia od rowerów i wejścia w temat nowych pokoleń. Liczby zawsze były pozytywne dla pionów. Nie miałem okazji od wielu lat obserwować poziomy, może maks 16 lat. Zresztą masowość absurdalnych ścieżek rowerowych wskazywała by na masowość rowerów. Z tego wywodziłbym, że pojeżdżą, do neta dostęp mają, rozejrzą się, może zrobią poziome odkrycie i liczby będą rosły. Twoje zestawienie brzmi niezbyt zachęcająco.
Czy to jest więcej kłopotu z rowerem ? Czy to była fala pustego zainteresowania ?
Jeśli będziemy ze sobą rozmawiać przedstawiając argumenty to wydaje mi się, że częściej będziemy się ze sobą zgadzać.
Chodzi mi o to, że jeśli rower jest obiektywnie nieużyteczny to nie będą go kupować i/lub nim dłużej jeździć.
Natomiast jeśli przyczyny były głównie subiektywne (tak rozumiem @natalka) to może jest remedium.


SP. Dlatego namawiałem Mateusza do przeprowadzenia Caba do Krakowa na promocyjne jazdy. Niestety musi się nadawać powyżej 180cm i trochę z tym jest kłopotu. To musi jeździć, ludzie muszą to widzieć, w jesiennych ciepłych dniach może to zobaczyć 10tys+ ludzi na żywo. Ja bym to tak próbował ruszyć. Coś z mojej strony w to włożyć. Może ich aż tyle nie trapi, żeby nie chcieli spróbować.
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: natalka w Wrzesień 15, 2024, 12:59:05 AM
Cytat: klubowy w Wrzesień 14, 2024, 08:38:08 AM
natalka, tych o których piszesz że są sado-maso, to jest ledwie kilka procent. Czyli Ci jeżdżący na szosach, grawelach i góralach.

No raczej nie kilka % ale jakieś 100% pionowców ;)
Wcześniej czy później bolą ich pupcie, rączki i inne części ciała.
Oczywiscie oni mogą zaprzeczać, żę tak nie jest, że to tylko chwilowe, że oni mają kremy i maście... ;)
Ale na co komu krem na normalnym rowerze? No chyba, że krem od opalania ;)

Cytat: klubowy w Wrzesień 14, 2024, 08:38:08 AM
Kilka luźnych spostrzeżeń:
1. Nie pisz że rowery poziome są szybsze, bo to straszne uproszczenie. Wolę terminologię samochodową - mniej palą  :) Na Batavusie Relaxxie nie byłem szybszy niż na szosie, mimo że schodziłem z niego mniej zmęczony po porównywalnej trasie.

Racja! Zdecydowanie "mniej palą" :D

Cytat: klubowy w Wrzesień 14, 2024, 08:38:08 AM
2. W 2002, zamiast ulegać modzie i kupować "MTB" trzeba było sobie sprawić rower w stylu holenderskim - byłoby wygodnie i bez bólu. Zresztą do dziś uważam że taki jest najlepszy do ogółu populacji. Ten rower też jest normalny. Do tego w miarę tani i ogólno dostępny.

Chcesz kupić rower miejski w 2002 roku? W polskim sklepie? ;) Powodzenia. To raz.
Dwa: na co mi coś, co waży 15-20 kg, co ledwo się toczy, co nie ma kopa, na czym pokonanie 17 km do pracy potrwa ponad godzinę? Gdzie pozycja za kierownicą jest w stylu: "maksymalnie zwiększyć opory aerodynamiczne i uniemożliwic szybsze poruszanie się".
Wiem coś o tym bo Tato mój uparł się na takie coś. I pamiętam jak drałowałam na tym jakieś 15 km do domu aby toto dostarczyć. Dzięki, nigdy więcej.

Cytat: klubowy w Wrzesień 14, 2024, 08:38:08 AM
3. Jesteśmy w internecie, więc każdy może wypowiadać się o Tobie i Twoich doświadczeniach - zwłaszcza w Polsce.
4. Nie we wszystkim poziomy są najlepsze - do downhillu się nie nadają, do przełajów też.

3 - dopóki jest to zgodne z prawdą, proszę bardzo. Ale nie będzie to odpowiednie, jesli będzie to wymyślanie, oszukiwanie innych i inne tam takie brudne chwyty.
4 - dopóki nie wymagasz od poziomki skakania czy jeżdżenia po trawie, dopóty nada się nawet na łatwioejsze trasy gravelowe. Chociaż na żadną Wisłę 1200 nie radzę tego zabierać ;)


Cytat: Maciej K w Wrzesień 14, 2024, 10:31:14 AM
Ano ogromna większość "tygrysów" pod wpływem żon lub partnerek.
Jest to żenujące i o testosteronie tudzież "męskości" kaliskich fanów poziomowania nie najlepiej świadczy.
Tłumaczenia, że na wsi ludzie się dziwują i  śmieją były najlepsze.
A partnerki "tygrysów"  tłumaczyć się musiały. No i był obciach.

Ale co te żony i partnerki im naopowiadały za argumenty i dowody, że nagle przerzucili się na sado-maso?

Cytat: Maciej K w Wrzesień 14, 2024, 10:31:14 AM
Sprzedaż i produkcja siodeł (w mojej firmie) do jednośladów z kilkuset, a nawet do 2 tys. rocznie,
do kilkunastu sztuk spadła.
Większość firm produkujących jednoślady, które w siodła zaopatrywałem padło.
Coś w tym musi być.

A czy aby przyczyna tego spadku zamówień na pewno leży w tym, że poziomy przestają się sprzedawać? Spezi 2024 z tego roku wydaje się absolutnie temu zaprzeczać względem Spezi 2018, na którym również byłam. A może produkujesz coś, czego ludzie nie chcą, na co nie ma popytu? Może powinieneś zacząć produkować coś, co się sprzedaje znacznie lepiej?
A może pomyślałbyś o jakichś normalnych velomobilach, które na Zachodzie zdają się sprzedawać jak gorące bułeczki prosto z piekarni? ;)

Cytat: Maciej K w Wrzesień 14, 2024, 10:31:14 AM
Choć wygodnictwo i taniość pionów wciąż mogą dominować.

Nie tylko wygodnictwo, ale tworzenie też swego rodzaju pewnej "mody" i kształtowanie popytu odpowiednim marketingiem.
Byłam dzisiaj w sklepie opodal, taki większy, francuski lokalny sklep o miłej nazwie "MondoVelo". Przechodziłam pomiędzy półkami i idąc gdzieś diabełek mi się pojawił na ramieniu i rzekł był do mnie: "Tyyy! Weź sobie kupimy normalna szosówkę, dawaj!". Diabełek czekał na moja odpowiedź, ale ja jej mu nie udzieliłam bo chwilę potem zobaczyłam... półkę z kremami na ból... niektórych części ciała... Obejrzałams ię na diabełka, którego już nie było. Znikł był zobaczywszy WTF się naprawdę dzieje na tych "modnych rowerach" sado-maso.

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 14, 2024, 10:33:29 AM
Rozbierzmy to na części pierwsze bo przedstawiasz dobrze wymieszaną szczerą prawdę i wierutne bzdury

Kultury trochę poproszę, co?
To co piszę to jest inne spojrzenie na świat, na poziomki. Ja nie jeżdże na poziomkach jak ty od 2-3 lat ale od 17 :D
Kiedy ty zakupiłeś jedną - ja miałam i mam ich... Moment, nie starcza mi palców u rąk na ich zliczenie... ;)

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 14, 2024, 10:33:29 AM
Chodzi mi o to, że z tym co piszesz do poziomu zniechęcasz pionowych

Umówmy się co do jednej kwestii: NIE WIESZ w jaki sposób rozmawiam z pionowatymi o zaletach i wadach poziomek i czy ich namawiam czy nie na tego typu rower.
Nie wmawiaj mi niczego, co nie jest prawdą.

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 14, 2024, 10:33:29 AM
Przy regularnej jeździe każdym rowerem w tym nawet kompletnym absurdem konstrukcyjnym dochodzi do adaptacji.

Czy wiesz, kiedy ja podjęłam decyzję o tym aby na powaznie rozpocząć działania celem pozyskania roweru poziomego? Właśnie po wyrobieniu sobie olbrzymiej adaptacji w pupci, w rączkach i innych częściach ciała. Było to na Warszawskiej Masie Krytycznej w 2006 roku. Staliśmy w wielkim naszym korku, dookoła z 1.500- 1.800 tysiąca rowerzystów, siedziałam na starym trekkingu czekająć na możliwość jazdy dalej... I coraz bardziej czułam pośladki, które miały dosyć nie tyle co jazdy - ile jazdy z malutką prędkością i tego czekania na siodle. A obok mnie wygodnie sobie siedział-półleżał niejaki Xunvixx (LWB USS) czy Raffi (SWB USS), kręcił się też chyba opodal BartekZ (SWB? LWB?) i Franc (SWB ASS). Oni już wtedy mieli poziomki, a ja zrozumiałam, że ta potrzeba adapotowania się jest tak naprawdę... zbędna. Po co mam się adaptować? Czemu to rower nie może być po prostu odpowiedni dla mnie?

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 14, 2024, 10:33:29 AM
Wiele rowerów pionowych jest najlepszych do tego do czego zostały stworzone.

Ależ ja nie o tym! Niech sobie będą.
W ogóle nie zauważyłes, że ja nie piszę o wyższości konkretnych rowerów nad innymi.
Ja pisałam o wielkim bólu jakiego doświadczają spionowaceni bez zagłębiania się w to czy ktoś jedzie na MTB< czy robi fikołki na BMX, czy zlatuje z wielkiej góry na downhillu czy XC czy przedziera się przez las na MTB czy gravelu.

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 14, 2024, 10:33:29 AM
Podam mój przykład moje avg są 10km/h wyższe niż na szosce ale zmieniłem trasę dojazdu do pracy bo po tej samej byłoby podobnie. Ale znowu trzeba uwzględnić że velo wymaga szosy czyli jest bardziej specjalizowane do prędkości w dobrych warunkach niż otwarty poziom.

Zgadza się. Am,ortyzowanymi cieżkimi swoimi poziomkami mogę pojechać po wąskiej i krętej śmieszynce rowerowej przez osiedle tak samo szybko jak nie szybciej ale wygodniej niż Raptobike główną ulicą - gdzie jest równiej i nie ma aż takich wyrwa i krawężników.

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 14, 2024, 10:33:29 AM
Nie wiem o czym piszemy w tym wątku.

Właśnie, o czym ty piszesz do mnie? :D
I po co piszesz tyle rzeczy, które nie mają związku z tematem przewodnim jakim jest BÓL jakiego doświadczą na swoich sado-maso rowerach spionowaceni. Niezależnie czy jeżdżący na MTB czy na szosie, czy na gravelu czy na rowerze tzw "miejskim".


Cytat: Jacekddd w Wrzesień 14, 2024, 10:33:29 AM
Czy ludzie są masochistami czy producenci i UCI są sadystami ? To mają być tezy ?

Przeczytaj jeszcze raz dokładniej to co pisałam w poscie otwierającym ten wątek.
Patrząć na to czego doświadczają ci rowerzyści, można posunąć się do skrajnego stwierdzenia, że tak, jedni są sadystami, a inni dobrowolnie poddają się celebracji masochizmu :D

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 14, 2024, 10:33:29 AM
Ludzie potrzebują czegoś co jest proste, do ich celów, co znają, na co ich stać.

Chcesz mi napisać i wmówić, że ludzie kupująć rowery sado-maso bo nie stać ich na poziomki? Oj, lekka bzdura. Tuż opodal można tanio kupić używane poziomki, które posłużą jeszcze wiele lat i będą zawsze wygodniejsze niż jakikolwiek rower pionowy. (i nie mam tu na myśli przeznaczenia tylko samej wygody jeżdżenia, korzystania)

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 14, 2024, 10:33:29 AM
Jeśli po drodze mają krawężniki i wertepy

Ale mówisz o rowerach MTB, XC? Gravel? Bo w mieście na Zachodzie w 90% rowerzyści maja ścieżki czy śmieszynki rowerowe, czasem pasy. Nie powinni mieć po drodze żądnych krawężników czy wertepów. Jeśli mają - powinni zgłaszać to do swoich samorządów i piłować ich aby zniwelowali te utrudnienia. (mniejsza z tym czy to robią i czy to jest naprawiane)

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 14, 2024, 10:33:29 AM
to nawet jakby w sklepie stał poziom nie kupią go kiedy się użytecznością zainteresują. Kiedy się nie zainteresują to na pewno nie kupią bo na niepewną nieznaną rzecz nikt pieniędzy nie wyda.

Nie do końca, bo jak ktoś się nie zna to:
+ posłucha sugestii sprzedawcy który będzie chciałs przedać to co ma, a nie zastanawiać się czy chce mu się szukać is prowadzać coś, czego być może nie sprzeda, a na czym się nie zna (dlaczego sprzedawca samochodów osobowych marki X ma sprzedawać samochody sportowe marki Y?)
+ wybierze to co mają wszyscy dookoła, bo to na pewno jest dobre (ach te muchy...)
+ wybierze to co już poznał

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 14, 2024, 10:33:29 AM
Co do tego problemu poznawczego to prowadzę dyskusje z pionowymi od dłuższego czasu w różnych miejscach na te tematy pionowo poziome i tam nie można wypisywać peanów poziomych bez zdrowych argumentów bo cię zjedzą

Widziałam te twoje posty gdzieś i sama pisałam podobne, gdzie opisywałam zgodnie z prawdą co mam, do czego to się nadaje, jakie ma wady i jakie ma zalety.
Bez żadnego lania wody i wychwalania nie wiadomo czego.

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 14, 2024, 10:33:29 AM
Co do producentów i sprzedawców to oni dostosowują się do rynku. Jeśli jesteś przekonana to zleć budowę 10ciu poziomów, które Ty sama uważasz za dobre rowery wstaw do sklepów i zobacz jak pójdzie sprzedaż. To jest do zrobienia. Natomiast powinnaś być przygotowana, że sklepy mogą sobie zażyczyć kasy za przestój miejsca po jakimś czasie jeśli sprzęt nie pójdzie i nie będzie wpływać dla nich kasa z prowizji.
Jesteś jak widzę pewna swoich racji co do absurdu pionów, chłonności rynku na poziom. Nic tylko spróbować. Dużo kasy to nie będzie w zależności od koncepcji może wystarczy 50tys zł na coś prostego może mniej.

