Moja relacja z perspektywy roweru poziomego na legendarna już edycje drugiego najbardziej prestiżowego brevetu na świecie: London - Edingur - London - przerwanej w tym roku przez sztorm Floris. Miłego oglądania!
https://youtu.be/aSlc30rluic (https://youtu.be/aSlc30rluic)
Gratulacje.
Ile km? i w jakim czasie?
Wszystko lewą stroną, raz jechałem, ale przy samym oglądaniu błędnik jakoś mi fiksował.
Quote from: hansglopke on August 22, 2025, 09:49:45 PM
Gratulacje.
Ile km? i w jakim czasie?
Wszystko lewą stroną, raz jechałem, ale przy samym oglądaniu błędnik jakoś mi fiksował.
Event był przerwany. Dojechałem do Richmond co dało mi łącznie 950 km zamiast 1540 km. Czas przestał być istotny i w drodze powrotnej juz nikt na niego nie patrzył - 2200 niespełnionych randonneursów turlało się turystycznym tempem. Ja się doturlałem łącznie w 80 h - w tym z 15 h byłem uwięziony w obozie dla uchodźców pogodowych w Richmond.
Jest duży niedosyt, że nie udało się zobaczyć Szkocji. Za rok polecę do Edinburgh, dokończyć to co zacząłem i dokręcić brakującą cześć trasy. Od czego się ma bezpośrednie połączenie lotnicze z Krakowem.
Ja do jazdy po "złej stronie drogi" przygotowywałem się wcześniej - ćwicząc 2 dni w Londynie. To łatwiejsze niż się wydaje i bardzo intuicyjne. Ale w historii LEL zdarzyły się przypadki wypadków z powodu zjechania na drugą stronę pod wpływem zmęczenia.
Jeszcze kolega właśnie opublikował film z naszej rozjazdowej wycieczki do Southend-on-the-sea. Ponieważ event był przerwany mieliśmy jeszcze czas i ochotę pojeździć po Essex.
https://youtu.be/QJNPoYfudLw?si=BfKzYvg0dfTeroXQ (https://youtu.be/QJNPoYfudLw?si=BfKzYvg0dfTeroXQ)
Mamy (mieliśmy?) kolegę w Edynburgu.....
I kiedyś była tam siedziba takiej firemki Aerobike - poziomki robili
Oficjalny dokument z imprezy. Kto znajdzie rower poziomy lub VM ?
https://vimeo.com/1147418499/d78a784527 (https://vimeo.com/1147418499/d78a784527)
45s
5'21s
9'17 velo
13'13 velo
14'11 velo
24'21 velo
Podeszłeś Jacekddd do tego zadaniowo jak nikt ;D
Quote from: Audax on December 26, 2025, 08:44:51 AM
Podeszłeś Jacekddd do tego zadaniowo jak nikt ;D
Wiesz jak jest, mogłem gdzieś w tle coś pominąć ale dużo ludzi tam było.
Muszę się starać.
Wesołych świąt i dużo zdrowia.
PS. Parę razy jechałem w Twoich okolicach i całkiem nieźle się tam jeździ.
Nie dziwię się, że się gdzieś w moje nie chcesz ustawiać.
Przy okazji napisałbyś jak Ci się jeździ aktualnie - na filmie dość stabilnie jechałeś.
Quote from: Jacekddd
PS. Parę razy jechałem w Twoich okolicach i całkiem nieźle się tam jeździ.
Nie dziwię się, że się gdzieś w moje nie chcesz ustawiać.
Jak na kolejce górskiej trochę :D Ale w zimę rzadziej tam jeżdzę - raczej rekreacyjnie wzdłuż WTR. Jak wiadomo zimą nie jest wskazane robić interwałów - bo rozgrzewając swoje ciało na podjazdach i gwałtownie chłodząc na zjazdach szybko stałbym się soplem lodu. Wole stałe tempo po płaskim. A takie warunki mam tylko na WTR w okolicy.
Quote from: JacekdddPrzy okazji napisałbyś jak Ci się jeździ aktualnie - na filmie dość stabilnie jechałeś.
W tym roku tylko 1 brevet nie jechałem na cruzbike - a zaliczyłem dużo km w tym roku. Jeździ się super.
Wiesz, ja raczej pytałem o ogólne wrażenia jak jedziesz żeby się gdzieś przejechać
a nie w określonym celu typu brevet, to jednak coś ekstra.
