Dlaczego rower poziomy jest cięższy?

Zaczęty przez natalka, Lipiec 09, 2025, 10:38:58 AM

Poprzedni wątek - Następny wątek

Jacekddd

Czy ten problem nie sprawdza się do sposobu rozłożenia masy?
Gość na jednym kole siedzący pionowo i bez kierownicy uzyska "rower" na poziomie kilku kilo.
Diament ramy jest już trochę większy natomiast kiedy chcemy się na tym położyć dość znacznie rozkładamy siły. Jednocześnie w układzie dynamicznym środek ciężkości może się przesuwać i w każdym jego położeniu wytrzymałość konstrukcyjna musi być zapewniona.
To oznacza dodatkową masę.
Konsekwentnie inne kwestie.

Quest XS 21kkm; 11 Podróży 6379Km; Bieganie;
http://www.sports-tracker.com/view_profile/jacekddd

Maciej K

Cytat: natalka w Listopad 12, 2025, 03:13:17 PM

Pojawia się więc pytanie do Mistrza Wszechmistrzów MaciejaK, czy on sam umi zejść do takiej wagi?


Wielokrotnie prosiłem, aby dokładnie czytać. I kicha znowu.
Pisałem w tym roku, że na którejś wystawie połączonej z wyścigami, poznałem Thomasa (omyłkowo nazwałem go wtedy Mathiasem), chyba z Karlsruhe,  prawie dwumetrowego wielkoluda, o potężnych udach, który miał pozioma podobnego
do NoComa (Kamila Maneckiego) i który ważył w okolicach 9 kg!!!
Wyścigi wygrywał.
Ubolewam, że wtedy aparatu foto nie miałem.
Ba! Ten przesympatyczny gość wyjawił mi, jak tę swoją carbonową ramę zrobił.
Dlatego też drewnianego pozioma Goldena kupiłem.
Planowaliśmy z "noisue" parę rzeczy w nim poprawić, zdjąć formę i ramy carbonowe budować.
Min. Techniką tego Thomasa. Wyszło, jak z wieloma polskimi przedsięwzięciami.
Czyli kicha. (i jak to od lat bywa, z mojej winy)

Z siodłami carbonowymi nie szaleję i Mki w wadze 600/650g. robię.
Kamil poniżej 500g schodził.
Anton też mi o podobnych wagach mówił.

Warto też pamiętać, że koło 20" mniej od 28" ważyć może (ten Thomas prawdziwe cuda miał)
czym większą długość łańcucha zniwelować powinno.

Poza tym, gdyby zapotrzebowanie na super lekkie poziomy BYŁO  KONKRETNE,
to ci co super lekkie ramy klasyków robią też byliby w stanie poziomy o wadze 10kg budować.

Maciej K

Dodam, że o wadze poziomów, itp w tym wątku (na str,1) 12 lipca w tym roku pisałem.

Chris

Ja kiedyś robiłem ranking zbicia wagi na mojej M5 ale jak podliczyłem koszty to uznałem, że to szaleństwo i zostałem przy osprzęcie R3000.
Chyba zrobię to drugi raz akurat w grudniu by było OK przeserwisować rower i przy okazji zważyć to i owo i rozważyć ponownie "środki zastępcze". Zbierając same śruby mocujące różne elementy można się nieźle zdziwić jak się je wrzuci wszystkie na wagę  :o

Kompletny frameset do Cruzbike V20 Gen 2 czyli rama, widelec, kierownica i siedzisko plus mocowania to waga 5,5 kg.

Resztę można dobrać z obecnych na rynku najlżejszych części do wyścigówek i wtedy można coś podziałać.

Tylko, że te wszystkie ramy karbonowe i aluminiowe się starzeją i po jakimś czasie jazda jest albo udręką z powodu różnych luzów albo strachem czy coś nam pod zadkiem nie strzeli  ;D

Jeżeli zaś dysponujemy odpowiednim budżetem i chcemy bez względu na wszystko dowalić wszystkim na drodze to jak najbardziej można się w to bawić.  8)
"Nie da, to się wejść krokiem defiladowym po schodach"

Maciej K

#19
Ponieważ temat  jest interesujący więc dodam, że poruszony w tym wątku problem "nadwagi" poziomów,
NIE  JEST nowy i  już w początkach lat osiemdziesiątych klasycznych wyścigówek tyczył.