Nie o tym miało być w tym wątku.
Ale skoro już mowa o inwestowaniu to musiałbyś mieć dobre kilka milionów złotych aby:
+ zaprojektować coś nie na kolanie
+ zatrudnić luudzi mających FACH w ręku i otwarte głowy
+ odpowiednich marketingowców
+ zbudować manufakturę
+ dorobić tor testowy
+ stworzyć spora kampanię reklamującą coś nowego
+ wejść na rynek (targi, expo, Spezi, media...)

Mając te 50 tysięcy to możesz zainteresować kogoś z tego forum.

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 14, 2024, 10:33:29 AM
Dlaczego streamlinery czemu nie coś "zwyczajnego".

Gdzieś chyba na tym forum pisałam chyba o wyścigach Cup's America. zainteresuj się, obejrzyj sobie JAK wyglądały i pływały jachty 20 lat temu, jak pływały 10 lat temu i jakie cuda latają obecnie nad wodą teraz, współcześnie. Latają nad wodą - tak, latają.
Wszystko to nie nastąpiło z dnia na dzień, zabrało to trochę czasu. Tak samo jak człowiek nie poleciał od razu na Księżyc, wpierw musiano wysłać jakieś sztuczne satelity robiące "pik pik" przy każdym przelocie po orbicie Ziemi, potem wysyłano coś bardziej skomplikowanego, zwierzęta a dopiero potem był pojedynczy człowiek na orbicie. Przez godzinę czy kilka. Zabrało nieco czasu zanim zaczęto wysyłać pojazdy z większą załogą, zanim pojawiły się wahadłowce, stacje kosmiczne i wreszcie ktoś postawił stopy na Księżycu naszej Planety Ziemi.
Tak samo musi być - i powinno - z Tour de coś_tam. Zwłaszcza, ze od wielu lat nie stawiają oni na maszynę (guzik prawda) ale na Człowieka. Czyli nie możesz od razu wysłać tam streamlinera bo cię zabiją śmiechem. Chociaż oczywiscie streamliner w 15 minut by zostawił cały peleton 15 km z asobą. O ile wcześniej któryś z kolarzy by go ""niechcący"" nie przewrócił ;P ;)
Dlatego wpierw trzeba postawić na rowery poziome nieobudowane. Ale nie jakieś midracery czy highracery tylko low racery oi wadze podobnej i mocno zbliżonej jaką mają obecne rowery szosowe. Ile tam jest limit? 6 kg?

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 14, 2024, 10:33:29 AM
To co, chcesz teamom sportowym znowu dyktować jaki rower jest rowerem i wolno nim się ścigać czy mogą wziąć a w konsekwencji na co ma patrzeć rynek jako przykład dla wszystkich czy też mogą się ścigać na czym chcą.

A;e ty masz nie przekonywać XYZ teamów kolarskich tylko jedną durną organizację, która te wyścigi organizuje - UCI. Albo inne tam środowiska krajowe czy regionalne. Gdzie jasno jest określone (copy-paste z UCI), że rower musi mieć odległość czubka siodełka nie większą niż 10 cm od osi korb w poziomie. Czy jakoś tak.
W tym jest problem.

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 14, 2024, 10:33:29 AM
Obejrzyj sobie co wygrywa...

Zastanów się lepiej jak pokazać kolarzowi/szoszonowi, że są rowery tak samo (prawie - podjazdy) szybkie jak jego, gdzie nic nie boli, gdzie nie trzeba zakładać pieluch ani niczego smarować. Poza filtrem przeciwsłonecznym ;P ;)
Dopóki szosowcy nie zauważą, że rower wcale nie musi być maszyną tortur - dopóty chętnych na korzystanie z poziomek będzie tylu ilu jest. Malutko.
Póki co wszystkie te organizacyje jak UCI twierdzą chórem: "MUSI BOLEĆ BO TO SPORT!". Czy inne tam takie brednie.

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 14, 2024, 10:33:29 AM
Tylko zdrowa rywalizacja może wyłonić najszybszy rower i zawodnika.

Ale tej rywalizacji nie zrobisz w odpoiwiednio wielkiej skali (media), jeśli nie będziesz miał odpowiednio wielkiej organizacji, którą się wszyscy interesują bo już tworzy odpowiednie wielkie formaty wydarzeń sportowych.

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 14, 2024, 10:33:29 AM
W normalnych szosowych warunkach będzie streamliner. Albo to albo skrzywione zasady jak w UCI przez 100lat.

Nie będzie, bo nie jesteś w stanie przeskoczyć od pionowatego sado-maso do obudowanej poziomki, zrozum to :D
Nie polecisz na Marsa jak wcześniej nie poćwiczysz na orbicie dokowania do stacji kosmicznej, której jeszcze nia masz, a zresztą nie masz nawet rakiety zdolnej do dolcenia na orbitę ;) ;P

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 14, 2024, 10:33:29 AM
Czemu oni nie ścigają się z owiewkami. Wysoko położona obudowa na klasycznym rowerze to recepta na wypadek w różnych warunkach drogowych. Dawno się nad tym zastanawiano i ten sam argument w kółko był wałkowany.

Tak tak tak. Dlatego na Tor w Pruszkowie nie wpuszczają żadnych innych rowerów niż czasowe bo a nuż któryś się przewróci i porysuje tor ;)
Weź im wytłumacz, że poziomka ma korby wyżej i szanse zahaczenia nią o tor są znacznie znacznie mniejsze niż w przypadku jakiegokolwiek roweru pionowego.
To jest walka z wiatrakami.

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 14, 2024, 10:33:29 AM
Tych co nie chcą ryzykować finansowo rzucając nieznany produkt na rynek czy tych co nic o nim nie wiedzą. To są wszystko naczynia połączone.

Ten rower poziomy był już widziany przez wiele osób. Wcale nie jest tak, że to jest UFO i ludzie widząc coś, nagle widzą coś, czego nikt nigdy nie odkrył. Oni mogą się dziwić, kiedy zobaczą model jakiego jeszcze nigdy nie widzieli. Niższy czy wyższy, trajkę czy czterokołowca. Ale rower poziomy już dawno został odkryty przez większość ludiz mieszkających we współczesnej cywilizacji.
Treaz jest kwestia tego, aby otworzyć manufakturę, otworzyć salon przy ulicy i zapraszać ludzi na przetestowanie. Wabić ich jak muchy i pokazywać jakie to wygodne. Jakie to komfortowe, eleganckie, jakie ma kolorki, jakie ma możliwości wyboru kierownic, rodzaju napędu, na przód, na tył, na oba koła przednie czy tylne, z amortyzacją taką czy siaką albo inną. (już na etapie tego zdania producent pionowców odpada, bo takich opcji on nigdy nie dawał, nie daje i dawać nie będzie bo... nie może... Kto widział rower pionowy ze sterowaniem podsiodłowym? Z napędem na przednie koło? ;P)

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 14, 2024, 10:33:29 AM
Oczekiwanie, wobec tego wszystkiego, że w dowolnym sklepie rowerowym masz mieć wszystkie możliwe typy rowerów jest roszczeniowe. Jak czegoś takiego można oczekiwać od kogoś kto chce zarobić bo musi utrzymać siebie i zatrudnionych ludzi i ponieść wszystkie opłaty? Czy Tobie ktoś narzuca, że masz inaczej pracować bo on nie ma z tego korzyści ? To przecież jakiś absurd.

To nmie jest absurd. To jest pewna kolejność rzeczy w cywilizowanym kapitaliźmie. Przypomnij sobie ilu producentów samochodów 20 lat temu sprzedawało samochody elektryczne? Co? Jak to NIKT??? ;) Wyobrażasz sobie auto autonomiczne 20 lat temu? Czemu nie, skoro dzisiaj takowe jeżdżą w Kalifornii (bodajże)?
Przypomnij sobie rok powiedzmy 2005 i to jakbyś przekonywał klienta w salonie samochodów aby spróbował przejechać się meleks... znaczy samochodem elektrycznym? ;)
A dzisiaj? Jest jakiś renomowany producent samochodów nie mający w ofercie samochodów elektrycznych albo przynajmniej porządnej hybrydy?

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 14, 2024, 10:33:29 AM
Mi też czasem brakuje cierpliwości w trasie jak jestem zmęczony a ktoś zadaje głupie, tendencyjne pytanie a na ustawce z szosowcami sypią się żarty naraz od dziesiątek osób.

Wystarczy spytać, czy taki fachowiec posmarował sobie już pupcię kremikiem :D I czy rączki nie będą go bolały.
A w ogóle to po co ma te takie dziwne rąśczki na kierownicy pośrodku? Co? lemondka? A na co to? Przecież ręce na rowerze odpoczywają i nie bolą... ;)
Ile razy nie startowałam na Kaszeberundzie to albo było bardzo uprzejmie, albo my sobie dowcipkowaliśmy z tych "dziwnych rowerów takich wysokich" obok ;)
I prawie zawsze szoszoni nas pozdrawiają na trasie a my ich :D

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 14, 2024, 10:33:29 AM
Ale tą drogę każdy musi przejść sam. My możemy tylko pomóc jeśli mieć będziemy po temu cierpliwość.
Masz cierpliwość do tego wszystkiego ?
100lat braku rozwoju roweru w głównym nurcie trudno odkręcić.?

Przez ponad 100 lat korzystania z samochodu spalinowego nikt nie myślał o elektrykach, prawda? ;)
Kot by pomyślał, że ścigające się samochody w F1 bedą wyglądały tak jak dzisiaj, że będą korzystały z KERS a w ogóle to będzie elektryczna F1! No popatrz ty popatrz? Co to za postęp jakiś? ;)
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: hansglopke w Wrzesień 15, 2024, 09:46:56 AM
Widzę, że w czasie deszczu rowerzyści się nudzą.

Odnośnie braku rowerów poziomych w sklepach rowerowych taka historia mi się przypomina. Raz w wiejskim sklepie pełnym piwa w niewłączonych lodówkach pytam czemu jest brak zimnego piwa. Pani odpowiedziała, że zimnego nikt nie kupuje. No jak ma ktoś kupować skoro go nie ma?

Funkcjonalność rowerów. Widzę to przynajmniej raz w tygodniu na miejskim targu. Ludzie robią zakupy i pakują to na pionowe rowery. Worki ziemniaków i innych warzyw, owoców, wszystko to ( oprócz samochodów) wyjeżdża na obładowanych rowerach. Ja używam towarówki, na  którą sporą część ludzi patrzy jak na funkcjonalne narzędzie ułatwiające życie. Zgadnijcie, ile cargo rowerów jest w 40 tyś mieście?
Słyszałem o jeszcze jedneym, którym ktoś wozi(ł) dziecko do przedszkola....
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: natalka w Wrzesień 15, 2024, 11:26:58 AM
Cytat: hansglopke w Wrzesień 15, 2024, 09:46:56 AM
Widzę, że w czasie deszczu rowerzyści się nudzą.

Ja się nie nudziłam wczoraj. Odpisywałam po północy czyli już dzisiaj po powrocie z "Memorial Museum of the Maginot Line of the Rhine" (łącznie 137 km).

Cytat: hansglopke w Wrzesień 15, 2024, 09:46:56 AM
Odnośnie braku rowerów poziomych w sklepach rowerowych taka historia mi się przypomina. Raz w wiejskim sklepie pełnym piwa w niewłączonych lodówkach pytam czemu jest brak zimnego piwa. Pani odpowiedziała, że zimnego nikt nie kupuje. No jak ma ktoś kupować skoro go nie ma?

Właśnie! Popyt i podaż :)

Cytat: hansglopke w Wrzesień 15, 2024, 09:46:56 AM
Funkcjonalność rowerów. Widzę to przynajmniej raz w tygodniu na miejskim targu. Ludzie robią zakupy i pakują to na pionowe rowery. Worki ziemniaków i innych warzyw, owoców, wszystko to ( oprócz samochodów) wyjeżdża na obładowanych rowerach. Ja używam towarówki, na  którą sporą część ludzi patrzy jak na funkcjonalne narzędzie ułatwiające życie. Zgadnijcie, ile cargo rowerów jest w 40 tyś mieście?
Słyszałem o jeszcze jedneym, którym ktoś wozi(ł) dziecko do przedszkola....

Tu w Strasbourgu (i pewnie we Francji jako takiej) cargo bike to jest codzienność. I można załadować do niego i dzieciaki i swoje rzeczy.
Gdyby u nas była rozwinięta infrastruktura przynajmniej tak dobrze jak tu, a w sklepach rowerowych cargo bike by były dostępne to i ludzie pewnie by się nimi - co najmniej - zainteresowali.

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 14, 2024, 11:23:50 AM
Chodzi mi o to, że jeśli rower jest obiektywnie nieużyteczny to nie będą go kupować i/lub nim dłużej jeździć.
Natomiast jeśli przyczyny były głównie subiektywne (tak rozumiem @natalka) to może jest remedium.
To musi jeździć, ludzie muszą to widzieć, w jesiennych ciepłych dniach może to zobaczyć 10tys+ ludzi na żywo. Ja bym to tak próbował ruszyć. Coś z mojej strony w to włożyć. Może ich aż tyle nie trapi, żeby nie chcieli spróbować.