Bardziej mnie też ciekawi jak się już wjeździłeś w ten rower z Twojej perspektywy.
WTR mówisz - to ciekawe bo pamiętam jak pisałeś, że nie lubisz tam za bardzo
trenować. Czyli ew pod równy rytm zimą może być. Ok.
A ja właśnie już dość dawno tam nie jechałem.
Poza sezonem WTR jest super. Przy ujemnej temperaturze nie ma ani niedzielnych rowerzystów ani ... w sumie praktycznie mam całe WTR dla siebie. Trochę spacerowiczów, biegaczy i ja. Nic tylko jeździć.
Równe tempo po płaskim - które mogę znaleść tylko na WTR w okolicy (Oczywiście muszę dojeżdżając i wracając trochę przewyższeń zrobić) - to przepis na udane zimowe jazdy. Alternatywą jest jazda po miejskich parkach lub Błoniach co jest mało atrakcyjne.
Co do wrażeń to ja nie jestem zbytnio wylewny i nie potrafię na ten temat więcej napisać. Co jakiś czas mi chodzi po głowie zrobić recenzje roweru po +1 roku użytkowania - ale nie mam weny i zdolności :D
Polecam wyjechać przed 7.00 w sezonie i nie będzie ludzi prawie wcale.
Natomiast po tym jak dojedziesz za Niepołomice to już progresywnie
robi się coraz luźniej na WTR. Tylko pod Krakowem jest tłum.
Błonia niestety są ryzykowne, ludzie są tu nieprzytomni i chodzą po ścieżce dr
a na zakrętach niestety nie da się przewidzieć co ktoś tam wymyśli.
Najlepsza jakość asfaltu jest na granicy dr co powoduje, że rolkarze
jadą praktycznie w kontakcie z rowerami a od Rudawy jest w dół
i trzeba się pilnować na prostej przed wszystkimi.
Już się zdążyłem zorientować, że nie będzie łatwo coś z Ciebie wyciągnąć
ale do roweru chyba jesteś przekonany i w tym kontekście możesz
zwyczajnie wytłumaczyć różnice pomiędzy szosą/gravelem a poziomem.
PS. Zdarza Ci się spotkać kogoś w Krk na poziomie ?
Pytam bo mnie bardzo rzadko, ale teraz dr prawie nie używam.
QuoteCo do wrażeń to ja nie jestem zbytnio wylewny i nie potrafię na ten temat więcej napisać. Co jakiś czas mi chodzi po głowie zrobić recenzje roweru po +1 roku użytkowania - ale nie mam weny i zdolności :D
Dla mnie to jest najbardziej przekonywujący recenzent. Nic nie jest udawane i cudowane ;)
Materiału masz sporo więc na dużym ekranie leci film w którymś z narożników wklejasz Twoją facjate mówiącą o tym co tu jest na plus lub na minus. Jeśli jest jakaś istotna informacja do której nie masz podkładu - po prostu to dogrywasz ;) Sądzę że wyjdzie całkiem naturalnie ;)
Popieram to co napisał @szydziu
dziś ludzie się za bardzo przejmują.
Znowu to napiszę, nie do wszystkich ale do tych co Cię docenią
idzie Twój materiał i tylko dla nich to jest.
Quote from: Jacekddd on January 05, 2026, 10:45:43 AM
Znowu to napiszę, nie do wszystkich ale do tych co Cię docenią
idzie Twój materiał i tylko dla nich to jest.
Jeszcze tylko kwestia ile osób chce żyć życiem innych osób
Quote from: hansglopke on January 06, 2026, 09:51:44 AM
Quote from: Jacekddd on January 05, 2026, 10:45:43 AM
Znowu to napiszę, nie do wszystkich ale do tych co Cię docenią
idzie Twój materiał i tylko dla nich to jest.
Jeszcze tylko kwestia ile osób chce żyć życiem innych osób
No to właśnie nie będą oglądać, mają dość innych społecznościowych źródeł informacji.
Nie wiem czemu musimy się przejmować tym, że nie jest dobrze.
Myślmy o tym, jaki jest potencjał tego żeby mogło być dobrze.
Długie lata właśnie też taką utrzymywałem narrację.
Chyba robię się na nią za stary.