Robiąc zakupy części rowerowych na bazarze przy ul Strykowskiej,(w Łodzi) prawdziwe "szaleństwo odchudzeniowe" oglądałem.
( "Emerytowani" kolarze najróżniejsze rowerowe klamoty "z odzysku" wyprzedawali i sporo gadali)
Zabawne i jednocześnie przerażające w tej "odchudzeniowej histerii"  było to,
że większość tych "kolarskich emerytów" własne przekarmienie
czyli NADWAGĘ!!! prezentowała.

Ci upasieni i uwieprzeni ludzie, aby całość jadącego zestawu (rower/kolarz) odchudzić,
z uporem godnym lepszej sprawy  w rowerach swoich dziury i dziurki wszędzie, gdzie się dało WIERCILI.
Obowiązkowo tarcze czy fajki (korby też chyba widziałem)
Kilku nawet ogniwa łańcuchów nawierciło.  O alu czy tytanowych śrubach nie wspominając.
Cieszyli się jak dzieci i  ZDOBYCIEM  KILKU kolejnych GRAMÓW szpanowali.

W latach poziomego szaleństwa w Kaliszu też odchudzeniowe trendy panowały.
Choć kilku uczciwych się zdarzyło, którzy potrafili powiedzieć, że; "Jestem duży, gruby czy ciężki
i  mocnej ramy oraz solidnych kół potrzebuję."
Większość jednak zachowywała się tak, jakby w domach czarodziejskie lustra miała,
które mówiły im,  że MOTYLKAMI są lub że wagę KOLIBERKÓW mają.
A ich słabsze wyniki w jazdach, to zbyt ciężkich rowerów wina.
Jak wiemy, w kraju nad Wisłą tradycją odwieczną jest, że za wszelkie niepowodzenia rodaków
ZAWSZE jacyś  INNI  odpowiadają. A w tym konkretnym przypadku winne rowery były.
I jak widać trwa to do dziś.

Ostatnim UCZCIWYM, co to do swej nadwagi publicznie się przyznał, jest znany nam Mariusz Sz.
(Z modyfikacji Speedlinera...)
Ale jak wiemy urokom swego czarodziejskiego lustra uległ i w swą "motylkowość" UWIERZYŁ.
Lekkie i delikatne koła do pozioma zamontował i rozwalił.

A przecież gdyby z roweru (czy to piona czy pozioma) nadwagę kolarza czyli  10 czy15 kg
odjąć, to z takiego roweru nic by nie  zostało.

Uważam  więc - najpewniej niesłusznie - że zamiast nad rowerem się pastwić,
kasę w niego pakować i  maszynę  odchudzać,
to DUŻO  TANIEJ  doprowadzenie własnej wagi DO  WŁAŚCIWEJ wyjdzie.
I będzie to zdrowsze,
Czego wszystkim "dobrze odżywionym" i  Przekarmionym Braciom Poziomym życzę.M.K.

p.s. Jeśli mój komentarz uczucia patriotyczne, kogoś z Braci Poziomej uraził, to z góry przepraszam.
Wczoraj zważyłem.
Rama, stery, widelec, kierownica, support i korby z pedałami (tanimi) 6,84 kg dały.
Niestety na wzrost do 170.

Mariusz.Sz

#20
Cytat: Maciej K w Listopad 15, 2025, 10:55:04 AM
Ostatnim UCZCIWYM, co to do swej nadwagi publicznie się przyznał, jest znany nam Mariusz Sz.
(Z modyfikacji Speedlinera...)
Ale jak wiemy urokom swego czarodziejskiego lustra uległ i w swą "motylkowość" UWIERZYŁ.
Lekkie i delikatne koła do pozioma zamontował i rozwalił.

Dawnośmy się nie widzieli, Macieju. Na forum też nie zaglądałem ostatnio, a tu taka niespodzianka - nadal mnie wspominasz, z czego jest mi niezmiernie miło.
Tak dupę mam upasioną i z tegoż powodu nigdy w urywaniu gramów z rowerów nie widziałem sensu. Ale pracuję nad tym. Przez ostatni rok zrzuciłem 15 kg i do lata zamierzam stracić kolejne 10.