Ja nie szukałam przyczyn dlaczego ludzie nie jeżdżą na poziomkach czy innych wygodnych rowerach. Ja się dziwiłam kolarzom, że umęczają się i torturują na tych pionowych rowerach. Że próbują przez drobniutkie modyfikacje ustawień roweru i swojego ubrania niwelować problemy, których zniwelować się na tych maszynach do tortur - po prostu nie da.
Chcesz coś ruszyć? Sugerowałabym połączenie sił naszych manufaktur i wzięcie udziału w tutejszych krajowych i regionalnych wystawach i innych imprezach około-sportowych. Wystawienie najróżniejszych rowerów, zarówno 2o jak i trajek. Normalnych i zelektryfikowanych. Pokazanie, że rower nie musi boleć. Że rower poziomy również daje się przechować, szybko wystawić, przejechać i przypiąć do U-chwytu. Że nadaje się to do miasta, na ściezki, na drogi. I najważniejsze - że do sportowej jazdy na tym nie trzeba zakładać ani pampersa, ani smarować pupci kremikiem ani zakładać rękawiczek bo rączki bolą.
Trzeba też abyśmy brali udział w jak największej ilości imprez około-sportowych i sportowych. Maratony, brevety. Nawet jeśli będzie to udział w specjalnie dla nas stworzonej kategorii - niech się dzieje, niech się niesie. Niech ludzie zobaczą, że jest coś jeszcze innego,w ygodniejszego i na tym nie tylko się da- ale da się lepiej i łatwiej i wygodniej.
To co? Może wpadniecie do Kozienic na Brevet 28 września? Są 3 dystanse: 75, 150 i 200 km:)
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: Maciej K w Wrzesień 15, 2024, 12:48:14 PM
Kilka dni temu kpiąc napisałem, że rozpoczęta 35 lat temu, odpowiadająca potrzebom pasterzy,
hodowla Ciemnego Ludu (czyli owiec) ma się dobrze. I proszę.
Pełna niemal histerycznych emocji wypowiedź natalki dobitnie stosowne przeszkolenie pokazuje.
Jak wszyscy wiemy, to (teoretycznie bezżenni i bezdzietni) starzy  kawalerowie w służbowe czarne lub kolorowe suknie odziani,
OBSESYJNIE  WRĘCZ  seksem i dzietnością poddanych owieczek się interesują.

Natalka, naukami i zachowaniami pasterzy nasączona i najzwyczajniej też nimi przesiąknięta, sama wygodnym poziomem jeżdżąc,
o dupy (pupcie. Ale pieszczocha), nadgarstki i gazotwórstwo ludzi jeżdżących na pionach się martwi.

Ja napiszę krótko; "A je..ł ich wszystkich pies".
Jeśli chcą męczyć krocza, prostatę drażnić, nadgarstki nadwyrężać, z dużej wysokości i najczęściej przez łeb spadać, to niech to robią.
Są ludźmi teoretycznie wolnymi i wolny wybór mają. A może zwyczajnie NALEŻY  IM  SIĘ TO.
Stare powiedzonko mówi; "Co konia obchodzi, że się wóz przewraca".

Jeździmy na poziomach, więc na tym się skupmy.
Zaraz najpewniej jakiś UWAŻNY forumowicz napisze: "Macieju nie pitol. Na zloty nie jeździsz, a kilkakrotnie w temat zlotów z butami, nikczemnie prowokując i szydząc wlazłeś".
Zgadza się.
Ale na swe usprawiedliwienie dodam,  że to zloty rowerów poziomych były.
Ja zaś, jako ten "tatuś" poziomów w Polsce, niemrawość niektórych organizatorów widząc do tego, aby "dzieciom" poziomym swym pomóc poczuwałem się.
Na szczęście, to też mi już przeszło.

Owszem, swoistą "konkwistę"  w kierunku wypoziomowania rowerzystów w początkach mej kariery prowadziłem.
Miałem dużo więcej niż potrzeba energii i zapału. I  NADZIEI.
Jednostkową, ale jakąś tam produkcję poziomów uprawiałem.
Po moim powrocie do Polski (pod koniec 92) tak ludzi zachęciłem,  że czterech w Kaliszu, jeden (lub dwóch) w Ostrowie także rowery poziome zaczęło w seriach budować.
Po kilku latach to zdechło.
Liczni użytkownicy poziomów na auta przesiedli się i upaśli, tudzież z powodu niechęci swych partnerek poziomy porzucili.
Jednym z tej wspomnianej wyżej sześćdziesiątki kaliskiej jaki nadal poziomo jeździ to Live_evil.
(Opatówek niedaleko Kalisza, więc jego do tej sześćdziesiątki zaliczyłem.)
Choć obłość jego kształtów świadczy, że zbyt często tego nie robi.

Dodam, że w 92gim mieli więcej niż 18 lat, czyli w komunie wychowanie odebrali tudzież ENTUZJAZM
(choć słomiany ale był) do wszelkich NOWOŚCI  posiedli.
Lud po 89tym hodowany na wszelkie nowości, jak wiemy, dzikim chichotem, albo niechęcią już tyle lat reaguje.
Przynajmniej w Kaliszu.
Nie wiem jak gdzie indziej, ale w Kaliszu 46lat to jest więcej niż 16, którą to liczbą natalka Jacka "wyprostować" pragnie.
Skoro już wiemy, że 46 to więcej, więc jako ten z większą liczbą na liczniku napiszę,
że typowe "leżaki" na zwycięstwo w codziennej, miejskiej jeździe szans nad pionami raczej NIE  MAJĄ.
Niskość jadącego i związana z nią mała widoczność, lękliwych rowerzystów od lat do takich poziomów w mieście zniechęcała
i nadal zniechęca. Zaś zmotoryzowani na okrągło takich "niziołków" CZEPIAJĄ  SIĘ.

JEDYNYM  wg. mnie rowerem poziomym, który w ruchu miejskim piona zastąpić może, to rower typu "Skuter".
Jacek zachwycony, dziwne , głośne a radosne dźwięki wydając, podczas wizyty u mnie na takim SZALAŁ.
Pełna amortyzacja, bardzo wygodna i dość wysoka pozycja znakomite warunki na miejską jazdę i niedzielne wycieczki dają.
W tym na pokonywanie "miejskich przeszkód" także.
Powstało w Kaliszu ich sporo. (Velogic zrobił 3).
Piękna wersja, dawno temu (chyba 1990) w Bergisch Gladbach (Veloladen) powstała.
Niestety z idiotycznym 16tocalowym kółkiem (20 z tyłu) z przodu.
I fakt ten, mimo zainteresowania na wystawach ludzi zniechęcał.
Ja od zawsze 20? z przodu w tego typu rowerach preferowałem. 20 także z tyłu dawałem.
W przypadku ludzi dużych i ciężkich 26. Jeden taki w Katowicach hula.
Rama nówka od lat u mnie leży.


Ja napisałem; "Większość firm produkujących jednoślady, które w siodła zaopatrywałem padła.
Coś w tym musi być".
natalka zaś min. tak to skomentowała; "A czy aby przyczyna tego spadku zamówień na pewno leży w tym, że poziomy przestają się sprzedawać?"

Odp. Jeśli firmy produkujące jednoślady padły, to chyba logiczną odpowiedzią będzie, że z braku chętnych.
No chyba, że firmy padły bo taką zachciankę miały.
Albo z powodu nadmiernej zamożności.
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: Jacekddd w Wrzesień 15, 2024, 02:51:27 PM
Rzeczywiście wydaje mi się, że kupując jako pierwszy poziom velo przeskoczyłem kilka etapów od głównie roweru szosowego z domieszką mtb przez poziomy 2o otwarte, być może trajki i tak dalej pod względem inności. To dlatego, że zajęło mi to dużo czasu. Za dużo czasu ale w efekcie oszczędziłem sobie etapów pośrednich. Już w latach 90tych interesowałem się rowerami poziomymi ale aż do ok 2008 ceny były dla mnie niezrozumiale wysokie. Miałem w tym czasie okazję wielokrotnie spotkać kogoś na poziomie i wdać się z nim w dyskusje, zrobić zdjęcia szczególnie po 98r kiedy zacząłem cyfrowo. Moje zdolności finansowe w połączeniu z cenami, które wtedy usłyszałem powodowały, że musiałbym być bardzo przekonany żeby się na to zdecydować. Natomiast konstrukcje, które napotykałem były często domorosłej roboty a firmowe były wtedy absurdalnie drogie. Do zakupu podchodziłem na przełomie 2007-8 pierwszy raz ale nie byłem przekonany, że ten rower będzie wyraźnie wydajniejszy i szybszy od mojej kolarki. Wygodna nie była problemem jeździłem spokojnie długie trasy bez cierpienia kremów i nie wiem czego tam jeszcze, których większość znanych mi ludzi nie stosuje. Drugie podejście miałem w 2010r. wtedy byłem najbliżej zakupu. Pojechałem wtedy nawet do Opola żeby zrobić jazdę próbną.
https://youtu.be/0MBs6Wdd-3Q?si=itxGh7UoEpyXYruD
Znowu uznałem, że ten rower nie jest naprawdę szybki i mnie nie interesuje. Wygoda to byłby tylko uboczny bonus.

Cytat: Jacekddd w Listopad 24, 2010, 07:54:18 PM
......
Boję się, że moje oczekiwania co do osiągów okażą się niespełnione i bez względu na to ile wydałbym na taki rower nie będę chciał na nim jeździć, wtedy każde pieniądze będą wyrzucone. To mnie nadal powstrzymuje, to dlatego szukam informacji na ten temat.

Jacek
Wciągnąłem się mocniej w mtb i znowu w szosę a potem bieganie ale ok 2016 stwierdziłem, że muszę się gruntowniej tematem zainteresować i już wtedy doszedłem do wniosku, że ideał to streamliner sens ma praktycznie tylko velo a reszta to półśrodki. Ale wybór był mały, ceny jak za używane auto. Przyrósł poziom odrzucenia. W 2020 byłem niemal gotów na velo ale dałem sobie jeszcze rok żeby się upewnić czy mi nie przejdzie. Nie przeszło, w 2021 zacząłem rozglądać się już za zakupem. Patrzyłem na nasz rynek 2o otwarty, na trajki, żeby nie przeoczyć czegoś o czym nie wiem, na produkowane w kraju velo i w końcu dałem zlecenie na zakup velo w Holandii.

Trudno mi sobie wyobrazić kogoś z licznych znajomych z tras mtb i szosy kto kupuje rower poziomy. Rozumiem ich mentalność i wiem, że wsadzeni do velo zobaczywszy jak szybko się poruszają doznali by bardzo mocnej pokusy. Dziś ceny dobrej szosy są takie, że bólu zakupu velo by nie było. Tu widzę możliwość przeskoku. Jak ma przejść Kowalski na rowerze za 2-3tys zł na poziomkę 2o tego ja Wam nie powiem. Nie widzę tego. Dla niego to jest nieznane, trzeba by mu to jakoś dosłownie wmusić żeby spróbował.
Tak jak @Maciej K napisał ludzie się boją jeździć siedząc nisko, moja córka i żona nie chcą spróbować się przejechać przez dwa lata. Jeśli to czegoś nie dowodzi to nie wiem jak do tego podejść żeby to wyjaśnić. Ci wszyscy ludzie nie są masochistami i nie chcą się zarzynać ale nowego też tak z marszu nie spróbują. Ludzie u mnie w pracy, których znam i rozumiem ich reakcję, przejawiają jak większość zainteresowanie powierzchowne. Szczerze i bez zahamowań interesują się tylko dzieci i młodzież. W ostatniej trasie na każdym postoju miałem prośby żeby zrobić sobie wspólnie ustawiane zdjęcia. Dzieci mnie wielokrotnie odprowadzały na rowerach żeby dłużej się napatrzeć.
Trzeba chyba pojechać w ruchliwe miejsce i dać się ludziom przejechać. Cab jest łatwy do przestawienia fotelika i nie tak radykalny jak inne velo ze środka siedząc więc to byłby dobry przykład i jestem gotów wynająć takie velo tylko po to by spróbować. Mam w Krakowie takie miejsce w centrum, Błonia, jak chcesz biegać, rolki, rower, spacer to tam idziesz ale nie będzie dobre. Brak kontekstu. Zainteresowanie tam jest powierzchowne. Trzeba byłoby raczej WTR w części miejskiej bo tam są ludzie już na rowerach i się rzeczowo interesują. Nie jeżdżę tam bo wąsko, tłumy a tak powolna jazda velo jest trochę bez sensu na wycieczkę ale promocja misji poziomej to co innego. Z velo jest też plus, że nie trzeba łapać równowagi i od razu można zasuwać. Przy 3o można nawet w ogóle nie umieć na 2o jeździć, jak wiemy nie przeszkadza nawet częściowa niepełnosprawność jeśli wsiadanie jest możliwe.

Od zakupu velo nieraz się czuję tak jakbym znowu latał szybowcem. Jak to niesamowite uczucie sprzedać ludziom, którzy nawet nie mogą sobie tego wyobrazić..?
Fizyka nie przemawia do większości więc muszą spróbować. Jak kogoś coś boli na rowerze to po prostu nie będzie nim jeździł. Pewnie ma już UTO.
Przeskok od tego stanu do ideału czyli streamlinera to przepaść jak średniowiecze i kapsuła kosmiczna. Większość ludzi i tak tej drogi nie pokona ale jakiś krok choćby już na otwarty poziom to też było by coś. Szczególnie ci co nie chce im się wysilić i przyzwyczajać do roweru jak poczuliby wygodę tej pozycji to sprawa byłaby wygrana.
Wszędzie mnie pytają czy mam napęd. To normalnie jest obłęd. Znakomita większość myśli: "leżeć i niech mnie niesie". Ci ludzie nie mają 60 lat. Wygoda w teorii powinna skusić do poziomu natomiast jest haczyk. Kiedy musisz się zdobyć na wysiłek i poświęcenie nie oczekując wygody bardziej potem cenisz swoje osiągnięcie. Natomiast wygodnie leniwie gdzie tu psychologicznie autonagroda za osiągnięcie i gdzie poczucie satysfakcji? Może i tu leży po części problem. Najczęściej jesteśmy leniwi i zakłamani. To idzie w parze. Dziwny jest ten świat i my na nim. Myślę, że gdyby nie upór UCI zobaczylibyśmy zmiany. Chyba padnie PZKOL jak tak dalej pójdzie. Może tam przyjdzie ktoś postępowy ?

PS. Na ten brevet Kozienice wychodzi mi dojazd 245-280 km w zależności od trasy.
Byłoby ciekawe. Ale jestem chyba za leniwy na 760km (plus ok 30 noclegi) na 3dni w tym jeden dzień mocniejszy. Do przemyślenia, podobnie jak zlot w tym roku. Ciekawe jaka jest trasa: nawierzchnia, profil vs skręty (czy jest tendencyjna - hamowanie do zera na zjeździe i podjazd).
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: Maciej K w Wrzesień 16, 2024, 10:18:37 AM
Jako ten psycholog i psychiatra amator (sporo podręczników i książek z tej dziedziny ogarnąłem) chcę  dodać od siebie,
że NIEWYKLUCZONYM może być fakt,  iż w tym małym zainteresowaniu poziomami w Polsce dość dużą rolę
czynnik historyczny, społeczny i mentalny odgrywać może.

