Budowa roweru poziomego w Polsce i poza nią

Zaczęty przez storm, Październik 31, 2010, 12:01:18 AM

Poprzedni wątek - Następny wątek

storm

Proponuję temat, w którym będziemy pisali o trudnościach i ułatwieniach, jakie nas spotykały i spotykają podczas budowania rowerów poziomych w naszym kochanym kraju i poza nim.

@Cruzbike i @Yin napisał o problemie związanym z budową, więc opowiem jak było i jest z moim budowanym właśnie LWB.

Jeśli chodzi o zbudowanie roweru poziomego... Dla mnie to byla łatwizna w pewnym sensie, bo...
1. Rozrysowałem co chcę mieć wstępnie w QCADzie.
2. Poszedłem po stare części ze starego bajka, czyli widelec i kawałek ramy z tylnym trójkątem - co mozna zastąpić w sumie wyprawą na zuom.
3. Wybrałem się do Konsorcjum Stali w Ursusie gdzie kupiłem 1m 40x40 profil stalowy.
4. Umówiłem się z Sąsiadem (mieć dobrego Sąsiada :D ) na spawanie.
5. Poszedłem, pospawaliśmy, poobrabialiśmy.
6. Pojechałem, kupiłem farbę w spray'u, kolor wiadomo, złoty oczywiście ;)
7. Pomalowałem.
8. Złożyłem rower i okazało się, że support za blisko.
9. Sąsiad, pocieliśmy, pospawaliśmy...
10. Wiercenie pod support...

Podsumowując... trudno nie jest. Ale trzeba mieć w przypadku budowy roweru ze stali wszystko przemyślane, czyli co, skąd, za ile, gdzie. Ja mam akurat łatwiej o tyle, że mam garaż przy domu, mam teren jako taki, mam Sąsiadów uczynnych i jeszcze zuom gdzies podobno jest :)
Oczywiście trzeba pojeździć za elementami, inaczej się nie da. A jeszcze gorzej - trzeba powymyslać pewne metody łączenia elementów w całość. Długa kierownica, inaczej zamocowany support, inne światła, rolki pod łańcuch, inny napęd, inne prowadzenie linek, długie linki.....
Stąd i niechęć ludzi - bo wszystko inne. A wiemy, że im wiekszy skok w technice, tym większe protesty ludzi... dlatego producenci poziomek oferują głównie poziomki w wersji wysokiej, niż niskiej, co by ten cżłowiek przyzwyczajony do wpatrywania się w przednie koło, nie poczuł się nagle zbyt nisko ;)

Danielasty

mnie właśnie ta trudność kręci, czym trudniej ( są pewne granice ) tym łatwiej, dla mnie priorytetem będzie złożenie trajka właśnie dośc trudnego by usłyszeć od ludzi "Też bym zrobił, ale nie chce mi się bawić" Plany u mnie się co chwile zmieniają.
Początkowo miał być zwykły Thunderbolt bez amortyzacji
następnie ktoś tu mnie namówił na amortyzacje i wykonałem rysunek na wahacz z makrokesza
Następnie znalazłem zdjęcie prostego zawieszenia na bazie amorka kawałka rury na zawiasie i główki ramy przyspawanej do rury wahacza
Aktualnie pracuje nad zawieszeniem dwu-wahaczowym tak jak w samochodach.
Pomysłów jest dużo. Ja z budową się nie spieszę. Wolę zaprojektować raz a dobrze by później nie dorabiać lub co gorsza robić następnego rowerka

pajak_gdynia

Papier jest cierpliwy, przyjmuje wszystko :(
Brak sąsiada ze spawarką (i umiejętnością korzystania z niej) jest chyba największym problemem :(
Oddawałem do znajomego blacharza własny patent na wolnobiegi napędowe do tandemu: niestety porażka (chyba zbyt mało "delikatna" spawarka). Wszystkie "porządne" zakłady niestety odmawiają przyjęcia "tak małego zamówienia" (bo są zawalone robotą)

Danielasty

Ja tutaj w przypadku spawarki jestem na poziomie neutralnym, Mojego kuzyna wujek jest spawaczem i ma spawarkę, ale 37km od miasta na wsi, troche problem to przewieźć by pospawać, ale zrobi praktycznie za darmo, więc się nie przejmuje zbytnio, a że rama będzie ze stali to stanowi to mniejszy problem

cyqlop

ja na całe szczęście nie mam problemów ze spawaniem bo samo sobie (tig) spawam
głównym problemem są rurki bezszwowe bo muszę na drugi koniec Krakowa jechać by je zakupić i je czymś przewieźć
co w moim przypadku jest utrudnione brak prawka i odpowiedniego bagażnika na samochód ojca :)
brat mimo że posiada hak to jakoś nie kwapi się do ciągnięcia przyczepki.
Moja mała firemka
https://cnc-warsztat.pl (frezuje aluminium, drewno, tworzywa sztuczne)  ZAPRASZAM, DOBRE CENY