Co do motylkowości tych kółek, to nie przesadzaj. Są to koła górskie, do wyścigów XC, czyli "poprzez wieś". Jeżdżę na nich do dziś i po za tą jedną dziurą, w którą wpadłem, rozcinając oponę i wgniatając obręcz żadnych więcej przygód nie doświadczyły. Pewnie koła z większą liczbą szprych czy sztywniejszą obręczą zniosły by ten wypadek z mniejszym uszczerbkiem i łatwiej byłoby je naprawić, ale traktuję to zdarzenie, jako efekt wyjątkowego pecha, zaniedbania zarządców drogi, mojej ślepoty czy wreszcie Twojego proroczego krakania. Kółkom nic nie jest i liczę, że nawiną jeszcze dziesiątki tysięcy kilometrów.

Cytat: Maciej K w Listopad 15, 2025, 10:55:04 AM
A przecież gdyby z roweru (czy to piona czy pozioma) nadwagę kolarza czyli  10 czy15 kg
odjąć, to z takiego roweru nic by nie  zostało.
PEŁNA ZGODA!
Łatwiej i taniej 10 kg zrzucić z brzusznego tłuszczyku, niż 10 deko z roweru.
Tytanowe śrubki czy nawiercanie części dają mniej, niż porządna kupa przed jazdą.

A co do tytularnego pytania - rower poziomy to dłuższa rama między punktami podparcia, czyli osiami kół. To wymaga większej sztywności, a więc więcej materiału. Rama klasyczna, tzw. diamentowa jest też nie tylko krótsza, ale zbudowana z trójkątów - kształtu zapewniającego konstrukcji nośnej maksymalną sztywność, stąd same rury można cieniować i zbijać kolejną wagę. Większość poziomek ma konstrukcję z pojedynczej rury, co wymusza komprmis - grubsze przekroje dla zachowania wymaganej nośności.
Czy da się zrobić lżejszy rower poziomy - oczywiście. Przede wszystkim przez rozejście się ramy w przestrzeni (większe przekroje, cieńsze ścianki) czy wręcz konstrukcje samonośnych karoserii, co konstruktorzy velomobili już uskuteczniają.
Inna kwestia, to technologia. Poziomy powstają zwykle w pojedynczych sztukach. Nikt nie robi do nich ogromnych metalowych form, mało kto może pozwolić sobie na stosowanie laminowania próżniowego z prepregów (tkanin węglowych nasączonych żywicą), ogromnych autoklawów do ich utwardzania. Nikt nie może pozwolić sobie na budowę dziesiątek prototypów, by zoptymalizować dokładny układ włókien w laminacie, by nigdzie nie było ani grama zbędnego materiału. W rowerach pionowych, które produkuje się w milionach, to wszystko jest opłacalne i wielu producentów to robi. Karbonowa rama szosowa waży dziś niemal zawsze poniżej 900 g, a super lekkie poniżej 700 g. Nie jeden poziomy fotel waży więcej.

Mamy więc przeciętną wagę nieobudowanego pozioma w rejonie kilkunastu kg, gdy przeciętna szosa waży 8-9 kg. Super wylajtowane poziomy oczywiście też są. Ta piękna Zockra waży podobno poniżej 7 kg:


...tylko wylajtowana szosa waży mniej niż 4. Nie wstawiam zdjęć, by nie urazić wrażliwych oczu Prawdziwych Poziomowców. Zainteresowanych odsyłam do relacji z brytyjskiego wyścigu The National Hill Climb Championships, gdzie takich maszyn startowało mnóstwo.


Jacekddd

Czyli tak:
- zgodziliście się obaj Panowie, że waga roweru nie ma aż tak wielkiego znaczenia,
- podaliście przykłady lekkich rowerów choć to podobno nie ważne,
- temat zszedł na podjazdy gdzie rower zwykły ma potencjalnie pewną przewagę.

Cała ta narracja jest tak mocno nacechowana echem uci, że nie mogę tego nie dostrzec.
Jak to ?
Ano tak. Jak rower ograniczymy konstrukcyjnie, wypchniemy z terenów gdzie przydało by
się żeby był szybszy w tereny gdzie nie ma sensu, żeby z góry jeszcze szybciej jechał
to wyjdzie, że:

nic nie trzeba zmieniać.

Dlatego większość sensownych wyścigów ma sporo podjazdów, dlaczego wszystkie lokalne
ustawki szosowe nie ominą wszelkich górek w okolicy szukając ich na siłę.
Tylko po to żeby było tak dokładnie jak jest.

