we wrześniu do Przemyśla

Zaczęty przez lechulysy, Wrzesień 09, 2020, 12:35:55 PM

Poprzedni wątek - Następny wątek

lechulysy

fotki

w komentarzach do zdjęć dodałem krótkie opisy
Leszek

Franc

W komentarzu dorzucę, ze Ciebie zdrowo potentegowało 900km wycieczki - chore.
Franc "Rowery Poziome Rule"

IMK P14-01 (SWB ASS)
Thyss 222
IMK P12 (SWB, USS, B2B tandem)
Twister 800

golden


live_evil

Cytat: Franc w Wrzesień 09, 2020, 02:06:45 PM
W komentarzu dorzucę, ze Ciebie zdrowo potentegowało 900km wycieczki - chore.
Ja jadąc na zlot do Uherskiego Brodu zrobiłem przeszło 700km, a po zlocie jedziemy jeszcze na Wiedeń i Bratysławę. Ergo, de gustibus...

Maciej K

Jak widać Maratończyków jest ci wśród bywców tego Forum dostatek.
Widzimy też, że maratońskie swe dokonania z należytym samouwielbieniem opisują,
męczeństwa (np. wichry, deszcze) wyczynom tym towarzyszące stosownie podkreślając.

Mnie zaś - jako tego "poziomowca" ze stażem najdłuższym - dręczy fakt,
że w maratonach z udziałem takich dziwnych, pionowych rowerów forumowi "twardziele"
miejsc na podiach nie zajmują.
Widać, że duch sportowy w narodzie poziomym umiera.
Puszenie się i muskuł prężenie ducha tego zastępuje.
A szkoda.

klubowy

Macieju K, co robi kura jak zniesie jajko? Gdacze! Więc miło usłyszeć że ktoś sobie 900km wycieczkę zrobił.
Że pierwszych miejsc w maratonach nie zajmują? Już widzę jakie hurr-durr by było gdyby jakaś poziomka pierwsze miejsce zgarnęła. I w kolejnym roku tylko prawilne rowery na dwóch trójkątach startować by mogły. To po pierwsze.
Po drugie, na zdjęciach ze zlotów nie widziałem żadnej hiper-ultra-mega poziomki stworzonej stricte do ścigania - raczej takie dalekobieżne turystyki.
Na końcu,  z własnego doświadczenia, to na wszelkie rajdy, czy wyścigi jadę głównie dla dobrej zabawy i poznania nowych ludzi...
I jeśli ktoś machnie sobie 900 w ramach wycieczki, to ducha sportowego nie można mu odmówić  8)

lechulysy gratulacje!
Ja, nie wiem, co to jest sen.
Przeglądam forum, przez całą noc i dzień
Bo gdy admin wpadnie szał
Skasuje mi to com przeczytać bym chciał...

golden

Trochę nie na temat jest ale wrące swoje ponieważ mój były drewniany Low brak udział w kilku wyścigach i tak jest jak mówisz,  kiedyś kolega Długi z naszego forum namówił mnie na wyścig w Obornikach na 180 km i fajnie by było bo startowałem w kategorii rowery inne a wv regulaminie nie było wzmianki o rowerach poziomych a przed wejściem na podium zostałem zdyskwalifikowany niestety , szkoda średnia ponad 34 , nie ma dla nas miejsca w polskich realiach.

hansglopke

Nie po to ludzie inwestują w odchudzanie swoich wehikułów by ich ktoś na drewniaku ogrywał.

Jazda turystyczna na dystansie ultra daje mi sporo satysfakcji. Największą frajda to przygotowania a raczej ich brak.
"Tak to już jest, że najszybciej zwraca na siebie uwagę idiota." - CK Dezerterzy

"Na pionowcu boli tyłek, plecy i w ogóle wykańczająca i niewygodna pozycja jest..." - Mototramp


Maciej K

#8
 Kubo...Chyba źle mnie zrozumiałeś.
Ja w pełni turystyczne wyczyny forumowych jeźdźców popieram.
Jako, że sam na takie wyprawy czasu nie mam, więc z najwyższym respektem czoła przed wyczynem Lecha chylę.
Także pełna męczeństwa (piekielne deszcze) "droga krzyżowa" w wykonaniu Live_evila podziwem
- pełnym zdumienia - serce me wypełnia.

Jednak mnie jako twórcę wielu setek rowerów poziomych martwi fakt, że w tym bukiecie poziomych wyczynowców (wielu pod ikonkami takie opisy sobie wkleja), ludzi z prawdziwie sportowym zacięciem brak.
Ludzi co to na maratonach z udziałem  rowerów pionowych (klasyków) zwykły łomot
zawodnikom na pionowcach by sprawiali.

Już pisałem o tym , ale jeszcze raz przypomnę.
W końcówce lat osiemdziesiątych i w początkach dziewięćdziesiątych bardzo dużo napakowanych zawodników na pionach w mistrzostwach HPV startowało (mam zdjęcia).
Producenci pionów czy części do nich (np.Shimano) chcąc swych produktów bronić i wyższość
nad "poziomymi wynalazkami" okazać, wiele "pionowych występów" sponsorowali.
Po latach prób i zbierania batów "piony" wycofały się.
Wiemy, że poziomy uszczęśliwiają i rozleniwiają.
Ale, że jaja i ducha sportowego w polskim poziomym narodzie wytłukły, to smutne.