Jako naród wielce wojowniczy i przez samych wrogów otoczony (od 2015 szczególnie),
od dziesiątek lat historią naszych walk, powstań, wojen i cierpienia karmieni jesteśmy.
Szalone szarże naszej husarii (Kircholm, Wiedeń) czy wspaniałych ułanów (malowanych dzieci spod Samosierry czy Rokitny)
na piedestał i powód do dumy są wynoszone.
Zaś konie, jako podstawa polskiej armii i polskich zwycięstw, stosowne uwielbienie od wieków mają.

Pozycja jaką rowerzysta na pionie przyjmuje, to pozycja jeźdźca konnego.
Na "turystyku" czy "Holendrze" stępowi i kłusowi konnemu odpowiada.
Zaś grawery czy szosowce, to czysty konny galop lub cwał. (3,5 roku konie ujeżdżałem więc temat kleję. Nawet stosowny dokument mam).
Jak wiemy ta "konna" pozycja rowerzysty jazdę w terenie UŁATWIA, tudzież skakanie po miejskich krawężnikach także.
Jeśli do tego bojowość naszych rodaków, patriotyzm, tudzież umiłowanie cierpienia (wszak polski król...itd) dorzucimy,
to KWESTIA rzadkości poziomów w Polsce niemal WYJAŚNIONA  JEST.

Gdy zaś taki nakarmiony husarsko, ułańską historią Patriota wyobraźnię swą ruszy, to szybko dojdzie do wniosku,
że machanie szablą czy atak lancą lub inną dzidą na klasycznym rowerze-pionie  wyjdzie mu dużo sprawniej i skuteczniej
niż na rowerze poziomym. Puszczanie gazów także.
NIESTETY.
Nie wyobrażacie chyba sobie szablowego pojedynku na jakichkolwiek SWB.  O Cruzach nie wspominając.
Na pionach i owszem.
Nie przeczę, że szable u boku na paradach rowerów poziomych fajnie wyglądać mogą
i tu ukłon w stronę polskiej tradycji na następnym Zlocie bym zrobił.

WRÓG  CZYHA,  więc nasi bracia na pionach Cierpienie i wściekłość w ślepiach, a Patriotyzm w sercach mając,
w ciągłej gotowości bojowej - i dla naszego poziomego bezpieczeństwa - TRWAJĄ.
I tak im Bób dopomóż. Amen.
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: klubowy w Wrzesień 16, 2024, 07:27:48 PM
natalka, niestety patrząc na Twoje wypowiedzi nt rowerzystów pionowych, mam wrażenie że czujesz się lepszą od nich bo ty jeździsz na poziomym. Czujesz się też lepsza od Jacka, bo już 20 lat poziomkujesz, a on ledwie 3. A ja jeżdżąc poziomką, nie czuję się lepszy, ale czuję się lepiej...
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: Jacekddd w Wrzesień 16, 2024, 11:20:15 PM
Cytat: klubowy w Wrzesień 16, 2024, 07:27:48 PM
natalka, niestety patrząc na Twoje wypowiedzi nt rowerzystów pionowych, mam wrażenie że czujesz się lepszą od nich bo ty jeździsz na poziomym. Czujesz się też lepsza od Jacka, bo już 20 lat poziomkujesz, a on ledwie 3. A ja jeżdżąc poziomką, nie czuję się lepszy, ale czuję się lepiej...

Nie wiem kto się poczuł lepiej.
Ja się poczułem gorszy.
:-(

Pewnie jak dobiję do 14k km poziomem o własnych siłach to mi trochę przejdzie.
Ale kto wie skoro masochistycznie poruszam się czasem mtb z synem żeby miał jakąś wartościową rozrywkę to i to może nie wystarczyć.
O poczekaj Jakub nie wiem czy mogę biegać - to jeszcze bardziej niewygodne niż rower.
Wstyd się przyznać czego to jeszcze w tym sezonie nie popełniłem.
Nie wiem co robić. Czuję się taki zagubiony. Brak mi wzorców prawidłowego postępowania.

Może ktoś coś poradzi, pokieruje mną.

Tak jak tych pionowych i mnie coś trapi ....

.. co do maści jednakowoż, to chyba jest to ten sam przypadek co do oceny Twojego velo pod tirem:




(https://i.ibb.co/H7VDCLz/Ma-na-b-l-bzdury.png)

Pomoże ?
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: Maciej K w Wrzesień 17, 2024, 10:20:41 AM
Uważnym czytelnikom tego Forum, ta "lepszość" poziomych dość wyraźnie w oczy rzucała się.
Gdy jesienią wątek "Jeżdżę VM" perypetie polskich Velomobili  opisujący pojawił się, to ta "lepszość" najwyraźniej poczuła się zagrożona i stosowne ataki nastąpiły.
Uważny czytelnik Kazik ten wyłapał  i zgrabnym rymem (Rymy i Piosenki na poziomo) skomentował.

Polak na poziomie

Gdzieś w europejskim kraju, w prześlicznym plenerze,
jedzie w świat dumny Polak na dziwnym rowerze.

W ślepiach obłęd i radość, twardo więc naprzód pruje,
rower mu się telepie, lecz on tego nie czuje.

Duma pierś mu rozpiera, bo ma przecie pozioma!
A tu mu na łeb leci, no i się biedak sroma.

Za potrzebą swą kucnął na poletku z sałatą,
tyłek liściem ogarnął, a wokół mokre lato.

Wokoło smętny widok, we łbie zaś groch z kapustą
i marzy mu się Vau eM. A w kieszeniach ma pusto.

Nienawidzi więc szczerze tych co velo już mają,
co się w swoich kabinach  tak na sucho bujają.

Bruździ, łże i obraża by dać ujście frustracji,
bo jest prawdziwym synem tej świętej, polskiej nacji.
                                               Kazik C.22.11.2017

Wątek ten pokazuje, iż obecnie ta "lepszość" poziomów z wyraźnej niechęci do VMów, 
w litość nad "cierpieniem" pionowców się zmieniła.
I żadna maść tego nie wyleczy.
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: klubowy w Wrzesień 17, 2024, 10:30:30 AM
Jacku, w ramach pokuty zdemontuj siodełko w mtb, jak się umartwiać, to na całego =)
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: hansglopke w Wrzesień 17, 2024, 10:52:04 AM
Cytat: klubowy w Wrzesień 17, 2024, 10:30:30 AM
Jacku, w ramach pokuty zdemontuj siodełko w mtb, jak się umartwiać, to na całego =)

Zacznij nieść rower na własnych plecach. Pod górę. Tylko się nie potknij bo ludzie będą mieć zbożne skojarzenia.
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: Jacekddd w Wrzesień 17, 2024, 02:57:47 PM
Cytat: hansglopke w Wrzesień 17, 2024, 10:52:04 AM
Cytat: klubowy w Wrzesień 17, 2024, 10:30:30 AM
Jacku, w ramach pokuty zdemontuj siodełko w mtb, jak się umartwiać, to na całego =)

Zacznij nieść rower na własnych plecach. Pod górę. Tylko się nie potknij bo ludzie będą mieć zbożne skojarzenia.

A żebyście wiedzieli, że wszystko to już było.
W mtb na zjeździe siodełko tylko przeszkadza, bywa nawet niebezpieczne i się na nim nie siedzi. Tętno jest najwyższe w całym wyścigu. Spokojnie mogło by go wtedy nie być. Przecież są droppery kiedyś tylko do DH teraz dość powszechnie stosowane.

Pokonując przeszkody jak próg czy korzenie zwalnia się tylko do tempa biegu zeskakuje z roweru i dalej w ruchu biegnąc zarzuca się rower i z nim pokonuje przeszkodę by po niej wskoczyć na siodełko. Wydaje mi się, że nadal jeszcze jestem w stanie to zrobić. Chyba, że tylko mi się tak wydaje.... Na trasach mtb są regularnie miejsca nieprzejezdne więc jakoś trzeba sobie radzić.

Za słaba ta Wasza pokuta za te wykroczenia.

Jak by to było zeskoczyć z pozioma jakiegoś otwartego, złapać go przeskoczyć z nim nad czymś, wskoczyć na niego i jechać dalej. To by był pro skill. Ktoś tak potrafi ? Z velo odpadam. Ujechałem na wszystkim u Macieja ale wskoczyć na to ? nie ma szans.

Tak więc to demonizowane siodełko faktycznie bywa przeszkodą.
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: klubowy w Wrzesień 17, 2024, 03:06:06 PM
Bo zdejmujesz tylko siodełko, rura ma zostać  :)
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: Audax w Wrzesień 18, 2024, 08:27:52 AM
Hejka.

To moj pierwszy post. Przyglądam się temu forum jakiś czas i dopiero ten watek sprawił ze mam ochotę się wypowiedzieć.
Jeżdżę imprezy długodystansowe od 10 lat o różnych długościach (od 200 do 1000 km + )i nikt z nas nie jest masochista.

Natalka - widać ze nie masz bladego pojęcia o czym piszesz. Książkę która cytujesz mam na półce (nawet 2 egzemplarze) i musisz być świadoma ze jest pod wieloma względami już nieaktualna.
Branża kolarska poszła do przodu: pojawiły się specjalne rowery typu endurance na których jazda długich dystansów jest czysta przyjemnością. Moj Specialized Roubaix - ma na przykład w sterach mini amortyzator - który amortyzuje drgania na kierownicy. Jest to maszyna stworzona do długich dystansów. Z geometria bardziej zrelaksowana na ktorej długie godziny w siodełku to nie problem.

To były inne czasy i inne rowery. Ludzie jeździli na wyścigowych sztywnych i niewygodnych maszynach. Dopiero pojawilialy się studia bike fitting czy anatomiczne wkładki do butów. Teraz masz pełen wybór wszystkiego i metodami prób i błędów lub tez z pomocą fachowca ustawisz dobrze rower - dobierzesz dobre spodenki i zespajasz się z maszyna.

Na polskiej scenie ultrakolarstwa nie ma rowerów poziomych. W tym roku na Bałtyk Bieszczady Tour (1014 km) pojawił się tylko 1 Azub 700 max - na 400 kolarzy.

Przyczyny są proste - w Polsce nie ma dostępnych rowerów do tego sportu. Wszystko trzeba ściągać - i nie można pójść do sklepu rowerowego pooglądać, przymierzyć się i przejechać tak jak masz to w przypadków tradycyjnych rowerów.

I ja pisze o sportowych modelach nadających się do ultrakolarstwa takich jak Bacchetta Corsa, Pelso Brevet czy Cruzbike s40/v20c. Na takich rowerach ludzie jeżdżą imprezy takie jak Paris - Brest - Paris czy inne ultramaratony - gdzie limit czasowy jest sportowy a nie turystyczny.

Większość rowerów poziomych to ciężkie kloce które nie oferują takiej wydajności jak zwykły rower szosowy z decathlonu. Są ciężkie, skonfigurowane pod turystykę. A w tym, sporcie liczy się szybkość, lekkość roweru a na ostatnim miejscu komfort.

Wszystkie modele które wymieniłem nie są dostępne w PL. Należy ściągać do kraju a cenniki tych rowerów - w najbiedniejszej wersji zwykle zaczynaja się od miejsca gdzie już masz w tradycyjnego wypasionego full karbonowego połykacza kilometrów na elektronicznej grupie di2/Axs.

Cena nowego Cruzbike s40 kompletnego - gdzie masz slaby osprzęt i będziesz chciał go szybko wymienić to 25 600 PLN!
I tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Rowery poziome do jazdy ultra maja cenę zaporowa w stosunku do tradycyjnych. Mało kogo stać.

Przy długiej jeździe na rowerze poziomym część osób odczuwa również dyskomfort - ma to nazwę recumbutt - jest to uporczywe drętwienie pośladków. Także teoria o tym ze poziomy rower pod tym względem jest bez wad - jest bzdura.

Pozdrawiam






Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: Jacekddd w Wrzesień 18, 2024, 12:33:28 PM
Cytat: recumbutt w Wrzesień 18, 2024, 08:27:52 AM
Hejka.

To moj pierwszy post. Przyglądam się temu forum jakiś czas i dopiero ten watek sprawił ze mam ochotę się wypowiedzieć.
Jeżdżę imprezy długodystansowe od 10 lat o różnych długościach (od 200 do 1000 km + )

Cena nowego Cruzbike s40 kompletnego - gdzie masz slaby osprzęt i będziesz chciał go szybko wymienić to 25 600 PLN!
I tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Rowery poziome do jazdy ultra maja cenę zaporowa w stosunku do tradycyjnych. Mało kogo stać.

Przy długiej jeździe na rowerze poziomym część osób odczuwa również dyskomfort - ma to nazwę recumbutt - jest to uporczywe drętwienie pośladków. Także teoria o tym ze poziomy rower pod tym względem jest bez wad - jest bzdura.

Pozdrawiam

Witaj.
Dzięki, że się z nami podzieliłeś swoim doświadczeniem w temacie.
Czy masz plan ew. pomysł na jakąś ciekawą imprezę szosową na pd Polski gdzie twoim zdaniem poziom miałby sens ?

Rzeczywiście ceny poziomych są z horroru wzięte, choć używki nie wypadają już tak źle. To też był dla wielu osób jeden z powodów, dla których droga do poziomu była długa.

Można powiedzieć, że wyjaśniłeś w pierwszym poście swojego nicka i zarazem stanowisko w tym wątku.

A jaki rower optujesz ? oraz jak widzisz poziome w świetle specyfiki pionowych ?
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: hansglopke w Wrzesień 18, 2024, 12:41:38 PM
CytatRowery poziome do jazdy ultra maja cenę zaporowa w stosunku do tradycyjnych. Mało kogo stać

M5 używka za 100 ojro do Ustrzyk mnie dowiozła. Nic nie bolało. Czas poniżej 60h.
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: klubowy w Wrzesień 18, 2024, 01:34:21 PM
Cytat: recumbutt w Wrzesień 18, 2024, 08:27:52 AM

Przy długiej jeździe na rowerze poziomym część osób odczuwa również dyskomfort - ma to nazwę recumbutt - jest to uporczywe drętwienie pośladków. Także teoria o tym ze poziomy rower pod tym względem jest bez wad - jest bzdura.