Precz z tym - okażcie choć Wy rozsądek.
Rower ma być szybki bo tylko zdolny do szybkości rower jest wydajny.
Żeby był szybki człowiek nie może jechać wyprostowany.
Kiedy człowiek leży dalej jest aerodynamicznie kiepskim kształtem i musi być obudowany.
Kiedy się go obuduje a jeszcze nie uda się dopracować skutecznego startu i lądowania to potrzebuje niestety trzeciego koła.
To wszystko nie ma prawa wyjść ciężkie bo każdy kilogram spowalnia i niszczy punkt pierwszy.

Ja tu nie wypisuje jakiś dogmatów tylko próbuję się kierować zdrowym rozsądkiem.
Poza tym to forum poziome.

Quest XS 21kkm; 11 Podróży 6379Km; Bieganie;
http://www.sports-tracker.com/view_profile/jacekddd

Mariusz.Sz

Jacku, wątek dotyczy masy pojazdu, a nie innych różnic.

Co do ograniczeń UCI, to zwróć uwagę, że większość pionowych rowerów wymagań tych nie spełnia. Ani rowery trekkingowe, ani miejskie czy nawet triathlonowe. Nie wiem więc w jakim celu tu UCI przywołałeś.

W kwestii UCI i masy maszyny, to rowery na wyścigi mają ograniczenie również w tej kwestii - nie mogą być lżejsze niż 6,8 kg. W wielu przypadkach specjalnie się je dociąża. W poziomach i bez formalnych ograniczeń taka masa jest trudna do osiągnięcia.

Że niby bez sensu ścigać się w górach? Bo nie rozumiem Twej myśli..

Masa bez znaczenia? Zgodziliśmy się?
Masa znaczy mniej, niż aerodynamika w kwestii prędkości. Dla rekordów to ważne.
W wyścigach liczy się jednak nie tylko maksymalna prędkość, ale i dynamika. Mniejsza masa, to mniejsza inercja - później hamujemy przed zakrętem i w krótszym czasie odzyskujemy prędkość za nim. Większe przyspieszenie, to możliwość ataków, ucieczek - wszystkiego tego, co sprawia, że wyścigi są ciekawe i emocjonujące. Aby wyścigi pozostały interesujące, coraz to nowe reguły UCI wprowadza- ostatnio głównie po to, by prędkości ograniczyć (zaproponowano np. szersze kierownice czy niższe przełożenia).


Jacekddd

Napisałem, że masa ma znaczenie.
Kiedy w rowerze wyeliminujesz inne ograniczenia to masa zaczyna być najważniejsza.
Znowu masę rzeczy z uci przywołujesz.
Ścigać się jako koncepcja testowa roweru ma wielki sens.
Ścigać się w górach inaczej przy znacznych przewyższeniach ma sens do sprawdzenia tylko
dwóch cech roweru masy i sztywności. Do niczego poza tym.
Tworzyć rower i ścigać się nim po to żeby był bardzo dobry dla młodych świetnie wytrenowanych osób to jest bez sensu. Potem na takich konstrukcjach ludzie się męczą latami całkiem niepotrzebnie. Np. ja 37 lat, można nawet osiągnąć taką adaptację, że cały dzień i nie boli ale po co ?
Ścigać się na trasie interwałowej też ma wąski sens i znowu jest to sztywność i masa czyli też jak w górach.

Wszystko to co napisałeś widzę jak odbicie mojego własnego podejścia do tematu sprzed paru lat.
W sumie co komu zależy czym i kto jeździ, powinno być mi obojętne.
Kto i co konstrukcyjnie popiera też.

To po co to wszystko pisać... ?

Bo jeśli nie uruchomimy tego całkiem praktycznego podejścia do roweru to on pozostanie taki jaki jest bo inny nie ma sensu. Czyli wzorując się na precedensie będącym wąską wyselekcjonowaną archaiczną konstrukcją i powtarzając go można bez końca udowadniać to samo.
Bo oczekiwanie nowego wyniku przy braku zmian w eksperymencie jest głupotą.
Dlatego, że ktoś wszystkich okłamuje, manipuluje, przyjmuje fałszywe założenia a my potem używamy wyników takiego sfałszowanego eksperymentu jako jakiegoś punktu odniesienia.

