Co z jazdą w deszczu?

Zaczęty przez miki11, Czerwiec 03, 2024, 04:06:57 PM

Poprzedni wątek - Następny wątek

miki11

Cytat: hansglopke w Czerwiec 05, 2024, 08:48:11 AM
Z piękną kobietą o pogodzie...
A o czym z brzydką?

@hansglopke, o fakturach :-)

szydziu

Wy tu o jakiś nogach pogodynek - a ja przy pogodzie zawsze trafiam na Jarosława Kreta :-* ;) :(

woojtek1

Jeśli chodzi o miejskie szwędanie,( takie do godziny) wystarczą nieprzemakalne spodnie i kurtka z Decathlonu, z butami o dziwo jest lepiej niż na pionie (inna pozycja) i zbytnio ich nie zabezpieczam. W dodatku latem - latam w sandałach spd, zimą w spd z membraną, więc do godziny jest ok. Pewnie na dłuższe trasy trzeba mieć lepsze patenty. No i jeszcze jedna obserwacja (też mało odkrywcza) im szybciej jedziesz i jest cieplej, tym szybciej i tak jesteś mokry - po prostu parujesz. Zawsze wtedy myślę jaki sens było stawać i ubierać te "ortaliony" ;) Ważna jest tez jakaś pogodynka, wielokrotnie przeczekując parę minut unikałem ulewy.

miki11

Cytat: szydziu w Czerwiec 05, 2024, 09:55:21 AM
Wy tu o jakiś nogach pogodynek - a ja przy pogodzie zawsze trafiam na Jarosława Kreta :-* ;) :(

@szydziu, nie podobają Ci się owłosione nogi Kreta?  :)

lechulysy

mimo, że pierwsze co sprawdzam przed wyjazdami to opady to zdarzało mi się jechać cały dzień w deszczu bo nie było innego wyjścia: nie wspominam ich dobrze, szczególnie gdy na mecie trzeba było się zapakować w mokry namiot :(
moje patenty na jazdę w deszczu są następujące:
1. sandały (ja mam SPD): szybko zmokną ale najważniejsze, że szybko wyschną i mam sucho w stopach; dodatkowy plus w czasie upałów: stopa oddycha; sandały odkryłem kilka lat temu i każdemu polecam od wczesnej wiosny do późnej jesieni (skarpetki gdyby było za zimno dają radę)
2. gacie: sztuczne cienkie, obcisłe, żeby się nie pozacierać w okolicach pachwin i ud co niestety notorycznie mi się zdarzało przy bawełnianych; na poziomce woda zawsze spływa w gacie i na to nie mam rady; natomiast zrobiłem sobie otwór w foteliku, żeby woda nie gromadziła mi się pod tyłkiem
2. spodnie: jak ciepło krótkie, jak zimno długie; ważne żeby były z cienkiego sztucznego materiału, który szybko wysycha; kiedyś używałem spodni Milo, ale one się zrobiły relatywnie drogie dlatego kupuję co kilka lat spodnie z Decathlonu np. takie bo maja odpinane nogawki więc mam dwa w jednym
3. góra: sztuczna cienka podkoszulka bez rękawków na to kurtka od deszczu: i tak zawsze jestem mokry chyba bardziej od własnego potu niż deszczu bo nie chce inwestować w goretex, który jest cięższy niż zwykła "cerata";  niestety "cerata" nie oddycha ale za to jak się jedzie jest w niej ciepło; IMHO: na tyle rzadko są takie deszczowe dni, że to jest rozsądny kompromis
4. kask + pokrowiec: na Korsyce jak cały dzień (a w zasadzie tydzień :)) ) padało to w końcu na kask włożyłem reklamówkę z Biedronki, a po powrocie kupiłem pokrowiec i on działa; do kasku przyczepiłem na trytki daszek z czapki bejsbolówki (patent kolegi Piotrka): daszek rewelacyjnie działa i przy deszczu i w przy dużym słońcu bo chroni twarz
5. suche ciepłe ciuchy (koszulka, bluza) jak już przestanie padać + nocleg pod dachem (ciepły prysznic, możliwość wysuszenia ciuchów)

dla mnie w deszczu najgorsze jest to, że się szybko wychładzam: jak jadę nie czuję tego, ale wystarczy stanąć na "siku" i od razu jest mi zimno

gładkich asfaltów bez:
- samochodów,
- deszczu
- upału
sobie i wszystkim życzę :) ... szczególnie, że w sobotę z Wiesią ruszamy na 12 dni po zachodniej Polsce
Leszek

miki11

No to cała masa ciekawych propozycji/patentów już się tu zebrała. Sandały... powiadacie. Trzeba będzie obalić stereotyp Polaka :-)

szydziu

Cytat
@szydziu, nie podobają Ci się owłosione nogi Kreta?  :)

Tyle to ja nie wypiję :D