Druga strona
https://sites.google.com/site/cyqlopproject

cruzbike

U mnie może niema zbyt wiele problemów , no ale wiele z nich ujawnia się podczas skręcania takiego rowera, albo spawania, jak kto woli :) często wychodzą błache błędy, takie o które się nie baliśmy lub nie braliśmy ich pod uwagę ( chociaż teraz jak by mniej ). Jak robiłem cruzbika  też powyskakiwało kilka błedów których nie brałem pod uwagę.
Ale im bardziej jest się doświadczonym w te klocki tym lepsza zabawa, w końcu, człowiek uczy się na błędach  :D.
GG: 13949582

gemsi

#6
Na chwilę obecną faktycznie dostepnosc rowerów poziomych i swiadomosc na ich temat jest niska, jedno wynika z drugiego i na odwrot, ale jak juz ktos wpadnie w nasze (forumowe) sidła to na 90% jest szansa ze zrobi pozioma, faktycznie wychodzi tak ze konstrukcja amatorska jest duzo prostsza i tansza niz konstrukcja sklepowa. Jesli ktos ma dostep do jakiegolwiek warsztatu, troche umiejetnosci manualnych to w zasadzie pozostaje tylko kwestia czasu dorobienie sie fajnego roweru,

Dostepnosc do czesci w zasadzie jest bardzo dobra bo :

mufa, główka ramy, haki, to wszystko mozna w tani sposob pozyskac z rowerów pionowych, ktore jak juz kilka razy sprawdzalem, łatwo dostać na allegro w cennie bardzo przyzwoitej, ramy stalowe w granicach 20 PLN, aluminiowe od 50 w zwyz,
Dostepnosc czesci typowo poziomych tez nie jest jakas tragiczna, na obecna chwile nietypowe elementy jak fotel, kierownica, czy nawet gotowy bom, mozna po prostu kupic i wydaje mi sie ze ta sytuacja bedzie sie polepszala.


Stalową rame robi sie szybko, wystarczy poczytac forum, troche o rurkach i nawet nie wspomagajac sie zadnymi programami do przeliczania wytrzymalosci przygotowac elementy i pospawac u znajomego spawacza, czy tez u spawacza profesjonalnego,

Dobry jig i zaden element nie ma prawa sie przesunac podczas spawania,

Ale rama to nie tylko spawanie, przygotowane elementy mozna posklejac, mozna rame wykonywac z kompozytu ( tak, to moja ulubiona technologia ), mozna spokojnie zrobic rame ze sklejki, tez da rade. Kwestia chciejstwa.


I teraz najwazniejsze, najdroższy w budowaniu roweru jest CZAS !, nie jest to moze jakies odkrywcze, ale patrzac z perspektywy czasu i życia, to tak mi wychodzi. I teraz wujek dobra rada , radzi : młodzieży! jak macie czas, wolny czas, to pamietajcie ze macie bardzo dobry kapital, a z kapitalem jest tak ze wystarczy go tylko dobrze zainwestowac ;)

Podsumowując : uważam że budowanie roweru poziomego w Polsce jak i poza nią, jest w miare łatwa i bezproblemowa, w krajach bylego ZSRR moze byc gorzej, uważam że mamy całkiem dobrze, a jak ktos nie chce budować to może kupić, i tu tez nie ma problemu, w kraju mozna spokojnie to kupic, moze nie kupi sie tego w kazdym rowerowym, no moze nawet tylko w kilku i to jest niedogodnosc, ale kupic sie da.


[edit]  przeczytalem to co powyzej i sie przerazilem stylem, zastanawiam sie czy az tak mi brakuje Macieja ze zaczynam pisac w ten sposob? postaram sie poprawic ;)



storm

@Gemsi - czasami trzeba napisac więcej niż mniej, nie masz się co przejmować ;) Wiadomo, że im więcej się buduje, tym więcej rzeczy się wie, i jest się czym dzielić.

Stworzenie mojego czwartego roweru poziomego, zajęło mi... policzmy:
- 1 dzień - jechałem i kupowałem stal w KS. (2h) + projektowanie (3h)
- 2 dzień - spawałem (spawano mi, ja sam nie mam MIGa) (3h z przygotowaniem elementów i wymierzeniem)
- 3 dzień - wstępne złożenie i rozebranie rowerka (problem z supportem, zła miara x-seam) (2h)
- 4 dzień - ponowne spawanie i cięcie (2h)
- 5 dzień - zabawy z supportem, tępymi wiertłami, fotelik (2h)
- 6 dzień - kończenie i składanie wszystkiego w całość (4h) + objeżdżanie (1h)

Razem: 19h.
Gdybym miał wszystko na miejscu (MIG, warsztat porządny), zajęłoby mi to z kilka godzin pewnie mniej.

Inwestycje w PLN: (pomijając to co miałem już wcześniej)
- profil stalowy kwadrat 40x2mm = 10 PLN
- wiertła 4+6+8mm do metalu = 15 PLN
- 2x kątowniki stalowe pod support ~6 PLN(?)
- 1 rurka hydrauliczna do przedłużenia kierownicy ~3 PLN(?)
Razem: 34 PLN.

Projekt powstał w darmowym QCADzie na Linuksie.
Czas - spawanie odbywało się w soboty, składanie i montowanie popołudniami, a projektowanie wieczorami. A więc wykrojenie tych kilkunastu godzin w ciągu tygodnia (bo tyle w sumie to trwało) nie jest trudne.
Da się? Moim zdaniem - DA! :)