Masz organizowany otwarty bieg corocznie Hamburg Berlin w ruchu. Startuje kto chce na czym chce. Są tam i górki. Wszyscy z czołówki wykręcają duże średnie moce. Gość na rowerze TT przyjechał ze średnią >40km/h a to jest >250km. Wielki respekt dla człowieka i tylko dla człowieka. Gdyby wziął cokolwiek sprzętowo w kierunku tego co napisałem to by miało sens.

Kojarzę parę imprez otwartych na torach wyścigowych (takie tory o dobrym rozwinięciu w pionie) i jakieś filmy z tego.

To tylko dwa przykłady tak od razu z pamięci. Sensowne przykłady nietendencyjnych tras i otwartej formuły. To imho można uczciwie podać jako przykład w dyskusji nad szybkim i wydajnym rowerem czyli czymś co jest sens rozważać. Tam masa ma ogromne znaczenie. Nie tak wielkie jak różnica w wydajności pomiędzy otwartym rowerem pion/poziom ale ma. Natomiast jeśli ustawić trasę tak tendencyjnie żeby wyszły tylko zalety jednej konstrukcji i tylko wady drugiej i potem używać kwestii związanych z tą pierwszą w argumentacji to zwykła manipulacja.

Quest XS 21kkm; 11 Podróży 6379Km; Bieganie;
http://www.sports-tracker.com/view_profile/jacekddd

Mariusz.Sz

Jacku, piszesz tak, jakby wydajność roweru była jego najważniejszą cechą. Rowery są dla wszystkich i każdy może oczekiwać od swojej wymarzonej maszyny czego innego. Jedni chcą szybko i wygodnie pokonywać długie dystanse - pewnie VM będzie dla nich najodpowiedniejszy. Inni chcą się ścigać w formule znanej wszystkim od ponad wieku, więc muszą mieć rower wpisujący się w zasady panujące w danej dyscyplinie. Jeszcze kto inny szuka wrażeń, które może dać rower żwawy i responsywny - niekoniecznie najszybszy czy najwygodniejszy.

CytatŚcigać się w górach inaczej przy znacznych przewyższeniach ma sens do sprawdzenia tylko
dwóch cech roweru masy i sztywności. Do niczego poza tym.
Tworzyć rower i ścigać się nim po to żeby był bardzo dobry dla młodych świetnie wytrenowanych osób to jest bez sensu.
Wyścigi, jakie by nie były, to forma rywalizacji w ramach określonych reguł - nazywa się to sport. Nie jest to pokaz zbrojeń technologicznych czy rozgrywka o wyższości takiego czy innego siedzenia na maszynie. "Otwarta formuła" czyli wolna amerykanka nigdy prawdziwym sportem nie będzie. Nie może być. Czy boks miałby sens bez kategorii wagowych? Czy nie łatwiej byłoby pchać kulą o mniejszej masie czy bardziej aerodynamicznym kształcie? A może skoczkowie narciarscy zamiast desek na stopach i opuszczonych w kroku portek powinni lotni używać? Sport to reguły i tylko w ramach tych reguł zawody mogą być rozgrywane. Nie ma zainteresowania, by na olimpiadzie czy jakiejkolwiek innej dużej imprezie były wyścigi poziomek czy velomobili - ale gdyby było, to one też musiałyby się rozgrywać według jakiegoś regulaminu.

CytatCzyli wzorując się na precedensie będącym wąską wyselekcjonowaną archaiczną konstrukcją i powtarzając go można bez końca udowadniać to samo.

Jacku, rower poziomy nie jest konstrukcją znacząco młodszą od piona. Oba rozwiązania powstały w latach '80 i '90 XIX wieku. To, że zostały wyeliminowane z rywalizacji w jednej dyscyplinie, nikomu nie zabroniło takich rowerów budować, rozwijać i używać. Nie zyskały jednak równie dużej popularności wśród nieścigającej się przeważającej większości rowerzystów. To nie pionowy spisek, tylko wolny rynek. Rower pionowy po prostu się sprawdza w szerokich zastosowaniach mimo swoich wad. Rower poziomy ma przewagę aerodynamiczną, często także ergonomiczną, ale też liczne wady (większa masa, brak możliwości balansowania, amortyzowania przeszkód nogami czy nawet ich przeskakiwania) czy trudności technologiczne (mniejsza sztywność, większy koszt budowy).

Co ma sens, a co nie, to też kwestia dyskusyjna. Gdyby wspomniany zawodnik nie widział sensu w wybraniu roweru czasowego, to wybrałby inny.