Pozdrawiam

Masz rację, ale to też kwestia fittingu - na Batavusie Relaxxie dupsko drętwiało po 100km, natomiast na alligtie nawet po 200km nic się nie dzieje.
Ale jak już ktoś udowodnił, BBT można nawet na Wigry 3 przejechać w limicie, więc poziomki na ultra też nie muszą być z górnej półki.

Że był tylko jeden azub na 400 uczestników? To i tak procentowo więcej niż jest nas na codzień  :)
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: Audax w Wrzesień 18, 2024, 04:42:09 PM
CytatA jaki rower optujesz ? oraz jak widzisz poziome w świetle specyfiki pionowych ?
Poziome dostępne jako pełne rowery mają upośledzoną specyfikacje. Nie ma dużego wyboru - a jak jest to zwykle najtańsza grupa + ewentualnie jakieś rozwiązania pod turystyki. Ogólnie jak przejrzałem ofertę HP Velotechnik, Azub - czyli wiodących producentów w Europie - to nie ma żadnego modelu który byłby szybkim rowerem szosowym. Co do reszty to samo - wiec pozostaje kupić ramę i sobie składać samodzielnie. Chyba ze trafi się okazja.

Osobiście nabyłem Cruzbike s40 - ze względu na duża społeczność i widoczność tych rowerów na miedzynarodowych imprezach.

CytatAle jak już ktoś udowodnił, BBT można nawet na Wigry 3 przejechać w limicie, więc poziomki na ultra też nie muszą być z górnej półki.
Umowmy się - Robert W. to nietuzinkowa osoba która na wszystkim dojedzie w limicie. W tym roku jechał na rowerze mtb z pełnym zawieszeniem. Jechaliśmy trochę czasu razem - znamy się. On nie jest przeciętnym kolarzem - jest bardzo mocny psychicznie.
Owszem udowodnił ze się da - tylko jakby ktoś znal choć trochę kulisy tego to okazuje ze to była walka o limit od samego początku. Sztuka dla sztuki - zrobil to żeby zwrócić na siebie uwagę. Na swoim normalnym szosowym rowerze przejechałby zamiast w 70h to w 50h z przystankiem na drzemkę.

Nie jest potrzebny rower z górnej polki to fakt - pierwszy i drugi BBT zrobiłem na szosowym rowerze który kupiłem sobie jako student za 1600 zł (co prawda już z wymienionym osprzętem - bo oryginalny zajechałem).

Im lepszy rower - tym przeważnie mniej mocy musisz wlozyc w korbę żeby jechać z szybsza prędkością. Im jesteś szybszy to masz lepszy wynik - i/lub możesz po drodze więcej czasu poświęcić na spanie i picie kawy - jeśli nie napinasz się na wyniki.

CytatM5 używka za 100 ojro do Ustrzyk mnie dowiozła. Nic nie bolało. Czas poniżej 60h.
Niczego to nie udowadnia. Da się - nie mowie ze nie. Tylko ja pisze o sprzęcie wyczynowym - wyższej klasy :) I nie każdy jest zainteresowany używkami.

M5 zdaje się ze nie jest już produkowane - przynajmniej tak wyglada strona internetowa - jakby firma była martwa. Następca - który wyglada bardzo podobnie jest Slyway Ultra - byłem w kontakcie z właścicielem i koszty to: 3125 Euro za ramę + 155 Euro za wysyłkę do PL - wiec cenowo nieźle. Ale nie zdecydowałem się na ten frameset - bo to nowy produkt i nikt go jeszcze praktycznie nie ma. Obawiam się tez jakości niesprawdzonego producenta i odrzucił mnie tez trochę sam właściciel z który przez WhatsUp był trochę natarczywy. Ale produkt ten warto śledzić bo może jest warty uwagi pod katem wyczynowego pozioma.
https://drive.google.com/file/d/14nmEF-wE1ZhDbJoWhvUTgS9o3LLnGOU1/view
Jest tez wersja "Gravel" - z większym prześwitem na opony. Ale umówmy się - to tylko chwyt marketingowy.

CytatCzy masz plan ew. pomysł na jakąś ciekawą imprezę szosową na pd Polski gdzie twoim zdaniem poziom miałby sens ?
Dużo jest takich. Polecam Bałtyk - Bieszczady Tour - najwieksza i najbardziej kultowa impreza - i co zachęca do jazdy na poziomie - jest większości płaska
Brevety organizowane przez Audax Poland - są w różnych miejscach i ciagle oferują dużo za małe $
MRDP - jakbyś chciał iść w samowystarczalne imprezy.

Do wyboru - do koloru. Ja chciałbym więcej jeździć imprez ale nie mam aż tyle czasu ile ochoty :)
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: hansglopke w Wrzesień 18, 2024, 10:58:50 PM
CytatCzy masz plan ew. pomysł na jakąś ciekawą imprezę szosową na pd Polski gdzie twoim zdaniem poziom miałby sens ?

To może jest okazją do stworzenia imprezy na poziomie. Po co brać idział w spędzie czterystoosobowym jakim jest BBT?
Impreza tylko dla poziomek o marchewkę. Dystans 200-300km by za dnia dojechać. Trasa po pętli coś jak pierwsze maratony w Kórniku.
Elektryki dopuszczone.

Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: Jacekddd w Wrzesień 18, 2024, 11:31:07 PM
Cytat: recumbutt w Wrzesień 18, 2024, 04:42:09 PM
...
Ogólnie jak przejrzałem ofertę HP Velotechnik, Azub - czyli wiodących producentów w Europie - to nie ma żadnego modelu który byłby szybkim rowerem szosowym. Co do reszty to samo - wiec pozostaje kupić ramę i sobie składać samodzielnie. Chyba ze trafi się okazja.

Osobiście nabyłem Cruzbike s40 - ze względu na duża społeczność i widoczność tych rowerów na miedzynarodowych imprezach.
.....

Następca - który wyglada bardzo podobnie jest Slyway Ultra - byłem w kontakcie z właścicielem i koszty to: 3125 Euro za ramę + 155 Euro za wysyłkę do PL - wiec cenowo nieźle.

........
Dużo jest takich. Polecam Bałtyk - Bieszczady Tour - najwieksza i najbardziej kultowa impreza - i co zachęca do jazdy na poziomie - jest większości płaska
Brevety organizowane przez Audax Poland - są w różnych miejscach i ciagle oferują dużo za małe $
MRDP - jakbyś chciał iść w samowystarczalne imprezy.

Do wyboru - do koloru. Ja chciałbym więcej jeździć imprez ale nie mam aż tyle czasu ile ochoty :)

Widzę, że mamy podobne oczekiwania w stosunku do poziomu. Szosa, szybko.

3125E - za tyle można w dobrym stanie dostać velo z zachodu, które można zrobić na 150-160Wat przy 50km/h ; oczywiście rozumiem preferencje do otwartego roweru, dokładnie też szedłem tą drogą.

Co do prędkości i watów. Przekopanie zasobów forum, trudna sprawa, więc na szybko przytoczę zestawienie kilku rowerów kolegów z forum:
(https://i.ibb.co/RyNPbs0/Pomiar-Mocy-Zestawienie.png) (https://ibb.co/ySp5PZy)

Co do imprez to wymieniasz to samo co brałem pod uwagę. Haczyk tylko jest taki, że próbuję velo jeździć a nie je wozić (dla zasady). Dlatego wyjazd na imprezę na drugi koniec Polski to przerost formy nad treścią ale nie przekreślam. Można też zrobić rundkę po kraju, albo poza. Optymalnie w towarzystwie, niestety Kraków jakoś nie obrodził w chętnych do wspólnej jazdy.


Cytat: hansglopke w Wrzesień 18, 2024, 10:58:50 PM
To może jest okazją do stworzenia imprezy na poziomie. Po co brać idział w spędzie czterystoosobowym jakim jest BBT?
Impreza tylko dla poziomek o marchewkę. Dystans 200-300km by za dnia dojechać. Trasa po pętli coś jak pierwsze maratony w Kórniku.
Elektryki dopuszczone.

A gdzie by to było ?
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: Audax w Wrzesień 19, 2024, 06:29:51 AM
CytatElektryki dopuszczone.
W takiej imprezie innej niż towarzyska to bym nie brał już udziału. Tylko i wyłącznie HPV :)

CytatCo do imprez to wymieniasz to samo co brałem pod uwagę. Haczyk tylko jest taki, że próbuję velo jeździć a nie je wozić (dla zasady). Dlatego wyjazd na imprezę na drugi koniec Polski to przerost formy nad treścią ale nie przekreślam. Można też zrobić rundkę po kraju, albo poza. Optymalnie w towarzystwie, niestety Kraków jakoś nie obrodził w chętnych do wspólnej jazdy.

Bliżej masz brevety. Akurat w Małopolsce i okolicach najwiecej się dzieje - bo wszyscy chcą jeździć tutaj! W zeszły weekend była 200 km brevet w Poraj pod Częstochowa. Co roku jest brevet w Charsznicy (a tam możesz sobie spokojnie dojechać na kolach), Niepołomicach czy Tuchowie.

Lista przyszłych brevetow: https://brevety.pl/brevets
Te store she jus odbyly: https://brevety.pl/archive
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: Chris w Wrzesień 19, 2024, 08:45:30 AM
Cytat: recumbutt w Wrzesień 18, 2024, 04:42:09 PM
M5 zdaje się ze nie jest już produkowane - przynajmniej tak wyglada strona internetowa - jakby firma była martwa. Następca - który wyglada bardzo podobnie jest Slyway Ultra - byłem w kontakcie z właścicielem i koszty to: 3125 Euro za ramę + 155 Euro za wysyłkę do PL - wiec cenowo nieźle. Ale nie zdecydowałem się na ten frameset - bo to nowy produkt i nikt go jeszcze praktycznie nie ma. Obawiam się tez jakości niesprawdzonego producenta i odrzucił mnie tez trochę sam właściciel z który przez WhatsUp był trochę natarczywy. Ale produkt ten warto śledzić bo może jest warty uwagi pod katem wyczynowego pozioma.

Dave Hostis przetestował ten rower podczas wyścigu w Gravesend z bardzo dobrym wynikiem.
https://www.youtube.com/watch?v=-Hk_Q_7u3cs (https://www.youtube.com/watch?v=-Hk_Q_7u3cs)
Niestety w kolejnym filmie startował z powrotem na swoim starym sprzęcie Zockra Highracer ze względu na problem, ze zmieszczeniem Slyway w pociągu.
Zobaczymy czy wróci  ;)
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: Jacekddd w Wrzesień 19, 2024, 10:02:04 AM
Cytat: recumbutt w Wrzesień 19, 2024, 06:29:51 AM
CytatElektryki dopuszczone.
W takiej imprezie innej niż towarzyska to bym nie brał już udziału. Tylko i wyłącznie HPV :)
.....

Bliżej masz brevety. Akurat w Małopolsce i okolicach najwiecej się dzieje - bo wszyscy chcą jeździć tutaj! W zeszły weekend była 200 km brevet w Poraj pod Częstochowa. Co roku jest brevet w Charsznicy (a tam możesz sobie spokojnie dojechać na kolach), Niepołomicach czy Tuchowie.

Lista przyszłych brevetow: https://brevety.pl/brevets
Te store she jus odbyly: https://brevety.pl/archive

Są ludzie, którzy mają z różnych przyczyn trudności i bez elektryki by pewnie nie jeździli. Są też takie konstrukcje, duże i ciężkie, które bez napędu to by była męka. Ja napędu nie chcę ale jak oni mają na kanapie siedzieć lub jechać z silnikiem to niech ten silnik mają. Tolerancja.

Brevety. Niestety te najlepsze lokalizacyjnie wypadają w moim okresie wakacji rodzinnych i nie mogę w nich uczestniczyć. Tak to co roku przechodzą mi imprezy koło nosa. Raczej się to nie zmieni. Kozienice to 285km. Scenariusz jest taki, że robię w piątek 240, nocuję przed, jadę ok 6.00 na start, udział, odjazd jakieś 50km przez zmrokiem na Krk, nocleg, powrót ok 230km. Taki start to +770km w trzy dni. Spokojnie można to zrobić ale jest słaby punkt we mnie. Dwa dni w tym scenariuszu trzeba jechać delikatnie żeby jeden dzień można było jechać średnio a pod względem wyniku słabo. To czym się to różni od wyprawy kilkudniowej ? W zasadzie to tylko Niepołomice ew. wchodzą w grę bo dojazd jakieś 50km. Czyli jeden dzień wszystko razem. Coś można pociągnąć.
Oto co trapi poziomego, byłego pionowego.

Kupiłem synowi kmx więc szukam ciągle sposobu na wspólną jazdę, chyba dalej będzie mtb żebym upilnował. Ale jak się ogarnie to się poturlam Questem... no nie wiem jak ja to psychicznie udźwignę. Dzieci to nieustanne emocje.

PS. https://www.youtube.com/live/pvc_Lzjl8po?si=HHdbCEhm1o3Sfoi_&t=5314

Jadą jakieś 40-45kmh. Niedawno byłem w Kaliszu. Taki płaski odcinek gdzie można jechać równym rytmem i teoretycznie nie ma końca, poezja.
Co mnie trapi to jak 3o i zawieszenie pracowały by na tym przeciążeniu w zakręcie gdzie mi wychodzi z szybkich kalkulacji ciężar >140kg i czy nie byłby konieczny łuk po odcinkach prostych żeby skompensować przechylenie potencjalnie groźne powyżej 50 - 55. Ale może byłaby to zwykła przyjemna jazda 40+  ? Rusza, bez żadnego ciśnięcia samo się rozpędza i w pewnej chwili łapie  się rytm i trzyma tylko prędkość.
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: hansglopke w Wrzesień 19, 2024, 01:17:17 PM
CytatW takiej imprezie innej niż towarzyska to bym nie brał już udziału. Tylko i wyłącznie HPV :)

Przejazd wspólny o marchewkę nie generowałby jakiś domniemywań, że ktoś komuś na kole siedział albo miał skitrane na trasie drugi pakiet baterii.

CytatA gdzie by to było ?
Dwie opcje. Okołozlotowo, lub w dowolnym zakątku kraju.Miejscowy musiałby znaleźć nocleg i trasę. Coś w podobnie jak Maraton Podróżnika.


Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: osesku w Wrzesień 19, 2024, 01:26:09 PM
Cytat: hansglopke w Wrzesień 19, 2024, 01:17:17 PM
CytatW takiej imprezie innej niż towarzyska to bym nie brał już udziału. Tylko i wyłącznie HPV :)

Przejazd wspólny o marchewkę nie generowałby jakiś domniemywań, że ktoś komuś na kole siedział albo miał skitrane na trasie drugi pakiet baterii.

CytatA gdzie by to było ?
Dwie opcje. Okołozlotowo, lub w dowolnym zakątku kraju.Miejscowy musiałby znaleźć nocleg i trasę. Coś w podobnie jak Maraton Podróżnika.

Bardzo podoba mnie się taka koncepcja! :)
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: natalka w Wrzesień 20, 2024, 11:42:17 PM
Cytat: klubowy w Wrzesień 16, 2024, 07:27:48 PM
natalka, niestety patrząc na Twoje wypowiedzi nt rowerzystów pionowych, mam wrażenie że czujesz się lepszą od nich bo ty jeździsz na poziomym. Czujesz się też lepsza od Jacka, bo już 20 lat poziomkujesz, a on ledwie 3. A ja jeżdżąc poziomką, nie czuję się lepszy, ale czuję się lepiej...

Jakby to ująć - delikatnie - mijasz się z prawdą. Gdybym uważała się za lepszą to czy bym brała udział w BBT jako wolontariuszka??? Zastanów się.
Przesłanie w głównym poście otwierającym ten wątek było absolutnie, zupełnie inne. Nie zrozumiałeś go - wróć, przeczytaj. Ze zrozumieniem. Znajdź to, czego nie napisałam otwarcie wprost. To nie jest trudne.

Cytat: recumbutt w Wrzesień 18, 2024, 08:27:52 AM
To moj pierwszy post.

I od razu odpowiadasz na mojego posta. No super! Ależ to mnie wyróżnienie spotkało! ;D

Cytat: recumbutt w Wrzesień 18, 2024, 08:27:52 AM
Jeżdżę imprezy długodystansowe od 10 lat o różnych długościach (od 200 do 1000 km + )i nikt z nas nie jest masochista.

Ludzie przez dziesięciolecia i setki lat pływali statkami między Europą a Stanami Zjednoczonymi. Dlaczego potem przesiedli się do samolotów??? ;)

Cytat: recumbutt w Wrzesień 18, 2024, 08:27:52 AM
widać ze nie masz bladego pojęcia o czym piszesz. Książkę która cytujesz mam na półce (nawet 2 egzemplarze) i musisz być świadoma ze jest pod wieloma względami już nieaktualna.

Tak jak i ty nie wiesz w ogóle o czym piszesz i nie posiadasz nawet tego bladego pojęcia ;D
Wiesz dlaczego tak twierdzę?
Bo... bo tak.
Tak samo nie podając żadnych argumentów tak jak i ty to zrobiłeś :D

Cytat: recumbutt w Wrzesień 18, 2024, 08:27:52 AM
Branża kolarska poszła do przodu

Ale co mnie to obchodzi? Że masz amortyzatorek pod siodełkiem?
I co z tego? Przecież dalej siedzisz na czymś co ma powierzchnię chusteczki...


Cytat: recumbutt w Wrzesień 18, 2024, 08:27:52 AM
To były inne czasy i inne rowery. Ludzie jeździli na wyścigowych sztywnych i niewygodnych maszynach. Dopiero pojawilialy się studia bike fitting czy anatomiczne wkładki do butów. Teraz masz pełen wybór wszystkiego i metodami prób i błędów lub tez z pomocą fachowca ustawisz dobrze rower - dobierzesz dobre spodenki i zespajasz się z maszyna.

Pfffffffffffffffffff...... Jasne. Bike fitting i odpowiedni pampers zastąpi mi wygodny fotelik z ventisitem  ;D ;D ;D

To po co wy kolarze pionowi zakładacie spodenki z pampersami, jakieś specjalne rękawiczki z gumą/poduszeczkami przy 30^C w cieniu ;)?
A może nie jest też prawdą, że korzystacie np z takich kremów i maści na ból tego i owego? ;D ;D ;D :
(https://images-its.chemistdirect.co.uk/Sudocrem-Antiseptic-Healing-Cream.jpg?o=0JoYohWTziKpKdeBqLNqkk0Jdzwj&V=IU8N&w=600&h=600)

Cytat: recumbutt w Wrzesień 18, 2024, 08:27:52 AM
Na polskiej scenie ultrakolarstwa nie ma rowerów poziomych. W tym roku na Bałtyk Bieszczady Tour (1014 km) pojawił się tylko 1 Azub 700 max - na 400 kolarzy.

Nieprawda. Znowu mijasz się z prawdą... ;D
W Wolinie były 2 rowery poziome. Trzeba się było rozglądać baczniej a zobaczyłbyś i drugi ;)

Cytat: recumbutt w Wrzesień 18, 2024, 08:27:52 AM
Przyczyny są proste - w Polsce nie ma dostępnych rowerów do tego sportu.

I ponownie mijasz się z prawdą. Takie rowery są - ot chociażby tutaj wypowiadającego się Jackaddd - Quest XS. Albo Performer czy inne velomobile, czy inne low racery, ze o swoim ulubionym nowym nabytku Raptobike ze skromności nie wspominam... :P

Cytat: recumbutt w Wrzesień 18, 2024, 08:27:52 AM
I ja pisze o sportowych modelach nadających się do ultrakolarstwa

To żart? Czy ironia?
Rowery będące high racerami nazywasz rowerami wyścigowymi do ultramaratonów?
Przemyśl to.
Zobacz jakie osiagi ma Jacekddd w swoim Quest XS, a jakie osiągi mozesz mieć na jakimś sticku czy innym high racerze. One się nawet do Performera nie umywają nie mówiąc o velomobilu.

Cytat: recumbutt w Wrzesień 18, 2024, 08:27:52 AM
Większość rowerów poziomych to ciężkie kloce które nie oferują takiej wydajności jak zwykły rower szosowy z decathlonu.

Ale w tym temacie nie chodziło o porównywanie roweru pionowego z poziomym!!!

Cytat: recumbutt w Wrzesień 18, 2024, 08:27:52 AM
I tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Rowery poziome do jazdy ultra maja cenę zaporowa w stosunku do tradycyjnych. Mało kogo stać.

Używanego Raptobike w pełni sprawny kosztował mnie 500 E$.
To przecież przeciętnego Polaka nie stać na wydanie 2.200 złotych za rower, bo wydają przecież po 3-4-5 tysięcy przecież, prawda? ;D
Challenge Hurricane w stanie "do jazdy" kosztował mnie 125 E$. Batavus Relaxx był za 100 E$.
Nie napiszesz mi, że na takim rowerze nie da się przejechać ultramaratonu bo przecież sam się powołujesz na niejakiego Roberta W. który w tym roku na rowerze miejskiem przejechał BBT, czyli 1014 kilometrów, prawda?
A 4 lata temu zrobił to samo na Wigrach 3...
Pisanie więc, że jakiś rower poziomy - który po prostu jeździ i nie ma żadnych uszkodzeń i nie wymaga serwisu - nie nadaje się na ultramaratony - jest tu... Co najmniej mijaniem się z prawdą. A może próbujesz zakrzywiać czasoprzestrzeń do swoich tez wg których tylko rowery pionowe się do czegoś nadają, a wszystkie inne - już nie? ;)

Aha - jeszcze jedno. Andrzej Orlowski startował na wspomnianym przez ciebie Azubie, tak? Ale przecież ten rower wg ciebie, nie nadaje się do ultramaratonów bo jest "ciężkim klocem". Więc jak to jest? Czy on wiedział co robi? A może to ty nie wiesz co piszesz? ;)

Cytat: recumbutt w Wrzesień 18, 2024, 08:27:52 AM
Przy długiej jeździe na rowerze poziomym część osób odczuwa również dyskomfort - ma to nazwę recumbutt - jest to uporczywe drętwienie pośladków. Także teoria o tym ze poziomy rower pod tym względem jest bez wad - jest bzdura.

A co to znaczy: "część osób"? Masz na to jakieś dowody? Badania naukowe?
Bo ja moge napisać, że olbrzymia część osób jeżdżących na rowerze pionowym staje się potem... bezpłodna... No bo wiesz... Ucisk tu i tam, prostata... No i... niestety.
I na to są badania potwierdzające.
A na twoją tezę - nic mi nie wiadomo.

Podobno przejechałeś BBT? Aż dziwne, że na pionowcu, skoro masz takiego wspaniałego pozioma jak ten Cruzbike... Dlaczego wybrałeś coś takiego jak rower pionowy na taką tarsę, skoro w innej części swojej wypowiedzi polecasz dla rowerów poziomych trasę BBT na maraton? To jak to jest? Co się nadaje i kiedy i na co? ;)

Cytat: Jacekddd w Wrzesień 19, 2024, 10:02:04 AM
Kozienice to 285km. Scenariusz jest taki, że robię w piątek 240, nocuję przed, jadę ok 6.00 na start, udział, odjazd jakieś 50km przez zmrokiem na Krk, nocleg, powrót ok 230km. Taki start to +770km w trzy dni.

Samochodem nie jesteś w stanie przywieźć tego Questa na brevet? Nie zmieści się do środka? Ani na dach? Ani na przyczepkę?

Jeśli chodzi o maratony to bym sugerowała właśnie udział w tych wydarzeniach organizowanych przez i dla pionowców, co by poakzać i wyjaśniać, że są też normalne rowery, które jeżdżą, które przejeżdżają w tak samo dobrym czasie i to wbrew temu co tu "recumbutt" pisze. A przede wszystkim - nic nie boli.
I o bolesnościach było tu w tym wątku a nie o wyższości gruszek nad pomarańczami :P
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: osesku w Wrzesień 21, 2024, 12:38:02 AM
Czy komuś udało się to przeczytać?...
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: Audax w Wrzesień 21, 2024, 10:24:03 AM
no to wygląda na to że się znamy Natalka - gadaliśmy na bbt ze soba na starcie i mecie :) Do pogadania i zobaczenia  8)
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: Jacekddd w Wrzesień 21, 2024, 11:10:49 AM
Cytat: natalka w Wrzesień 20, 2024, 11:42:17 PM

Samochodem nie jesteś w stanie przywieźć tego Questa na brevet? Nie zmieści się do środka? Ani na dach? Ani na przyczepkę?

Jeśli chodzi o maratony to bym sugerowała właśnie udział w tych wydarzeniach organizowanych przez i dla pionowców, co by poakzać i wyjaśniać, że są też normalne rowery, które jeżdżą, które przejeżdżają w tak samo dobrym czasie i to wbrew temu co tu "recumbutt" pisze. A przede wszystkim - nic nie boli.
I o bolesnościach było tu w tym wątku a nie o wyższości gruszek nad pomarańczami :P

To może być nieco kontrowersyjne. Nikt nie musi się z tym zgadzać. Całkowicie rozumiem, ludzi wożących rowery autem, dojeżdżających pociągiem, latających samolotem. Musze to napisać bo inaczej może być "shitstorm".
Tak więc to tylko moja dziwaczna opinia.

Miałem fazę wożenia autem rowerów na start XC, mtb maraton itp w innym mieście. Nawet zdarzało się zrobić autem >200km a rowerem <10km. Myć potem i rower i auto, wyryp totalny, masakra z brudem. Można sobie wyobrazić.
Kiedy moja rodzinka jeszcze dała się namówić na rowery woziłem ich gdzieś do lasu żeby chwilę zechcieli łaskawie ponarzekań na wszystko i rowery przy okazji.

Z retrospekcji te doświadczenia pozwalają mi wysnuć dwa wnioski. Albo jest to bardzo specyficzne użytkowanie roweru albo wozi się ludzi, którzy szukają sobie wymówek bo nic im się nie chce.
Skończyłem z tym szaleństwem.

Teraz staram się nie wozić roweru nigdzie i jeśli bym musiał np udać się za "pond" to bym tam rower wynajął. Powiedzmy, że do Francji mogę dojechać. Chętnie odwiedzę tam znajomych. Wspaniali ludzie, większość aktywnych fizycznie i naprawdę bardzo kulturalnych. Również w Holandii i w Niemczech spotkałem w trasie pozytywnych ludzi jeśli chodzi o aktywność. Tego wolę się trzymać.

Chyba we wcześniejszym poście rozpisałem jak mi wychodzi taka trasa do np. Kozienic czy coś w tym stylu. Na pewno rywalizacja z pionowymi byłaby dobra. Edukacyjny wymiar obustronnie. Tylko, że ja to już robię. U nas w Krk są takie treningi / wycieczki szosowe gdzie każdego sezonu się wybieram. To jest czasem tyle ludzi, że dzielą na grupy. Ostatnio był peleton. Gdzieś to tu zrelacjonowałem. Zrobili mnie parę razy na coś ponad 30min a ostatnio przeliczyłem jeszcze raz i jakoś 22min. W praktyce widzieliśmy się na trasie kilka do kilkunastu minut. Raz bo było po płaskim ktoś się wkurzał, że narzuciłem grupie za duże tempo a raz bo ktoś złapał gumę no i staliśmy. Próbowali nabić sensowne ciśnienie jedną z tych małych pompek, nie bardzo im szło, wtedy wyjąłem i moją stacjonarną pompkę i podałem grupie. Ależ było zaskoczenie i ubaw. Teraz już wożę elektryczną. Trochę była ciekawość, zdziwienie, trochę złośliwej uszczypliwości. Głównie jednak rytm szoski i velo jest zupełnie różny. Też o tym pisałem. Na tych krętych w Małopolsce trasach do maks 300m dH na 100km trasy jestem w stanie z nimi powalczyć ale nie jechać razem. Gdyby trasa była poprowadzona z sensem a nie pod kątem podjazdów to nawet do 700m dh/100km.

