Maraton rekreacyjno-sportowy KASZEBERUNDA

Zaczęty przez toudi333, Kwiecień 05, 2013, 08:30:03 PM

Poprzedni wątek - Następny wątek

storm

@Forrest - nie chcę Cię martwić, ale dzisiaj-jutro to ostatni dzień na takie dystanse >100km. Potem to już tylko odświeżająco-rozjazdowo.

Notabene - od poniedziałku woże ze sobą... cegły. 2 sztuki, ważące standardowo chyba po 3.8kg każda. Robią wrażenie jeszcze na mnie, ale już zastanawiam się gdzie i skąd wziąć kolejne dwie ;)

A tak w ogóle - czekam właśnie aż zacznie i przestanie lać bo ma padać - a potem wybieram się do Ustki. 230km około. A powrót to albo jutro jakoś do 3m i pekapem, albo od razu ze Słupska z przesiadką w 3m właśnie.

forrest

Chcesz z Bydgoszczy do Ustki zawieźć na rowerze 4 cegły? :D
Dla upewnienia się, jeszcze raz się dopytam: widzimy się w Kościerzynie w piątek, a Franc i Pająk dołączają w sobotę, tak? O której godzinie będziecie?

storm

@Forrest - az lub tylko 2... i nie idzie mi to najlepiej. Jestem wlasnie za Kamieniem Krajenskim i klne gorki bo daly mi sie w kosc. I to takie gorki jak ta w Chelmnie.

Jesli chodzi o dojazd - ja chce dojechac w czwartek z Tczewa co da mi ostateczne przygotowanie. 60km na jako takim turystycznym obciazeniu z predkoscia turysty. A o ktorej bede to jeszcze nie wiem. Pewnie jakos pod wieczor.


forrest

Właśnie się zastanawiam, co wysłałem kobiecie w rezerwacji noclegu. Jeżeli umawialiśmy się wtedy na czwatrek, to jej tak napisałem ...tylko nie jestem pewien. To jak Ty przyjeżdżasz w czwartek, to ja też.
W razie czego jutro jeszcze raz wyślę inf., że dwie osoby przyjadą w czwartek.

Przecież w nocy krajobrazów nie widać... O której będziesz nad morzem? Jedziesz DW212 po trasie KR? Zbudujesz w Ustce pomnik z dwóch cegieł? :)

storm

#139
@Forrest - niestety nie dojade do Ustki... :((( Moje lenistwo zemscilo sie na mnie. Zaryzykowalem i pojechalem na uszkodzonym Kojaku z przodu. No i jak mnie wyprzedzal jakis wiesniak za Chojnica swoim super golfem to uciekajac na bok wlecialem na jakas wyrwe i przebilem i detke i opone. Gorzej nawet  o opona jest rozcieta gorzej niz ta tylna co ja uszkodzilem tydzien temu.
Takze obecie siedze na Orlenie w Bytowie i zbieram sily na jazde do Koscierzyny skad pewnie pkpem wroce jakos do Bydg. Ryzykowac i jechac na tej oponie dalej nie ma sensu... Nie chce wracac piechta prowadzac rower.

I jeszcze jedna rzecz. Tak sie sklada ze przejezdzalem opodal Charzykowa po trasie Kaszebe. Radze Wam potrenowac gorki bo tam za hotelem jest kilka milutkich wzniesien... ;)

A co do noclegow -  sie jeszcze zobaczy... Poki co musze wrocic do Bydg ;)

P.S. Koscierzyna. 200km zrobione ale nie wiem co dalej. Czy sie pchac do Tczewa czy jechac pkpcem z Koscierzyny i przesiadac w Tczewie...
P.S.2 Wybralem Tczew. Dojechalem i czekam na regio.

forrest

Współczuję zdarzenia. Trudno czsem rozgraniczyć, czy być uprzejmym i trzymać się blisko krawędzi, żeby zapewnić możliwie sprzyjające warunki do wyprzedzania, czy brać poprawkę na dziury w drodze czy wyboistą nawierzchnię, albo możliwość bycia zepchniętym z drogi i jechać środkiem pasa - nie ryzykując wpadnięcia na nierówności i nie ryzykując, że ktoś zacznie wyprzedzać nie mając do tego warunków i zacznie spychac na pobocze. Mi się czasem zdarza jechać blisko osi (kiedy połowa pasa jest totalną ruiną) ...jeszcze na mnie trąbią (jakby byli na swoim podwórku). Czasem też na dobej nawierzchni, przy wąskiej jezdni odjeżdżam od krawędzi (kiedy widzę, że i tak ktoś nie miałby szans w danym momencie bezpiecznie mnie wyprzedzić).

Co do noclegu, to rezerwacja jest deklaracją - nie powinniśmy się wycofywać z czegoś, co już z kimś ustaliliśmy; tak samo osoba, u której mamy zarezerwowany nocleg nie powinna się wycofywać z tego, co z nią ustaliliśmy (czyli z tego, że w konkretnych terminach mamy zagwarantowany nocleg).

storm

@Forrest.
Sprawa noclegu uzgodniona telefonicznie ;)
Jedziemy w czwartek i śpimy od czwartku do poniedziałku.

Przy okazji sprawa trasy Kaszebe Rundy - jak już napisałem jechałem nią częściowo z Charzykowa, przez traskę obok restauracji gdzie był rok tmeu pyszny żurek ;). Nie chcę nikogo straszyć ani martwić - ale za tym miejscem jest kilka góóóóórek, które mogą być trudne. Albo jeszcze inaczej: dla mnie obładowanego turystycznie z cegłami - były dość trudne ;)
Na szczęście potem jest już długa prosta, na której da się pocisnąć ile wyprodukuje fabryka.