Podoba Ci się to co robisz, podziel się tym z innymi,
bądź pozytywny (oczywiście w granicach zdrowego rozsądku).
Wiem, wiem, już wszystko było, nic nie szkodzi historia opowiada
się na nowo i nowo.
Przypomniało mi się o co chciałem zapytać.
@Audax
podczas takiego brevetu na 1000km jeśli w ogóle - to ile godzin łącznie śpisz ?
Moje myślenie o takim starcie opiera się na własnych doświadczeniach.
Pamiętam jak po trasie 370km wysiadłem z velo, czułem się taki słaby,
wysiłek i jedna pozycja, trochę ciepło, ogólnie odwodnienie.
Nie wiem jak musiał bym to rozgrywać gdybym chciał przejechać taki dystans.
Próbuję to skalować ale mi nie wychodzi, tzn. o ile lżej musiałbym jechać ?
o ile wolniej by to było ? z uwzględnieniem przewyższeń ?
Jak często musiałbym wysiadać na przerwy żeby nie było tego efektu pozycji
co po tych 12 h ?
Oczywiście jeśli odpowiednio zwolnić to robi się bardzo lekko ale czy to wystarczy ...
Chyba mój organizm nie przeszedł by przez to bez uszczerbku na zdrowiu
ale może się mylę.
Przy mniej więcej takim toku rozumowania moje pytania
o więcej filmu, jak się jeździ, co się zmieniło itd
są chyba zrozumiałe.
Na pytanie o ilość snu na dystansie 1000 km - odpowiem w najbardziej denerwujący sposób: to zależy :D
Zależy od tego - czy jest gdzie spać. Jeśli są punkty kontrolne z możliwością spania (jakiś materac, łóżko polowe zapewnione przez organizatora) - to śpię minimum raz 2-3 h. Bałtyk-Bieszczady Tour (1008 + km dystans) przykładowo śpię na 500 km w Łowiczu w dużym punkcie (dłuższe spanie - powyżej 2h) oraz na punkcie Łańcut (800 km) - krótka drzemka bo punkt jest prowizoryczny.
Jeśli impreza jest samowystarczalna to raczej mniej się śpi - drzemka na ławce czy innym "brevet hotel" - w zależności od kraju. A co kraj to obyczaj - kluby Audax na całym świecie mają inne taktyki. U nas to spanie na przystankach autobusowych.
Ogólnie nie pałuje się i jeśli jest okazja to śpię - bo jazda w trybie zombi jest mało przyjemna, bezpieczna i wydajna. Nie mam aż tak mocnego organizmu, żeby przejechać 1000 bez snu - próbowałem na BBT w 2020 roku chyba miedzy Sandomierzem a Łańcutem (w okoliach 800 km) miałem mega kryzys ze mnie holowali znajomi na punkt. Nie polecam doprowadzać siebie do takiego stanu.
Mi już nie zależy na wykręcaniu czasu, wynikach itd - cel to zawsze dobra zabawa a sen jest niezbędny jeśli chce żeby jazda była przyjemna i zapadła w pamięć. Jestem na tyle mocnym zawodnikiem jednocześnie, że mogę sobie pospać po drodze i dojechać do mety z zapasem czasu do limitu. Bez spiny, cierpienia czy jazdy w trybie zombie dłuższy czas.
Wcześniej napisałeś, że trudno jest Ci się wylewnie rozpisać.
Ten Twój ostatni post mógłbyś spokojnie podłożyć jako narrację
pod swój film z wydarzenia.
Wystarczy zrobić przerwy pomiędzy każdą wypowiedzią.
Jeśli impreza jest samowystarczalna to czy stosujesz zestaw do spania:
namiot, śpiwór, mata/materac ?
Chyba można to dość lekko, pod względem masy, ogarnąć.
Mój waży niestety jakoś aż 2.6+0.62+0.51=3.73kg.
Pytam bo na różnych filmach widuję pełne spektrum konfiguracji,
ludzie leżą gdzie bądź a inni wyglądają na super zorganizowanych.
Jechałem trochę z taką grupką Wisła 1200 i stan zapakowania
mieli podobny ale zdarzały się jednak rozbieżności:
https://youtu.be/0QQgFUOYK0k?si=AdpjELslRerWrJgp
Jak prześledzić różne punkty mocowania to jednak są tacy co mają
całkiem sporo ze sobą tych rzeczy. Są i tacy co prawie nic.