Obaj odbiegliśmy jednak od tematu, czyli masy rowerów. Zamknijmy więc ten poboczny wątek konkluzją, że się pięknie nie zgadzamy. Pozdrawaim!


Maciej K

#25
Jacku... Mistrzem w prowokowaniu dyskusji durnych jesteś. Szacun.
Otwarte pozostają pytania.
Czy Ty wymyślasz to wszystko sam, czy pomaga Ci AI?
Czy też te prowokacje z niezrozumienia czytanych tekstów wynikają?
Co nieraz Tobie wytykałem.
Ale O.K. Dzięki Tobie Forum jakoś żyje.

Jacku...
Przecież to jest jasne, jak.................Oblicze naszego Najukochańszego  Prezesa,
że KAŻDY  pojazd NAPĘDZANY Siłą Ludzkich mięśni powinien być jak najlżejszy,
albowiem siły człowieka dość ograniczone są.
I nie ważne czy to hulajnoga, rower pionowy,  poziomy czy taczka czy drezyna.
Czy też VM.
Uważam jednak, że nie należy w tym temacie przesadzać i w jakieś histeryczne działania popadać.
Owszem wyścigi czy bicie rekordów absurdalnej lekkości wymagają,
albowiem jak Mariusz napisał, podczas wyścigu trzeba hamować i zaraz np. przyspieszać.
Albo (Jezu!!!!) pod góry różne się wspinać.
I tu waga to podstawa.
Nie ma więc NAJMNIEJSZEGO sensu tematu tego rozwijać i w histerię lekkościową popadać.

Być może nieuważnie czytam, ale nie wyczytałem, aby KTOKOLWIEK z tego Forum,
w wyścigach startował lub do nich się sposobił.
Turystyka i codzienne deptanie dominują.
I tu z tą lekkościową histerią nie zgadzam się.
No chyba, że ktoś;
1. Nadmierną nerwowością obdarzony jest lub hormony go gonią i zawsze i wszędzie się SPIESZY.
2. Na częste biegunki cierpi, więc od kibla do kibla pędząc, lekki i aktywnie  przyspieszający pojazd
mieć musi.
3. Właściciel posiada małego lub mało sprawnego penisa, więc często aby "męskości" swej dowieść,
czy to mocniejszy silnik w aucie czy lżejszy rower mając, zawsze i wszędzie szybszy od innych  być musi.
Mnie wychodzi z tego że my, potrójni ojcowie, ze zdrowymi jelitami i spokojnymi raczej charakterami
śpieszyć się NIE  MUSIMY
Chris1990 śpieszył się i Milana poharatał.

Przyznasz też, że to dość śmieszne jest, gdy taki na maxa odchudzony pojazd codziennego użytku (np. VM)
pod stałą kontrolą właściciela być musi, aby ktoś nie oparł się o niego,
czy też w NIEWŁAŚCIWY sposób pojazdu nie dotknął.
(Sam mnie POUCZYŁEŚ , że maski Twego pojazdu zbyt namiętnie macać nie należy. O czym wiedziałem).

To pokazuje, że zbytnio odchudzony np. VM bardzo, bardzo WŁAŚCICIELA ZNIEWALA.
Wciąż musi go pilnować, aby jakieś niewyrośnięte, a ciekawskie bydle (np. dziecko) nie klepnęło
lub niechcący nie oparło się  o niego.
Co dzień jeżdżąc, od czasu do czasu takich dziwnych sytuacji (np. gdy zakupy robię) doświadczam.
Na szczęście moje pojazdy dość odporne są.

Żenującym problemem w tym obłąkańczym dążeniu do lekkości są idiotyczne sytuacje, w których uwieprzony
(czyli z dużą nadwagą) człowiek O  GRAMY swego pojazdu WALCZY,
a swoich 10, 15 czy 20 tu kilogramów  nadwagi NIE WIDZI.
(o czym przedwczoraj napisałem i co Mariusz docenił także)
Czyli jak w tym powiedzeniu o źdźble w oku bliźniego.

Pisałem już o tym, ale przypomnę.
Lekkie pojazdy mają zalety (są dość znane), ale i wady niestety.
Otwarte łatwo uszkodzić, a zamknięte (czyli Velo) poza łatwością uszkodzenia, to jeszcze wiatr  jakby łatwiej
zdmuchuje. (doświadczyłem także)
Czyli? Nie przesadzajmy.

p.s. Załączone wczoraj przez Mariusza zdjęcie przecudny rower przedstawia.
Właśnie w tym kierunku tego jego nieszczęsnego Czyngis Chana chciałem zmienić.
Ale jak wiemy, Mariusz swoją wiedzą i doświadczeniem w tym temacie,
moje chęci na łopatki rozłożył.