Największa autopromocja poziomu jest w centrum miasta ale nie kiedy niepostrzeżenie przemykamy się ulicami i nikt nas nie widzi. Trzeba jakąś paradę, masę krytyczną (te zwalczono w miastach). Trzeba jechać na jakiś rynek. Byłem i to ściąga tłumy. Ale ja niczego nie sprzedaję. Co ja mam tym ludziom promować ? - Macie, sprowadźcie sobie velo z zachodu za 30-50tys zł. - Ulotki reklamowe mam rozdawać? Chyba jedynie mógłbym zrobić i zamówić jakąś wizytówkę forum i to dawać. Ale żeby to miało sens nie możecie się użerać i wypisywać sprzecznych z fizyką i logiką rzeczy. Bo jak to ludzie przeczytają to pójdą precz. O ile znajdą cierpliwość żeby czas poświęcić i coś się dowiedzieć. Jest też tak, że dziś nie pisze się na forum dzieląc się z innymi, dziś pisze się dla własnej autopromocji i zysku bo jest się blogerem, influenserem. Ja. mnie, moje, moja boląca pupka, moje biedne nogi (silnik proszę) moje... mnie ... ja... we wszystkich odrażających odmianach.
Błe.
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: hansglopke w Wrzesień 21, 2024, 04:10:19 PM
CytatCzy komuś udało się to przeczytać?...

Tak. Do tego momentu:
Cytat"shitstorm"
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: klubowy w Wrzesień 21, 2024, 09:33:06 PM
Jakby to ująć - delikatnie - mijasz się z prawdą. Gdybym uważała się za lepszą to czy bym brała udział w BBT jako wolontariuszka??? Zastanów się.
Przesłanie w głównym poście otwierającym ten wątek było absolutnie, zupełnie inne. Nie zrozumiałeś go - wróć, przeczytaj. Ze zrozumieniem. Znajdź to, czego nie napisałam otwarcie wprost. To nie jest trudne.


Czyli słynne domyśl się. To powiem tak, większość komentujących się nie domyśliła,   A twoje:

Bo ja tym ludziom WSPÓŁCZUJĘ. Ale nie jestem w stanie pojąć jak moga być zdolni do tak wielkiej autodestrukcji ...

Bardzo przypomina mi hasło: "Nie jestem rasistą, ale..."

Zbytnio skupiasz się na piętnowaniu wad rowerów pionowych, to prowadzi zawsze do podziałów, kłótni i betonowaniu się na swoim stanowisku.
Prawda jest taka, że po kilkudniowym, ostrym zasuwaniu poziomką, też możesz dorobić się otarć i odparzeń.


I od razu odpowiadasz na mojego posta. No super! Ależ to mnie wyróżnienie spotkało!

Bo "Czasami człowiek musi, inaczej się udusi"
Wcale się nie dziwię że recumbutt odpisał....


Ludzie przez dziesięciolecia i setki lat pływali statkami między Europą a Stanami Zjednoczonymi. Dlaczego potem przesiedli się do samolotów???

Co to za argument? Dalej statki pływają, bo to transport dużo bardziej ekologiczny i ekonomiczny niż samoloty. Poza tym, grzecznie przypominam, że dalej masz w posiadaniu rower MTB.

Cytat: recumbutt w Września 18, 2024, 07:27:52 am
Branża kolarska poszła do przodu

Ale co mnie to obchodzi? Że masz amortyzatorek pod siodełkiem?
I co z tego? Przecież dalej siedzisz na czymś co ma powierzchnię chusteczki...

Przypominam, że dalej masz rower MTB.

To po co wy kolarze pionowi zakładacie spodenki z pampersami, jakieś specjalne rękawiczki z gumą/poduszeczkami przy 30^C w cieniu ?

Ja lubię jeździć w rękawiczkach, a na dalsze trasy gacie z pampersem. Do wentisita jakoś się nie przekonałem.

Cytat: recumbutt w Września 18, 2024, 07:27:52 am
Przyczyny są proste - w Polsce nie ma dostępnych rowerów do tego sportu.

I ponownie mijasz się z prawdą. Takie rowery są - ot chociażby tutaj wypowiadającego się Jackaddd - Quest XS. Albo Performer czy inne velomobile, czy inne low racery, ze o swoim ulubionym nowym nabytku Raptobike ze skromności nie wspominam...


Ta, Jacek sobie tego Questa w polskim rowerowym kupił, pewnie w tym samym gdzie Twój Raptobike, oczywiście wszystko nówka sztuka.

Cytat: recumbutt w Września 18, 2024, 07:27:52 am
I ja pisze o sportowych modelach nadających się do ultrakolarstwa

Cytat: recumbutt w Września 18, 2024, 07:27:52 am
Większość rowerów poziomych to ciężkie kloce które nie oferują takiej wydajności jak zwykły rower szosowy z decathlonu.

Ale w tym temacie nie chodziło o porównywanie roweru pionowego z poziomym!!!


Ale ty od samego początku porównujesz i współczujesz, że muszą pionowcy na takich badziewiach jeździć. A i przypominam, że nadal masz rower emtebee...

Recumbutt, co do wydajności, masz dużo racji Tu cały problem zaczyna się na długich podjazdach. Musisz mieć naprawdę wypasioną poziomkę by nadążyć za równymi sobie zawodnikami na szosach. Niestety, przy prędkości do 20km/h zyski areo z poziomej pozycji są znikome, a w większości rower jest dużo cięższy, taki Raptobike to coś koło 16kg.  No ciężki kloc, bo waży 2 kg więcej od mojego staruszka alligta (1996r). Tymczasem najtańsza szosa z Decathlonu waży koło 10kg. Gdzie postęp?

A co to znaczy: "część osób"? Masz na to jakieś dowody? Badania naukowe?
Bo ja moge napisać, że olbrzymia część osób jeżdżących na rowerze pionowym staje się potem... bezpłodna... No bo wiesz... Ucisk tu i tam, prostata... No i... niestety.
I na to są badania potwierdzające.
A na twoją tezę - nic mi nie wiadomo.


A przecież pisałem, że na Batavusie dupsko mi drętwiało. Ale może jestem mało wiarygodny, bo nie jeżdżę tyle lat na poziomce co ty. Chociaż w swojej kolekcji nie mam już żadnego pionowego roweru, nawet MTB.

Cytat: Jacekddd w Września 19, 2024, 09:02:04 am
Kozienice to 285km. Scenariusz jest taki, że robię w piątek 240, nocuję przed, jadę ok 6.00 na start, udział, odjazd jakieś 50km przez zmrokiem na Krk, nocleg, powrót ok 230km. Taki start to +770km w trzy dni.


Samochodem nie jesteś w stanie przywieźć tego Questa na brevet? Nie zmieści się do środka? Ani na dach? Ani na przyczepkę?


Nie widziałem nigdy Twojej relacji natalko z jakiegoś brevetu z południa Polski. To Samochodem nie jesteś w stanie przywieźć tego Raptobike na brevet? Nie zmieści się do środka? Ani na dach? Ani na przyczepkę?

Jeśli możesz, to zapraszam w przyszłym roku na brevet Gorzyczki.
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: natalka w Wrzesień 21, 2024, 11:54:51 PM
Cytat: klubowy w Wrzesień 21, 2024, 09:33:06 PM
[...]

Naprawdę porządne cytowanie stwarza ci jakiś wielki problem?
Naprawdę musisz robić jakieć kursywy bo nie umiesz skorzystać z quote?

Cytat: klubowy w Wrzesień 21, 2024, 09:33:06 PM
Zbytnio skupiasz się na piętnowaniu wad rowerów pionowych, to prowadzi zawsze do podziałów, kłótni i betonowaniu się na swoim stanowisku.

[mijasz się z prawdą, w tym wątku NIE chodziło i nie chodzi o konstrukcję]

Cytat: klubowy w Wrzesień 21, 2024, 09:33:06 PM
Co to za argument? Dalej statki pływają, bo to transport dużo bardziej ekologiczny i ekonomiczny niż samoloty. Poza tym, grzecznie przypominam, że dalej masz w posiadaniu rower MTB.

Mam jeszcze samochód. I co z tego?
MTB stoi u mnie w garażu, nie jeździł od... 2.5 roku. I co? Czego to ma być dowód, że go mam???
Zastanów się, czemu setki tysięcy ludzi codziennie latają samolotami pomiędzy Europą a USA a jednak mało kto chce/stać go na pływanie statkami?

Cytat: klubowy w Wrzesień 21, 2024, 09:33:06 PM
Ja lubię jeździć w rękawiczkach, a na dalsze trasy gacie z pampersem. Do wentisita jakoś się nie przekonałem.

Co to wnosi do tematu? Że ty 1/1000 rowerzystów poziomych jeździsz w rękawiczkach i pampersie? OK.
Ale tuż obok masz 99.9999 rowerzystów ionowych, którzy jeżdżą w pampersach i rękawiczkach :D
O TO tu biega.

Cytat: klubowy w Wrzesień 21, 2024, 09:33:06 PM
Ta, Jacek sobie tego Questa w polskim rowerowym kupił, pewnie w tym samym gdzie Twój Raptobike, oczywiście wszystko nówka sztuka.

Ale jakim polskim? Raptobike'a kupiłam na półłnocy Holandii :)
Wydaje mi się też, że szosówkę karbonową za 500 E$ to raczej chyba nie kupisz... :P

Cytat: klubowy w Wrzesień 21, 2024, 09:33:06 PM
Ale ty od samego początku porównujesz i współczujesz, że muszą pionowcy na takich badziewiach jeździć. A i przypominam, że nadal masz rower emtebee...

Bredzisz. Ciągle odnosisz się do roweru a nie problemu ciał i bólu tych ciał rowerzystów pionowych.
Jeszcze raz piszę - ten MTB stoi nieużywany od 2.5 roku. A kupiłam go właśnie 2.5 roku temu :P

Cytat: klubowy w Wrzesień 21, 2024, 09:33:06 PM
co do wydajności, masz dużo racji Tu cały problem zaczyna się na długich podjazdach. Musisz mieć naprawdę wypasioną poziomkę by nadążyć za równymi sobie zawodnikami na szosach. Niestety, przy prędkości do 20km/h zyski areo z poziomej pozycji są znikome, a w większości rower jest dużo cięższy, taki Raptobike to coś koło 16kg.  No ciężki kloc, bo waży 2 kg więcej od mojego staruszka alligta (1996r). Tymczasem najtańsza szosa z Decathlonu waży koło 10kg. Gdzie postęp?

Robiłeś badania? Mierzyłeś moc jaką wsadzają w pedały rowerzyści pionowi i poziomi?
Czy nie zastanowiło cię może JAK są produkowane rowery poziome a jak rowery pionowe?
Jak sądzisz, co by było gdyby zrobić w takiej samej technologii (fabryka, maszyny, karbon) poziomkę, ważącą tyle samo co pionowa szosówka?

Cytat: klubowy w Wrzesień 21, 2024, 09:33:06 PM
A przecież pisałem, że na Batavusie dupsko mi drętwiało. Ale może jestem mało wiarygodny, bo nie jeżdżę tyle lat na poziomce co ty. Chociaż w swojej kolekcji nie mam już żadnego pionowego roweru, nawet MTB.

Co ty tak chcesz od tego MTB? Chcesz go kupić ode mnie? Spoko, mogę ci go sprzedać, tanio :D
Nie wiem co miałeś na Batavusie, ale zastanów się czy to nie jest kwestia fotelika. Miałam podobne problemy na innym SWB, zmieniłam fotelik i problem zniknął. JAK to możliwe??? ;P
Może czasem trzeba poszukać rozwiązania, a nie wyogólniać: "rowery poziome są beee bo mnie pupa boli na dziwnym foteliku w moim rowerze poziomym!" ;P ;D

Cytat: klubowy w Wrzesień 21, 2024, 09:33:06 PM
Nie widziałem nigdy Twojej relacji natalko z jakiegoś brevetu z południa Polski. To Samochodem nie jesteś w stanie przywieźć tego Raptobike na brevet? Nie zmieści się do środka? Ani na dach? Ani na przyczepkę?

Gorzyczki? Porównajmy.
- Kaszeberunda (trasa z 2021 roku) 1.362 m podjazdów na 196.7 km
- Czechy, 3 wycieczka zlotowa: 894 m podjazdów na 52 kilometrach, na wybranym odcinku 5.2 km masz 379 m w górę, avg grade 7.4%, max grade 14.1%, FIETS 2.75
- Gorzyczki, 3.9 km największy podjazd, 154 m podjazdów, avg grade 3.9%, max grade 8.7%, FIETS 0.62

Także no te twoje Gorzyczki no to tak no... Powiem dyplomatycznie - stać cię na więcej ;D
Linki do GPX do porównania:
Gorzyczki -> https://ridewithgps.com/routes/43079808
Kaszeberunda (mój przejazd z 2021 roku) -> https://ridewithgps.com/trips/68765026
3 wycieczka zlotowa w Czechach z tego roku, mój przejazd -> https://ridewithgps.com/trips/223701259

Cytat: klubowy w Wrzesień 21, 2024, 09:33:06 PM
Jeśli możesz, to zapraszam w przyszłym roku na brevet Gorzyczki.

Ok, pod warunkiem że wcześniej wpadniesz na Kaszeberunde. Aaa i dobrze by było, abyś poćwiczył podjazdy... Chyba masz blisko do Czech? Do Osek?
https://www.setkani-lehokol.cz/setkani-lehokol-2024/
Obejrzyj sobie 3 traskę, objedź ją - i wtedy pogadamy o podjazdach ;) ;D
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: klubowy w Wrzesień 22, 2024, 02:51:28 AM
Tak, porządne cytowanie na telefonie stwarza mi problem. Miło że się połapałaś :)

Jeśli mówimy o tym co trapi rowerzystów pionowych, to trudno nie zahaczyć o powód ich utrapień, czyli o sprzęt.

Nie wiem ilu było was na zlocie w Kozienicach, ale na filmiku naliczyłem co najmniej kilka osób w rękawiczkach, więc nie jestem sam jak widać, może jest nas kilka, lub nawet kilkadziesiąt procent.

Zastanów się, czemu setki tysięcy ludzi codziennie latają samolotami pomiędzy Europą a USA a jednak mało kto chce/stać go na pływanie statkami?

A dlaczego setki tysięcy ludzi jeździ pionowymi zamiast poziomymi? Albo dlaczego większość wybiera passerati a maserati jest tak mało popularne?

Wiem że Raptobike nie kupiłaś u nas. Ale dwa posty wyżej twierdziłaś że te rowery są dostępne w Polsce. A nie są. Trzeba się fatygować za granicę.

Czyli kupiłaś sobie rower MTB niedawno. Pozostaje mi tylko współczuć Twoim boleścią.