Przypomnę, że po sukcesie mojego pozioma w 87 (7 miejsce w klasyfikacji ogólnej - pierwsi z krajów socjalistycznych - na ponad 170 zawodników) i sukcesie Sweet Surprise w 88 m, rozentuzjazmowani polscy wielbiciele poziomów w 1989 tym mistrzostwa w Sieradzu zorganizowali.
Sporo zagranicznych gości było (w tym drużyna Vectora)
Od tej pory cisza.
Owszem zloty, patriotyczne peregrynacje, pielgrzymki, drogi krzyżowe, przejazdy ze sztandarami, machanie transparentami czy prezentacje piwne - z udziałem różnych instrumentów - w polskim świecie poziomym kwitną.
Ale zwykłych sportowych zwycięstw brak.

Rafale...W polskich realiach - jak wiemy - brak jest miejsca dla wielu inności.
Ale chcąc te realia - choćby w naszej dziedzinie - zmienić startować trzeba.
A to czy jakiś gamoniowaty działacz przypnie medal czy nie prawdziwemu facetowi dyndać powinno.
Najważniejsze to wygrywać.
Wiadomo, że większości z Was jako użytkownikom obcych konstrukcji poziomych kalafiorem zwisa ich wyższości nad pionami udowadnianie.
Ale sam fakt sprawienia komuś łomotu (oczywiście sportowego) radość pewną dawać powinien.
Przecież chęć rywalizacji i zwyciężania to cechy typowo męskie!!!
Możemy owszem przyjąć, że wrogie prawdziwej Polskości LGBT coś przy suplementach diety pomajstrowało i sporą część Polaków (płci męskiej) cech typowo męskich pozbawiło.
Najzwyklejszych NOSIWORKÓW z nich czyniąc.
Bób z Wami. M.K.

p.s. Obserwując trendy w publicznych przekazach, jak i wśród forumowych poziomowców na tym forum panujące, nie zdziwię się gdy któregoś razu wyczytam, że jakiś poziomy turysta z piekącymi hemoroidami, z krzyżem na klacie, szablą u boku i husarskimi skrzydłami za siodłem,
400 km pod wiatr zaliczył.
Zaś inny okrutnym rozstrojem żołądka i dysfunkcją okrężnicy udręczon, pięćsetkę ogarnął,
dziesięć sanktuariów zwiedził, sto  różańców opędził  i do mety  niezapaskudzone gacie dowiózł.

Otwarłszy "Przywitalca", postronny czytelnik pełne uwielbienia słodkości - od stałych bywalców wypływające - czytając,  wrażenie może odnieść, iż to jakaś sekta jest.
Niewygrywanie przez poziomy maratonów mieszanych chętnych do powiększania grona poziomowców nie zachęca. (wszak piony w Polsce wciąż swą wyższość udowadniają)
Tym samym Waszą chęć okazywania miłosnych uczuć dla nowych poziomowców ogranicza.
A z ograniczaniem uczuć powinno się walczyć.

hansglopke

My tu o D. Maryni a fotki z pierwszego linku mi się nie odpalają. Tylko mapka.
Cytat: lechulysy w Wrzesień 09, 2020, 12:35:55 PM
fotki

w komentarzach do zdjęć dodałem krótkie opisy
"Tak to już jest, że najszybciej zwraca na siebie uwagę idiota." - CK Dezerterzy

"Na pionowcu boli tyłek, plecy i w ogóle wykańczająca i niewygodna pozycja jest..." - Mototramp


lechulysy

#10
Cytat: hansglopke w Wrzesień 13, 2020, 11:01:02 AM
My tu o D. Maryni a fotki z pierwszego linku mi się nie odpalają. Tylko mapka.


u mnie na dole zdjęć zawsze pojawia się pasek nawigacji, ale na wszelki wypadek poprawiłem link: fotki
teraz zauważyłem, że normalnie nie widać komentarzy i trzeba je sobie otworzyć po prawej stronie okna

Cytat: Maciej K w Wrzesień 10, 2020, 09:06:56 AM
Jak widać Maratończyków jest ci wśród bywców tego Forum dostatek.
Koledze się chyba wątek pomylił :(
Leszek

hansglopke

"Tak to już jest, że najszybciej zwraca na siebie uwagę idiota." - CK Dezerterzy

"Na pionowcu boli tyłek, plecy i w ogóle wykańczająca i niewygodna pozycja jest..." - Mototramp


Maciej K


Cytat: Maciej K w Wrzesień 10, 2020, 09:06:56 AM
Jak widać Maratończyków jest ci wśród bywców tego Forum dostatek.
Koledze się chyba wątek pomylił :(
[/quote]
Tej uwagi nie kleję.
Wszak maraton czy to turystyczny czy sportowy zawsze maratonem pozostaje.