Jacekddd

#26
Macieju

Twój post poprawia humor. Uśmiałem się już przed pkt 3 a po nim to już całkiem.

Wąskie gardła:
- mieszkamy na 4 piętrze i nie ma windy, nieważne jaki ten rower byle dało się go wnieść,
- wybieram się na wycieczkę do samolotu wchodzi tylko składak,
- chce jeździć po trudnym terenie, musi być full,
- chcę wozić duży bagaż, musi być cargobike,
- wybieram trasę po górkach, potrzebny sztywny lekki rower,
- start zawodów, organizator narzuca ograniczenia techniczne.

Wydaje mi się, że można by się zgodzić, że w takich szczególnych przypadkach jest zrozumiały dobór określonego mocno specyficznego roweru. Niemniej jest to tendencyjny dobór roweru.

To teraz o braku tendencyjnego podejścia do roweru.
Po pierwsze analizując wpływ masy roweru nie zakładam wąskich gardeł.
Po drugie chciałbym żeby był wydajny.
Im wolniej się poruszamy tym rower staje się bardziej wydajny więc tu trzeba coś uściślić.
Chodzi o jak największą prędkość uzyskaną przy dowolnej mocy. Czyli krzywa moc vs prędkość powinna być płaska.

Ja rozumiem, że można przyjąć jakieś założenie np. 80 Wat (to jest bardzo lekko).
Wtedy zrobi się ciekawie bo taka mała moc już przyjmuje możliwość żeby rower nie był obudowany. Otóż przy tych mocach zysk z obudowy vs strata z masy zaczynają się wzajemnie nakładać. Nie można tego nazwać wąskim gardłem. Nie ma ktoś zdrowia ani ochoty, rzecz normalna.

W Queście masa jest ważniejsza od aero aż do 59km/h bo dopiero wtedy się zrównują opory toczenia i aerodynamiczne i wynoszą odpowiednio po ok 127Wat.
Natomiast w otwartym rowerze poziomym masa niewiele wnosi Marek i Piotr mieli na swoich rowerach dopiero przy ok 20km/h podobne opory roll/aero.

Jeśli się ktoś odnosi do konstrukcji, która powstała poprzez wąskie gardło i ono działa to faktycznie wszystko jest ok.
Natomiast rozciąganie wniosków dotyczących rozwiązań z tych "wąskich gardeł" na ogólne zasady i mówienie jaki ma być rower to są bzdury.
Trudno natomiast mocować się z ceną jak nam się jakiś piękny sprzęt podoba a budżet nie chce puścić. Niby to też sztuczne ograniczenie ale trudno je nazwać wąskim gardłem. Np dlaczego ten świetny rower, który mi się tak podoba kosztuje aż 8tys euro ? Co tam masa, co tam inne parametry, cena mnie boli.

PS. Mariuszu.
Czy ty masz aktualnie rower poziomy, który jest sprawny, jeździ, ma dobrą geometrię i nic się z nim nie dzieje tak żebyś mógł swobodnie i regularnie z niego korzystać ? Po tych eksperymentach z oporami nie jestem pewien jak to u Ciebie z tym jest i dlatego się upewniam.

Quest XS 21kkm; 11 Podróży 6379Km; Bieganie;
http://www.sports-tracker.com/view_profile/jacekddd

Maciej K

Cytat: Jacekddd w Listopad 19, 2025, 04:53:35 PM
Macieju

Twój post poprawia humor. Uśmiałem się już przed pkt 3 a po nim to już całkiem.



Nie zamierzałem nikogo tymi tekstami rozbawiać, albowiem problemy w punktach 1,2,3 poruszone,
niezwykle upierdliwe są i poważnego traktowania wymagają.
Ale skoro tak wyszło, to jest mi przykro i na klatę to biorę.

Ponieważ wątek ten zbyt wysokiej ciężkości poziomów tyczy, więc powyższe rozważania o wąskich gardłach,
praktycznych podejściach, czy otwartych formułach
do wątku "Poziom v/s szosa" przenieść proponuję.