Wracając do zdarzenia to ja zapas miałem. Niestety akurat w tym feralnym momencie ten zapas był mocno dziurawy a dalej to wiadomo. Wczoraj obejrzałem ten kawał dętki co wsadziłem aby chronić dętkę w środku i okazuje się, że w drodze ona też złapała jakieś zarysowanie, więc gdybym nic nie wsadził miałbym kolejny przymusowy przystanek.
I cały czas żałuję - bo w sumie mogłem lecieć dalej na wprost przed siebie do tej Ustki. Kilometrażowo wyszłoby pewnie nawet mniej, a pociąg miałbym tak samo daleko lub podobnie :]

storm

Veni, vidi... Ale czy vici to się zobaczy ;)

Razem z Forrestem jesteśmy już na miejscu. Okazuje się, że mamy wręcz Apartament na I piętrze nad garażem. Olbrzymi salon z kuchnią i łazienką i do tego dwa spore pokoje sypialniane! No po prostu LUX :D
Do centrum kilometr, wyjeżdżą sę od razu do Centrum, opodal Rynek i kilka sklepów spożywczych w okolicy, markety i rowerowe w zasięgu wzroku.

Przypominam miejsce z planem dojazdu:   http://goo.gl/maps/cH4R3
I uprzedzam, że uliczka oznaczona na Google Maps jako "Markubowo" - nie istnieje. Zarośnięte trawą, więc należy jechać pętlą od góry.
Gdybyście jechali rowerami uprzedzam też, że jest żwirowato i piaskowo.

storm

Vici nie będzie.
Spieprzyłem akcję i to podwójnie.

1. Przetrenowanie wynikające z wycieczki sprzed tygodnia, notabene po części śladami Kaszebe Rundy - brak zregenerowania sił. To nie ma się co rozpisywać w ogóle. Dałem plamę.
A jakby tego było mało, w czwartek wieczorem zapakowany na full przejechałem z Tczewa do Kościerzyny. W czasie o którym wstyd wspominać nawet i nie wiedziałem co się właściwie dzieje, że tak wolno jadę nawet na prostej. Czyli dotrenowałem się ile się dało i powinienem mieć jeszcze z tydzień odpoczynku.

2. Dopiero wczoraj wyszło CO mnie tak zwalniało w drodze z Tczewa do Kościerzyny. Otóz musiałem rower odstawić gdzieś w trawę/pod drzewo - i wówczas przerzutka z łańcuchem "wessała" sobie w obieg kawał badyla czy kilka badyli, które zaczęły być mielone przez napęd, ale spora ich część została w samej przerzutce...
A że wcześniej dłubałem przy przerzutce, wsadzałem nową linkę etc - więc musiałem regulację przeprowadzić jeszcze raz. Chyba tuż przed 100 kilometrem :P Dopiero po 173km ustawiłem ponownie mniejszy blat i dopiero wtedy zaczęło się jako tako jechać po górkach.
Jakby tego było mało - wybrałem wspaniałem krótkie spodenki, które trąc wyszlifowały mi wewnętrzną część uda.

Byłem przygotowany ale gdyby mnie nie wzięło na wycieczkę i na dojazd z Tczewa do Kościerzyny na rowerze - pewnie by mi poszłoz nacznie lepiej. A tak w tej chwili nie mogę patrzeć na rower i mam serdecznie dosyć.

A miało być tak pięknie... :(

szydziu

Podszedłbym do tematu ambicjonalnie.
Za tydzień urlop i chuzia na Jóźia jadę sam trasę żeby wiedzieć czy dam radę.
Ja tak robiłem z Rajdem Niepodległości w Bydgoszczy  - 2 x miałem problem z rowerem - za 3 razem pokonałem trasę koncertowo.

forrest

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.10203879626376017.1073741847.1381687486&type=1&l=eb6821636b

Uwielbiam szosonów :) Życzliwie dzielą się śladem aerodynamicznym i potrafią jechać pod wiatr i pod górkę ponad 30 km/h (gdzie ja bym jechał z 15) :) Chyba z godzinę do przodu można być dzięki nim :]

Franc

Ja żyję, dojechałem do mety w 9h47min58s czasu pomiarowego, ale jakoś dzisiaj nie chciało mi się rowerem do pracy. Dziwne, ciekawe dlaczego?
Wynik lepszy niż rok temu: 11h06min06s. Dzięki Pająk za motywowanie, bo miałem straszne lagi po ruszeniach z bufetów.
Franc "Rowery Poziome Rule"

IMK P14-01 (SWB ASS)
Thyss 222
IMK P12 (SWB, USS, B2B tandem)
Twister 800

tatar


Franc

To ten sam rower co w zeszłym roku, tylko z nowym amortyzatorem (oraz malowaniem).
Nowy amortyzator - chyba mniej mi pompuje tylne zawieszenie i jakby bardziej wygodne.
Lepiej działała przednia przerzutka - wytrzymała ustawienia do końca, bo w zeszłym roku miałem z nią kłopoty (już w połowie trasy nie chciała zmieniać blatów).
Malowanie z wyjątkiem na czerwono nie wpływa na osiągi. Bo jak wiadomo czerwone rowery są szybsze.
Franc "Rowery Poziome Rule"

IMK P14-01 (SWB ASS)
Thyss 222
IMK P12 (SWB, USS, B2B tandem)
Twister 800

forrest

Mnie się rower Franca kojarzy z ukraińską flagą.