Wiem jak produkowane są najlepsze rowery. I właśnie wykonana w takiej technologi szosowa poziomka ma zaporową cenę - jak pisał recumbutt Co by było? Poziomka by wygrała oczywiście. Ale tego sprzętu jest jeszcze mniej niż poziomkowców jeżdżących w pampersach.

A, tego MTB przyczepiłem się zupełnie tak jak ty rowerzystów pionowych.

Nie wiem co miałeś na Batavusie, ale zastanów się czy to nie jest kwestia fotelika. Miałam podobne problemy na innym SWB, zmieniłam fotelik i problem zniknął. JAK to możliwe??? ;P

Czyli też to miałaś. Fitting załatwił sprawę.

Gorzyczki. Wybrałaś najbardziej płaską edycję. W 2022 na 207km było 2500 przewyższeń, a tegoroczna na 212km 2950m (uczciwie przyznaję że w tym roku nie jechałem).

Nie będę tu wklejał szczegółowych tras z przewyższeniami, ale na cieszyńskim mam wystarczająco górek do trenowania.
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: Audax w Wrzesień 22, 2024, 08:03:28 AM
Cytat: klubowyGorzyczki. Wybrałaś najbardziej płaską edycję. W 2022 na 207km było 2500 przewyższeń, a tegoroczna na 212km 2950m (uczciwie przyznaję że w tym roku nie jechałem).
Wstyd się przyznać, ale nigdy nie byłem w Gorzyczkach na Brevecie - a mam dość niedaleko. Bywałem na Tour de Silesia kilka razy i tereny fajne do jazdy :)

Cytat: klubowyJa lubię jeździć w rękawiczkach, a na dalsze trasy gacie z pampersem.
Jazda w rękawiczkach dla mnie obowiązkowa. Pewny chwyt i można sobie wytrzeć na szybko pot z czoła. Ciekawi mnie jazda w pampersie. Kiedyś spróbuje - mam cały stos różnych spodenek kolarskich.
Cytat: klubowy
Recumbutt, co do wydajności, masz dużo racji Tu cały problem zaczyna się na długich podjazdach. Musisz mieć naprawdę wypasioną poziomkę by nadążyć za równymi sobie zawodnikami na szosach. Niestety, przy prędkości do 20km/h zyski areo z poziomej pozycji są znikome, a w większości rower jest dużo cięższy, taki Raptobike to coś koło 16kg.  No ciężki kloc, bo waży 2 kg więcej od mojego staruszka alligta (1996r). Tymczasem najtańsza szosa z Decathlonu waży koło 10kg. Gdzie postęp?

Tak waga wielu modeli poziomek to jedna z przyczyn czemu są tak wolne na podjazdach. Co innego ciągnąc pod górę kloca - jakim jest Azub Max którego wspomniałem i który był na moim celowniku do momentu aż się do niego nie przymierzyłem i przede wszystkim go nie podniosłem do góry. Waga nie od zaakceptowania. Dało by się z niej zejść dając najlżejsze komponenty - ale nawet przy bardzo dużym budżecie nie da się na takiej ciężkiej ramie zbudować zestawu o jakim marzyłem. A jeżdzę głównie po małopolskich przedgórzach, górach czy na Jurze. Sam jestem lekki i waga dla mnie jest kluczowym czynnikiem wyboru bo przy kolarstwie długodystansowym zwłaszcza w samowystarczalnej formule bierze się też ze sobą bagaż. Przy takim Azub waga poszła by łatwo powyżej 20kg - i to już nie przejdzie bo to prawie 1/3 mojej wagi.

Postęp jest ogromny ale nie w budżetowych i tanich modelach. Na tańsze modele przychodzi po jakimś czasie. Teraz w tanich modelach pojawiają się tarcze na sztywnych osiach. Co niedawno było nowością w rowerach szosowych i zrobiło dużą rewolucje. Teraz elektroniczne grupy di2/AXS przechodzą po mału pod strzechy. Shimano wypuściło przystępniejsza cenowo grupę 105 di2 a sram zelektryfikował swój odpowiednik Rival. Elektroniczne przerzutki stały się już powszechne wśród amatorów. 10 lat temu to było takie wow i mało kto miał przez cenę.

Cytat: natalka
I ponownie mijasz się z prawdą. Takie rowery są - ot chociażby tutaj wypowiadającego się Jackaddd - Quest XS. Albo Performer czy inne velomobile, czy inne low racery, ze o swoim ulubionym nowym nabytku Raptobike ze skromności nie wspominam...
Rower to inwestycja w pasje i zaangażowani pasjonaci w moim brevetowym/ultrakolarskim świecie nie oszczędzają zbytnio na maszynach. Nie musi być na topowych podzespołach - ale wybieramy raczej sprzęt nieużywany - bez jakiś przygód. I przed wszystkim modele sprawdzone przez innych - podpatrujemy na czym jeżdżą najlepsi.
I dlatego piszę, że rowery poziome do tego sportu nie są w Polsce dostępne. W sumie z wyjątkiem jednego sklepu bikeovo co oferuje pare różnych sztuk trajek od hp i dwukołowców turystykom (dostępnego na zamowienie a nie od reki) to nie ma nic w temacie dwukołowych rowerów poziomych. W żadna duża sieć typu dechatlon czy www.centrumrowerowe.pl nie maja nawet takiej kategorii. To co jest poza siecią to dla mnie nie istnieje - takie czasy. Na olx jakieś stare zmęczone pojedyncze modele lub samoróbki - które raczej nie nadają się do szybkiej sportowej jazdy.

Podkreślam, że pisze to osoba z konkretnymi preferencjami i dużymi wymaganiami odnośnie doboru sprzętu. Nie turysta - złota rączka. A takich jak ja jest - większość w moim świecie.  Chcą kupić rower online - jeśli sklep jest blisko to stacjonarnie ewentualnie się przymierzyć. Dodać swój rower do koszyka w sklepie internetowym, zapłacić szybką płatnością i otrzymać rower do domu lub do zaprzyjaźnionego serwisu rowerowego na ulicy obok. Takie czasy. Dlatego się krzywiłem jak Natalka mi radziła na macie BBT żebym sobie szukał jakiś używek. Nie mam czasu na taka, zabawę. Poszedłem od razu na całość. W razie czego nie będzie problemu z odsprzedażą - bo Europie Cruzbike to towar bardzo niszowy i ludzie na ich forum cały czas pytają o nie.

Co do jeszcze preferencji to nie wystartował bym na dłuższy dystans w jakimś modelu z innymi kołami niż 2x 700/28 cali. Niestandardowe rozwiązania to jest twoim wrogiem w takim przypadku. Modele z 2 rozmiarami kół odpada - na jakiś długich wyrypach trzeba by wozić 2 zapasowe opony i wiadro dętek w 2 standardach. Wiec tylko high racer moim zdaniem się nadaje. Zawsze kolega może ci pożyczyć dętkę w razie wpadki czy oponę (jeśli regulamin tego nie zabrania) a na Punktach kontrolnych dużych imprez są mechanicy którzy mają wszystko pod takie standardy lub tez można kupić cześci.






Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: Jacekddd w Wrzesień 22, 2024, 10:25:06 PM
Co trapi ?

Cytat: recumbutt w Wrzesień 22, 2024, 08:03:28 AM
......
A jeżdzę głównie po małopolskich przedgórzach, górach czy na Jurze. Sam jestem lekki i waga dla mnie jest kluczowym czynnikiem wyboru bo przy kolarstwie długodystansowym zwłaszcza w samowystarczalnej formule bierze się też ze sobą bagaż. Przy takim Azub waga poszła by łatwo powyżej 20kg - i to już nie przejdzie bo to prawie 1/3 mojej wagi.
....
Co do jeszcze preferencji to nie wystartował bym na dłuższy dystans w jakimś modelu z innymi kołami niż 2x 700/28 cali. Niestandardowe rozwiązania to jest twoim wrogiem w takim przypadku. Modele z 2 rozmiarami kół odpada - na jakiś długich wyrypach trzeba by wozić 2 zapasowe opony i wiadro dętek w 2 standardach. Wiec tylko high racer moim zdaniem się nadaje. Zawsze kolega może ci pożyczyć dętkę w razie wpadki czy oponę (jeśli regulamin tego nie zabrania) a na Punktach kontrolnych dużych imprez są mechanicy którzy mają wszystko pod takie standardy lub tez można kupić cześci.

Te lokalizacje są nieodległe od Krakowa. Może się kiedyś ustawimy na jakieś wspólne kręcenie ? Rozumiem, że temperatura nie jest dla Ciebie zabójcza i jesień nie oznacza końca jazdy. Jak to wygląda z przebiegiem od kiedy kupiłeś rower poziomy ? Czy możesz coś napisać jak Ci się jeździ ?

Z tymi różnymi kołami to jest pewien problem ale nie dramat.
Wożę łatki i po dwie pary dętek. W oponach mam pewien zapas ochrony w postaci wkładki przeciw przebiciom. Znam już odporność tych opon na przebicia. W praktyce mając z przodu dość nietypowy rozmiar 20 cali wożę zapasową przednią oponkę  szt 1. Tył 26" x 2" jest tak odporny, że nie ma sensu go wozić. Miałem go tylko na pierwszej trasie >1000 km. Potem już nie wodziłem. Ostatnio sprawdziłem wpływ TPU na prędkość i dał średnio 0,4km maks 1,2km/h + przy 36km/h. Ale toczenie w velo jest większym problemem niż na poziomym 2o. Na stromych podjazdach jestem bardzo wolny w porównaniu z szoskami tracę 1min /10m dH ale na długim podjeździe ta różnica do średnich się nieco zmniejsza. Zwykle luzie mocno cisną górki ale jak jest długa to już muszą trochę odpuścić i średnia im spada. Niemniej masa i pełne zawieszenie robi swoje.

Ciebie interesuje prędkość, dobre podjazdy czy ogólnie wszystko w tym długie trasy?
Ostatnio jak się chce dobrze wyjeździć, ale w jeden dzień, to jadę z Krakowa po WTR na wschód do końca w równym rytmie.
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: live_evil w Wrzesień 23, 2024, 12:47:43 AM
Cytat: recumbutt w Wrzesień 22, 2024, 08:03:28 AMCo do jeszcze preferencji to nie wystartował bym na dłuższy dystans w jakimś modelu z innymi kołami niż 2x 700/28 cali. Niestandardowe rozwiązania to jest twoim wrogiem w takim przypadku. Modele z 2 rozmiarami kół odpada - na jakiś długich wyrypach trzeba by wozić 2 zapasowe opony i wiadro dętek w 2 standardach. Wiec tylko high racer moim zdaniem się nadaje.
Zabawnie się czyta teoretyków.
Ja na moim obecnym midracerze przejechałem przez 10 lat ponad 100tys km, mimo, że ma dwa różnej wielkości koła. Odwiedziełem w tym czasie 11 krajów europejskich, do Tallina z Łodzi dojechałem w 6 dni, z bagażem. Zdarzyło mi się zrobić 406km w dobę, kolejnym wyzwaniem jest 500 w jeden dzień. Dobrze, że nie wiedziałem, że na dwóch różnej wielkości kołach nie da się. Na wyprawy biorę łącznie 4 dętki oraz klej i łatki - gdybym miał dwa takie same koła, to bym zaoszczędził jakies 250g. Więcej zaoszczędziłem zmieniając napęd z 2x na 1x.
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: Audax w Wrzesień 23, 2024, 07:06:04 AM
Cytat: live_evilZabawnie się czyta teoretyków.
Ale ja pisze o startowaniu w zawodach długodystansowych a nie o turystyce. Oczywiście ze się da i gratuluje przebiegów. Miałem na myśli to, że używanie rozwiązań niestandardowych takich jak rozmiar kół - a awarie kół są najczęstsze. Jak pojedziesz taki Bałtyk Bieszczady Tour w kategorii Open to w razie czego jak ci się skończą dętki, przetnie opona czy połamiesz koło to zawsze ktoś ci pożyczy lub uda ci się zorganizować coś po drodze.

A teraz wyobraź sobie ze jedziesz swoim mid racerem BBT i przeciąłeś oponę 20 cali w niedziele wieczorem gdzieś pod Kańczuga i nie masz już zapasu - a uszkodzenie jest za duże na klejenie. Nie masz od kogo pożyczyć bo wszyscy śmigają na szosowych oponach 28 calowych. Dzwonisz do organizatora czy nie maja a on na to ze tylko 28. No i to koniec twojej przygody. DNF.

Ta sama historia jak sobie jedziesz turystycznie od Talina do Łodzi: zawijasz na pole namiotowe/agroturystykę - zamawiasz oponę na allegro/amazon/cokolewiek do najbliższego paczkomatu. W oczekiwaniu na przesyłkę robisz pranie i zwiedzasz lokalne atrakcje. Po 2 dniach naprawiasz rower i jedziesz dalej. Nie masz limitów czasu. Z nikim się nie ścigasz.

Tutaj jest różnica pomiędzy amatorskim sportem wyczynowym a turystyką. I o tym pisze ze do tęgo sportu trzeba się trzymać jak najbardziej powszechnych rozwiązań - jeśli nie jeździsz z wozem serwisowym. Z tego tytułu też przeszedłem 4 lata temu z mojego ukochanego Campagnolo na Shimano - niestety firma zrobiła się bardzo niszowa i wrazie awarii w trasie jesteś w pupie bo nawet w jakimś lokalnym serwisie rowerowym ci nie odkręca kasety bo klucz jest niestandardowy.

CytatCiebie interesuje prędkość, dobre podjazdy czy ogólnie wszystko w tym długie trasy?
Ostatnio jak się chce dobrze wyjeździć, ale w jeden dzień, to jadę z Krakowa po WTR na wschód do końca w równym rytmie.

Długie trasy. Nie muszę szybko bardzo jechać - tempo brevetowe czyli 25km w godzinę mi starczy :)
Tytuł: Odp: Co trapi rowerzystów pionowych?
Wiadomość wysłana przez: hansglopke w Wrzesień 23, 2024, 11:46:07 AM
CytatDługie trasy. Nie muszę szybko bardzo jechać - tempo brevetowe czyli 25km w godzinę mi starczy :)
To ja bym stawiał na wygodę niż na cieniutkie oponki i ciągłe patrzenie pod koła by na coś się nie nadziać. No ale gdzie ja byłem, raz do Gdyni pojechałem, innym razem felga pękła po 100km z pięiuset zaplanowanych.